Załoga PGNiG traci cierpliwość. Powód? MSP nie chce przydzielić jej akcji pracowniczych. Może znów być gorąco.
Związki zawodowe Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) zazwyczaj były dość skuteczne. W ubiegłym roku udało im się przekonać decydentów do upublicznienia firmy, grożąc nawet wyłączeniami gazu dla odbiorców. Teraz ten scenariusz może się powtórzyć z powodu akcji pracowniczych, których załoga dotąd nie zobaczyła.
2,5 mld zł do wzięcia
Od debiutu PGNiG mija już pół roku. Program rządowy przewidywał, że do tego czasu skarb państwa sprzeda symboliczną akcję gazowej spółki, by umożliwić jej pracownikom przydział walorów. A są to wielkie pieniądze. Obecnie pakiet akcji, który należy się załodze gazowego potentata, jest wart grubo ponad 2,5 mld zł, ale o sprawie jest cichutko. Nadal nie wiadomo, jaki plan przekształceń PGNiG ma rząd i czy pracownicy będą mogli otrzymać walory swojej firmy. Związkowcy, którzy już są w sporze zbiorowym, tracą cierpliwość. Zarzucają opieszałość Pawłowi Szałamasze, wiceministrowi skarbu, odpowiedzialnemu za sektor gazowy. Niezadowoleniu dają wyraz w ostrych słowach zawartych w piśmie skierowanym do Wojciecha Jasińskiego, ministra skarbu.
„Czy rząd wykazuje się kompletnym brakiem zasad komunikacji społecznej, czy też dąży do otwartej konfrontacji ze związkami zawodowymi. Jeśli to pierwsze, to proponujemy wysłać swoich podwładnych na szkolenia, jeśli zaś to drugie, to podejmiemy w najbliższym czasie, może przy okazji kampanii wyborczej, stosowne środki protestacyjne” — ostrzegają związkowcy w liście, który niebawem trafi na biurko ministra skarbu.
Politycy muszą pamiętać, że sprawa dotyczy 61 165 potencjalnych wyborców (i członków ich rodzin).
Gdzie jest prezes
Związkowcy domagają się szybkich rozstrzygnięć nie tylko w sprawie akcji pracowniczych.
— Domagamy się dalszej prywatyzacji firmy, szybkiego wyboru prezesa oraz planu wydatkowania uzyskanych z emisji środków, które leżą na koncie — twierdzi Bolesław Potyrała, przewodniczący rady Sekcji Krajowej NSZZ Solidarność Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.
Związki oczekują odpowiedzi od ministra Jasińskiego w ciągu pięciu dni lub zaproszenia ich na spotkanie 29 marca w Warszawie, kiedy to zbierze się komitet protestacyjny. Uprzedzają, że jeśli zostaną zignorowani, pójdą na skargę do prezydenta i premiera. A gdyby to nie pomogło, w grę wchodzi eskalacja protestu.
— Wiemy od przedstawicieli zarządu PGNiG, że nowy program przekształceń ma być gotowy do świąt wielkanocnych. Jeżeli nadal nie będzie konkretów, to po świętach możemy przypomnieć o sobie pikietą w Warszawie — mówi Bolesław Potyrała.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że do Wielkanocy może powstać jedynie zrąb nowego programu przekształceń PGNiG.
Drażliwa kwestia
Co resort skarbu zadecyduje w sprawie pakietu ponad 12,7 proc. akcji pracowniczych? Przedstawiciele PiS nie ukrywają, że — ich zdaniem — akcje pracownicze mogą z czasem skupić firmy związane z rosyjskim Gazpromem. Tych obaw nie podzielał były zarząd PGNiG, kierowany przez Marka Kossowskiego. Jego przedstawiciele przekonywali wielokrotnie, że skarb państwa ma zagwarantowaną statutem kontrolę nad spółką, nawet jeżeli jego udział w kapitale zakładowym spadnie do 30 proc. (przy takim układzie głosów skarb nadal rządzi w Orlenie). Tymczasem po objęciu akcji przez pracowników w rękach państwa pozostanie 72 proc. walorów PGNiG.
Wiadomo natomiast, jakich rozwiązań oczekują związkowcy.
— Należy zmienić ustawę o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw, aby również podwyższenie kapitału firmy przez skarb państwa umożliwiało pracownikom nabycie akcji — przekonuje Bolesław Potyrała.
Związkowcom udało im się w tej sprawie wstępnie porozumieć z Andrzejem Mikoszem, byłym ministrem skarbu. Zapewniał on, że proces przekształceń własnościowych w PGNiG doprowadzi do uzyskania przez pracowników prawa do zbycia akcji już w 2007 r., równolegle z akcjami skarbu państwa Czy tak będzie? Obecne kierownictwo resortu nie chce jeszcze udzielać żadnych informacji na ten temat.
Okiem analityka
Nie ma wielkiego zagrożenia
Zagrożenia dla bezpieczeństwa energetycznego kraju mogą wyniknąć z faktu, że jesteśmy uzależnieni od jednego dostawcy gazu, jakim jest Gazprom, a nie od tego, czy skarb państwa będzie miał w PGNiG 72 czy 51 proc. akcji. Interesy państwa w PGNiG w optymalny sposób chroni statut spółki. Nie można całkowicie wykluczyć pewnego ryzyka, ale coś za coś. Gdyby spółka nie weszła na parkiet, od skarbu państwa nie dostałaby tak potężnego zastrzyku gotówki.
Rafał Salwa, niezależny analityk giełdowy
Okiem menedżera
Strachy na Lachy
Nie widzę zagrożenia dla interesów państwa w PGNiG, jeżeli akcje spółki obejmą pracownicy i ewentualnie będą je odsprzedawać. Tym bardziej że wśród inwestorów instytucjonalnych, którzy nabyli już akcje, są podmioty kontrolowane przez skarb państwa. Nie ma obaw, że jakaś niepożądana firma mogłaby wkraść się do akcjonariatu PGNiG via giełdowy parkiet. Warto zwrócić uwagę, że nikt nie podnosi kwestii potencjalnego zagrożenia wrogim przejęciem w przypadku akcji, jakie otrzymali pracownicy PKO BP — mimo że ten bank został bardziej sprywatyzowany niż PGNiG. Podobnie jest w przypadku PKN Orlen, który też jest łakomym kąskiem do wrogiego przejęcia. Nic takiego jednak się nie wydarzyło.
Marek Kossowski, były prezes PGNiG



