Kury znoszące złote jaja — tak do tej pory mówiło się o trzech największych operatorach komórkowych. Nie bez przyczyny. Operatorzy sieci Orange, Plus i Era cieszą się luksusem prawie 40-procentowej marży EBITDA przy wielomiliardowych przychodach. Ale w tym roku branżę czeka hamowanie. Czas na oszczędności.
— Operatorzy będą zmuszeni ciąć koszty. Spodziewam się redukcji zatrudnienia, choć nie stanie się to wcześniej niż na przełomie 2009/2010 roku — mówi Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK.
— Przez lata koniunktury operatorzy obrośli tłuszczykiem. Teraz będą musieli obniżyć bazę kosztową. Dyrektorzy będą musieli pozbyć się swoich przestronnych gabinetów, firmy będą zwalniać pracowników. Pomimo szybkiego tempa rozwoju, w październiku zamroziliśmy zatrudnienie. Teraz zezwolenie na zatrudnienie każdej nowej osoby podpisuję ja — mówi Chris Bannister, dyrektor zarządzający P4, operatora sieci Play.
P4 zatrudnia 900 osób, nie licząc sieci sprzedaży. Polkomtel — ponad 3 tys.,
Centertel — ponad 3,3 tys., PTC — 5,5 tys., wliczając własną sieć sprzedaży.
Operator sieci Play jest o tyle w dobrej sytuacji, że od początku oglądał
każdego wydawanego złotego. W przeciwieństwie do trzech głównych graczy, z
których tylko w Centertelu zarząd stara się ciąć koszty.
Gdzie ciąć
Miejsc do cięć jest sporo — operatorzy chętnie mówią o planowanym zmniejszeniu nakładów inwestycyjnych, co ma skłonić rządzących do większej troski o sektor. Ale samą strukturę każdego z telekomów też można dość łatwo odchudzić — począwszy od sieci sprzedaży, poprzez systemy informatyczne, do nakładów marketingowych.
O przyszłości telefonii komórkowej w Polsce w obliczu kryzysu czytaj w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu".