Życiowy o 12 proc.

Paulina Sztajnert
opublikowano: 2005-03-17 00:00

Sprzedaż polis życiowych wzrosła w 2004 r. o 12-proc.

W tym roku rynek powinien wynik powtórzyć, ale więcej uwagi zwracać będzie na zyski.

Jeszcze lepiej niż rynek ubezpieczeń majątkowych radzi sobie segment życiowy. Tempo wzrostu przypisu składki wyniosło w 2004 r. 12,4 proc. Kołem napędowym były głównie produkty typu unit-linked, czyli fundusze inwestycyjne „opakowane” w polisy i produkty banc- assurance, które swoją popularność zawdzięczają podatkowi Belki.

Wzrost podtrzymany

Sztandarowy przykład sukcesu to Nationwide i Nordea.

— Ubezpieczenia życiowe wybiły się z większego kryzysu niż majątkowe. Na razie rosną głównie dzięki składkom jednorazowym. Składka regularna także zacznie jednak zdobywać klientów. W tym roku możemy liczyć na kolejny 12-proc. wzrost przypisu składki — zapewnia Cezary Stypułkowski, prezes PZU.

I rzeczywiście pojawia się szansa dla polis o regularnej składce.

— Wzrost gospodarczy przełożył się wreszcie na wzrost popytu inwestycyjnego. Powinniśmy się doczekać spadku bezrobocia i wzrostu płac. Te dwa czynniki mają znaczenie dla ubezpieczycieli, szczególnie życiowych, których biznes przeważnie opiera się na polisach indywidualnych — mówi Piotr Dzikiewicz, wiceprezes Allianz Polska.

Składka jednorazowa górą

W 2005 r. prym nadal będą jednak wiodły ubezpieczenia inwestycyjne z jednorazową składką.

— Na razie zainteresowanie tradycyjnymi ubezpieczeniami będzie ograniczone. Ci, których było na nie stać, już je mają. Nowa grupa klientów dopiero powstaje — mówi Michał Biedzki, prezes Nationwide.

— Coraz większą rolę w sprzedaży ubezpieczeń inwestycyjnych i tych ze składką regularną będą odgrywały alternatywne kanały sprzedaży (np. bancassurance) i powstające ostatnio firmy niezależnych pośredników, oferujące obok ubezpieczeń także inne produkty finansowe — mówi Michał Gomowski.

Niestety polisy ze składka jednorazową na dłuższą metę nie są dochodowym biznesem.

— Ponieważ biznes już się ustabilizował, ubezpieczyciele zaczną zwracać uwagę na zyski. A to oznacza, że powinny zacząć się fuzje i przejęcia — mówi Jan Rościszowski, prezes TUnŻ Cardif Polska.

Możesz zainteresować się również: