Związkowcy Pepees wojują ze Strzelcem
CICHE ZDZIWIENIE: Artur Bałdowski, prezes Pepees, nie chciał komentować strategii III NFI. Nie krył jednak zdziwienia wyborem inwestora dla swojej firmy.
Pracownicy Przedsiębiorstwa Przemysłu Spożywczego Pepees nie zgadzają się na sprzedaż przez III NFI wiodącego pakietu akcji ich firmy browarowi Strzelec. Będzie gorąco.
Zatrudnieni w Pepeesie twierdzą, że Strzelec, przedsiębiorstwo, które ma kilka razy mniejsze obroty niż ich firma, nie jest w stanie zapewnić Pepeesowi należytego rozwoju.
W Łomży, na wtorkowym spotkaniu z zarządem III NFI i kierownictwem Strzelca, obrzucili więc przybyłych gości torebkami z mąką i jajami.
— Jak będzie trzeba, to przyjedziemy do Warszawy i na miejscu wyperswadujemy funduszowi ten pomysł. Oprócz załogi, której jedyną szansą na pracę w Łomży jest Pepees, ze współpracy z naszym zakładem żyje sześć tysięcy rolników, którzy uprawiają ziemniaki — twierdzi Andrzej Kiełczewski, przewodniczący Solidarności w Pepees.
Mniejszy może więcej
Zdaniem przewodniczącego, są to wystarczające argumenty, by poszukać mocnego inwestora zagranicznego.
Stanowisko III NFI dziwi również Artura Bałdowskiego, prezesa Pepees, jednak nie chciał on się wypowiedzieć na ten temat.
Pepees jest obecnie największym zakładem w Łomży, który zatrudnia ponad 1000 osób. Jego akcje notowane są na rynku podstawowym GPW. Od ponad roku, w uzgodnieniu z zarządem III NFI, prowadzona jest restrukturyzacja Pepeesu. Zgodnie z realizowaną strategią, to wielobranżowe przedsiębiorstwo miało się skupić na rozwijaniu najbardziej dochodowej produkcji piwa, a mniej rentowne — wytwarzanie pasz i skrobi miały być rozwijane we współpracy z inwestorami strategicznymi. W ramach tej strategii obecnie finalizowana jest sprzedaż wytwórni pasz Pepeesu. Kupuje ją Hendriks — firma należąca do międzynarodowego koncernu Nutreco — za 11,5 mln zł. Podpisano już tzw. warunkową umowę sprzedaży. Pieniądze Pepees przeznaczy na rozwój browaru.
Obietnice Strzelca
Na spotkaniu w Łomży Adam Brodowski, prezes browaru Strzelec obiecał zainwestować w łomżyńską firmę 20 mln zł. Pieniądze pochodziłyby z emisji akcji strzeleckiego browaru, której gwarantem byłyby PKO BP i Bank Handlowy.
Strzelec inwestycję w Pepees uzależnia jednak od zgody tamtejszych związków zawodowych. Jeśli takiej nie będzie, nie zamierza wchodzić na siłę.
— Inwestuje ten, kto jest bardziej agresywny. Nie wykluczamy, że sami poszukamy inwestora dla części ziemniaczanej Pepeesu, być może to trochę zmiękczy pracowników. Czas działa na naszą korzyść — twierdzi Adam Brodowski, prezes browaru Strzelec.