Związkowcy KGHM oburzeni

MGOR
opublikowano: 2009-06-17 00:00

Akcje rosły wczoraj jak na drożdżach. Skarb państwa przeforsował wypłatę miedzianej megadywidendy.

Akcje rosły wczoraj jak na drożdżach. Skarb państwa przeforsował wypłatę miedzianej megadywidendy.

Akcjonariusze KGHM, czyli przede wszystkim skarb, który posiada prawie 42 proc. miedziowego giganta, postanowili przeznaczyć ponad 2,33 mld zł z ubiegłorocznego zysku na dywidendę.

— To drenowanie spółki i działanie na jej szkodę. Mam nadzieję, że skarb państwa stworzy odpowiednią rezerwę finansową, aby w razie pogorszenia sytuacji w firmie można było dokapitalizować KGHM. Jeśli takie nieodpowiedzialne działania zachwieją sytuacją spółki, przyjedziemy do Warszawy po zabrane nam pieniądze — zżyma się Stanisław Czyczerski, reprezentujący pracowników członek rady nadzorczej i szef miedziowej Solidarności.

Analitycy są jednak spokojni, a drobni inwestorzy rzucili się na papiery KGHM. Właściciele jednej akcji otrzymają 11,68 zł (prawo do dywidendy zostanie przyznane 16 lipca). Stopa dywidendy sięgnie więc 13 proc. W projektach uchwał zarząd proponował wypłatę 1,4 mld zł, czyli 7,16 zł na akcję.

— Wypłata dywidendy w takiej wysokości jest neutralna dla wyceny spółki. Oczywiście, akcjonariusze są zadowoleni, a skala podziału zysku jest powyżej oczekiwań rynku. Zarząd chciałby pewnie, by pieniądze zostały w firmie, bo wówczas mógłby zastanawiać się, w co je zainwestować. Dobry projekt inwestycyjny można jednak sfinansować z innych źródeł — uspokaja Marcin Palenik, analityk Millennium DM.

Właśnie tak wczorajsze wydarzenia na walnym zinterpretowali giełdowi inwestorzy. Rano akcje KGHM kosztowały nawet 81,65 zł, czyli były o 3,4 proc. tańsze niż dzień wcześniej. Później zaczęły ostro rosnąć, nawet do 87,70 zł, czyli o blisko 7,5 proc. Związkowcy nie kryją jednak oburzenia.

— Platforma Obywatelska obiecała w czasie wyborów, firmując ulotkę zdjęciem Donalda Tuska, że nie sprzeda KGHM, nie oszuka górników i nie będzie grabiła firmy z zysków. Teraz widać, ile te obietnice były warte. W czasie zawirowań makroekonomicznych zabieranie zysku jest działaniem absolutnie nieodpowiedzialnym. Spółka będzie musiała zaciągnąć kredyt na wypłatę dywidendy, a o inwestycjach (z którymi i tak się nie zgadzałem) w energetykę lub zagraniczne złoża można zapomnieć. Większy problem, że KGHM nie będzie stać także na inwestycje odtworzeniowe — mówi Stanisław Czyczerski.

Po walnym p.o. prezesa Herbert Wirth powiedział, że potrzebuje czasu na przeanalizowanie planowanych inwestycji i dopuszcza ich "priorytetyzację".