Żydowski miliarder broni chrześcijan

Łukasz OstruszkaŁukasz Ostruszka
opublikowano: 2014-08-25 00:00

RELIGIE: Kto stanie w obronie chrześcijan? — pyta Ronald S. Lauder, prezes Światowego Kongresu Żydów

W dziale opinii prestiżowego dziennika „The New York Times” Ronald S. Lauder, amerykański biznesmen, filantrop i działacz polityczny żydowskiego pochodzenia, alarmuje, że sytuacja chrześcijan w Afryce i na Bliskim Wschodzie jest tragiczna. Wyznawcy tej religii są prześladowani i zabijani m.in. w Syrii, Iraku, Libanie i Sudanie. Wymienia m.in. działalność islamskiej organizacji Boko Haram z Nigerii i bojówki tzw. Państwa Islamskiego. Podkreśla, że żołnierze tego ruchu nie tworzą luźnych bojówek dżihadystów, ale są prawdziwą siłą militarną, która opracowała sprawny model biznesowy. Finansują swoją „maszynę do zabijania” z banków i punktów sprzedaży złota, które przejęli siłą, ale kontrolują też złoża ropy naftowej. „Państwo Islamskie jest prawdopodobnie najbogatszą islamską organizacją terrorystyczną na świecie. Dobrzy ludzie muszą połączyć siły i zatrzymać tę odrażającą falę przemocy. Nie jesteśmy bezsilni. Piszę to jako obywatel najmocniejszej potęgi militarnej na ziemi. Piszę to jako żydowski przywódca, który troszczy się o chrześcijańskich braci i siostry”— napisał Ronald S. Lauder. Sytuacja na Bliskim Wschodzie i w Afryce jest, zdaniem ekspertów, najbardziej napięta od wielu lat. Fanatycy islamscy zyskali spore wpływy, co prowadzi do destabilizacji całego regionu. Prześladują zresztą nie tylko wyznawców innych religii, ale także swoich współwyznawców. Eskalacja przemocy widoczna jest też od wielu tygodni w konflikcie pomiędzy Izraelem z Palestyńczykami.

WSPÓLNOTA W DRODZE: Przed 2003 r. w Iraku żyło 1,5 mln chrześcijan, a obecnie jest ich prawdopodobnie mniej niż 400 tys. W Syrii przed wojną mniejszość chrześcijańska stanowiła 1,8 mln osób, ale co najmniej 500 tys. zostało przesiedlonych — podał tygodnik „The Economist”. [FOT. PAP]
WSPÓLNOTA W DRODZE: Przed 2003 r. w Iraku żyło 1,5 mln chrześcijan, a obecnie jest ich prawdopodobnie mniej niż 400 tys. W Syrii przed wojną mniejszość chrześcijańska stanowiła 1,8 mln osób, ale co najmniej 500 tys. zostało przesiedlonych — podał tygodnik „The Economist”. [FOT. PAP]
None
None

Chrześcijanie z całego świata wzywają do modlitwy o pokój, ale nie brakuje głosów, że same modlitwy to za mało, bo potrzebny jest ich praktyczny wymiar. W rejonach ogarniętych wojną i konfliktami nie brakuje przecież chrześcijańskich organizacji, które potrzebują pomocy i są w stanie określone środki właściwie rozdysponować. Kościół ewangelicko-luterański w Ameryce, który pod swoim logo umieszcza hasło „God’s work. Our hands” (tłum. „Boże działanie. Nasze ręce”), apeluje do swoich wiernych, by się modlili, ale też pomagali, przekazując pieniądze na szpital w Strefie Gazy. Amerykańscy ewangelicy zapewniają, że w 100 proc. trafiają one do szpitala, który niesie pomoc medyczną ludziom niezależnie od rasy, płci, przynależności religijnej i politycznej. Do działania wzywa również papież Franciszek, a na jego apel Konferencja Episkopatu Polski odpowiada prośbą do wiernych, by 26 sierpnia był dniem modlitwy za prześladowany kościół na Bliskim Wschodzie. Polski oddział katolickiej organizacji Caritas poinformował natomiast, że dołączył się do międzynarodowego projektu i wysłał do północnego Iraku zapas namiotów, koców i artykuły spożywcze. Na ciekawy pomysł wpadł Kościół ewangelicko- -reformowany. Przedstawiciel konsystorza, czyli władzy wykonawczej kościoła, napisał w liście otwartym: „Prosimy, by w każdej parafii naszego kościoła i w diasporze przygotować skarbonki, które staną obok tacy na kolektę i do których po każdym nabożeństwie będzie można wrzucić datek”.