Związkowcy Maflow stawiają warunki

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 2010-06-30 10:01

Związkowcy z upadłej włoskiej fabryki Maflow cieszą się z nowego właściciela. Ale nie godzą na duże redukcje.

W tym tygodniu zapadnie decyzja w sprawie oferty Boryszewa.

Boryszew jest już na półmetku przejęcia włoskiej części międzynarodowej grupy Maflow. Do sfinalizowania transakcji potrzebuje jedynie zgody włoskiego Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego, której spodziewa się do najbliższego czwartku. Także w tym czasie szczegóły planów inwestora poznają związkowcy z oddziału grupy we włoskiej prowincji Trezzano Sul Naviglio, którzy strajkują od stycznia 2010 r.

Pożyjemy, zobaczymy

— Nie spotkaliśmy się jeszcze z przedstawicielami Boryszewa. Dopiero w środę lub czwartek poznamy jego biznesplan. Wówczas okaże się, czy jesteśmy w stanie zaakceptować ofertę. Włoski właściciel nie było dobry dla spółki, stąd protesty. Będziemy współpracować z każdym, kto spełni nasz jedyny postulat, czyli umożliwi normalną pracę — twierdzi Massimo Lettieri, przedstawiciel związku zawodowego w spółce.

Przyznaje, że o nowym właścicielu pracownicy wiedzą niewiele.

— Na razie widzieliśmy tylko stronę internetową Boryszewa. Profil tej firmy nam odpowiada. Pochodzenie spółki nie ma dla nas znaczenia —przyznaje Massimo Lettieri.

Mimo dużej dozy optymizmu, jaki deklarują związkowcy, współpraca nie będzie lekka. Wiadomo, że związki nie zgodzą się na liczne zwolnienia. Włoski oddział spółki zatrudnia obecnie 330 osób, które od ogłoszenia jej niewypłacalności (w maju 2009 r.) pobierają wynagrodzenia (w wysokości 80 proc. normalnej stawki) wypłacane przez państwo. Według doniesień związkowców, biznesplan nowego właściciela przewiduje, że w firmie zostanie jedynie 50 osób. Związki już zapowiadają, że tego nie zaakceptują.

— Jeśli zaproponują nam redukcję personelu o dwadzieścia osób, to możemy dyskutować. Jeśli o 200 — będziemy musieli wznowić strajk — twierdzi Massimo Lettieri.

Boryszew nie chce ujawnić szczegółów oferty, zanim zatwierdzi ją ministerstwo.

— Nie mamy oficjalnej informacji o tym, czy nasza oferta została zaakceptowana. Gdy ją otrzymamy, będziemy mogli mówić o propozycjach dla pracowników — deklaruje Ewa Bałdyga, rzeczniczka Boryszewa.

Rozwiniemy skrzydła

Jeśli Boryszew dopnie transakcję, przejmie nie tylko dwa włoskie zakłady (oprócz fabryki w Trezzano Sul Naviglio stara się także o oddział w Ascoli Piceno), które kontrolują dział badawczo-rozwojowy i dostarczają przewody gumowe do pozostałych fabryk grupy. Syndyk włoskiej firmy zarekomendował również sprzedaż Boryszewowi spółek należących do grupy ulokowanych w Chinach, Brazylii i Japonii. Wcześniej oferta firmy Romana Karkosika została uznana za najlepszą w postępowaniu dotyczącym Maflow Polska. Boryszew wycenił trzy polskie fabryki na 70 mln zł. W Polsce i we Włoszech oferta spółki dotyczy zakupu zorganizowanych części przedsiębiorstw, czyli zakładów produkcyjnych bez należności, gotówki i zobowiązań. Grupa Maflow produkuje m.in. przewody do klimatyzacji. Kontroluje 7 proc. światowego rynku.