Ministrowi Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, ministrowi pracy, nie udało się przeforsować projektu ozusowania umów-zleceń oraz wynagrodzeń członków rad nadzorczych. W kancelarii premiera dowiedzieliśmy się, że przed świętami projekt objęcia składką tzw. umów śmieciowych został jedynie omówiony przez Komitet Rady Ministrów, ale nie został przyjęty. Kancelaria poinformowała, że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS) dostało polecenie poprawienia dokumentu i jego dodatkowego uzgodnienia. W projekcie MPiPS kontrowersji jest kilka. Niewykluczone, że zmiany będą dotyczyć kwestii poruszanych przez Zbigniewa Derdziuka, prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), który okazał się głównym oponentem projektu. W trakcie uzgodnień międzyresortowych alarmował, że na firmy spadnie odpowiedzialność za błędy i oszustwa osób zatrudnionych na umowy-zlecenia. Resort pracy chce bowiem dla śmieciówek wprowadzić nowy system wyliczania składek emerytalno-rentowych.
Obecnie, gdy ktoś ma kilka zleceń, płaci ZUS albo od pierwszej umowy, albo od wybranej przez siebie. MPiPS twierdzi, że prowadzi to do patologii polegającej na uiszczaniu składki od umowy, w przypadku której jest ona najniższa. Traci na tym Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Dlatego zlecenia stanowiące podstawę wymiaru składki mają się kumulować do momentu, gdy ich suma w skali miesiąca osiągnie pułap minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2014 r. 1680 zł). Umowy mieliby sumować pracownicy i przedstawiać wynik płatnikowi, czyli zleceniodawcy. To właśnie skrytykował prezes ZUS, twierdząc, że za niedopatrzenia lub machlojki zleceniobiorców karane będą firmy. Poparli go przedstawiciele organizacji przedsiębiorców.
— Prezes ZUS ma rację. Osoby wykonujące kilka zleceń często z różnych powodów nie informują o wszystkich tego typu umowach. Projekt MPiPS oceniam bardzo krytycznie, bo ma wyłącznie fiskalny charakter — mówi Wojciech Nagel, ekspert Business Centre Club. Resort szacuje, że nowe regulacje zwiększyłyby roczne przychody FUS o 700 mln zł. Drugim kontrowersyjnym pomysłem, który niedawno pojawił się w projekcie, jest ozusowanie umów-zleceń wykonywanych przez rolników. Dzięki temu zyskaliby oni prawo do emerytur z ZUS, nie tracąc — jak obecnie — emerytur z KRUS. Wątpliwości wobec tego rozwiązania, które oznaczałoby podwójne świadczenia dla rolników, zgłosiło Ministerstwo Finansów. Przeciw jest też kancelaria premiera. MPiPS przyznało że dodatkowe uzgodnienia obejmą kwestie dotyczące ubezpieczenia rolników.