Zarząd Prochemu pracuje nad prognozą zysków. Kurs akcji uwzględnia poprawę wyników.
Nie słabnie zainteresowanie akcjami Prochemu, warszawskiej spółki inżynierskiej. W środę kurs rósł nawet o 8 proc., wyraźnie przebijając granicę 20 zł. Obecnie płaci się za akcję spółki nawet dwa razy więcej niż w lipcu.
Prezes się spodziewał
Notowania spółki idą w górę wraz z wynikami grupy Prochemu, która po półroczu ma 2,4 mln zł zysku netto wobec 1,7 mln zł w całym 2003 r.
— Wzrost kursu nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Oczywiście o wycenie spółki decyduje rynek, ale moim zdaniem wartość akcji może być jeszcze wyższa — mówi Marek Garliński, prezes Prochemu.
Zarząd już wcześniej zapowiadał, że sam trzeci kwartał pod względem przychodów będzie znacznie lepszy od pierwszego półrocza. Teraz prezes twierdzi, że wszystko idzie zgodnie z planem i dodaje, że czwarty kwartał będzie co najmniej tak dobry jak trzeci. Spółka poinformowała wczoraj o podpisaniu kontraktu na budowę drukarni dla BDN z Grupy Wydawniczej Bauer. Wynagrodzenie nie zostało podane, wiadomo tylko, że inwestor łączny koszt tego przedsięwzięcia szacuje na 85 mln EUR.
Prochem pracuje nad prognozami wyników finansowych na cały rok.
Sugeruje, że można mówić o zwielokrotnieniu wyniku z zeszłego roku. Spółka chce zresztą regularnie podawać prognozy, by już nie zaskakiwać rynku. Na razie prezes mówi, że ten rok nie jest tylko chwilowym wyskokiem w górę, ale elementem dłuższej tendencji.
Dywidenda była i będzie
Dwie osoby z otoczenia Prochemu (prokurent i członek rady nadzorczej) wykorzystały wzrost kursu do sprzedaży akcji.
— To nie były duże pakiety. Oni mają znacznie więcej walorów. Prawdopodobnie chodziło więc o pieniądze na bieżące potrzeby. Zarząd nie sprzedawał i nie zamierza sprzedawać akcji. Takie są u nas zwyczaje — dodaje Marek Garliński.
Dzięki dobrym wynikom akcjonariusze mogą liczyć na niezłą dywidendę. Dotąd na ten cel Prochem przeznaczał 20-25 proc. zysku i będzie kontynuował taką politykę.