10 pułapek umysłu, które rujnują decyzje liderów

Elżbieta Szpak
opublikowano: 2026-01-25 20:00

Awans menedżerski nie daje licencji na nieomylność. Nawet bardzo inteligentni i doświadczeni liderzy regularnie wpadają w te same, przewidywalne pułapki poznawcze. Ich rozpoznanie to pierwszy krok do ochrony własnej kariery – i firmy, którą się prowadzi.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Złe decyzje personalne, projekty ciągnące się miesiącami ponad plan i budżet, wreszcie tyrania status quo – uparte trwanie przy rozwiązaniach, które dawno straciły sens. Dlaczego za takie potknięcia odpowiadają nie tylko nowicjusze na stanowiskach, ale też doświadczeni menedżerowie? Rzadko chodzi o brak inteligencji, kompetencji czy danych. Zazwyczaj problem leży gdzie indziej: w nieuświadomionych mechanizmach emocjonalnych i społecznych, które w sposób systematyczny i przewidywalny zniekształcają decyzje liderów.

Oto 10 najgroźniejszych błędów poznawczych w zarządzaniu firmą – oraz proste sposoby, które pomagają chronić organizację przed pułapkami ludzkiego myślenia.

1. Błąd potwierdzenia

Szukamy i przywiązujemy największą wagę do informacji, które potwierdzają nasze wcześniejsze przekonania, a te sprzeczne ignorujemy.
Przykład z biznesu: Założyciel technologicznego start-upu przez prawie rok słyszy od zespołu sprzedaży, że klienci nie są zainteresowani nową funkcjonalnością aplikacji. On jednak konsekwentnie pokazuje dwa entuzjastyczne maile i powtarza: Widzicie, jest popyt. Projekt pochłania 1,4 mln zł i zostaje zamknięty dopiero wtedy, gdy partnerzy upartego przedsiębiorcy zaczynają grozić wycofaniem się ze wspólnego przedsięwzięcia.

Jak temu przeciwdziałać: Warto wprowadzić instytucję adwokata diabła – osoby z naturalnym sceptycyzmem i ograniczonym talentem dyplomatycznym, której rolą jest konsekwentne szukanie dziur w całym i otwarte ich artykułowanie. Innym rozwiązaniem może być wprowadzenie prostej zasady: przed podjęciem decyzji pokaż trzy powody, dla których projekt może się nie udać.

2. Błąd planowania

Systematycznie niedoszacowujemy czasu, kosztów i złożoności projektów, a jednocześnie przeceniamy tempo i sprawność własnych działań.

Przykład z biznesu: Zarząd zakłada, że wdrożenie nowego systemu ERP zajmie sześć miesięcy i zmieści się w budżecie 3 mln zł. Projekt trwa 14 miesięcy, kosztuje 5,6 mln zł, a przez pierwsze pół roku po starcie przynosi więcej problemów niż korzyści.

Jak temu przeciwdziałać: Zamiast planować od zera, stosujcie planowanie oparte na danych historycznych: sprawdźcie, ile podobne inicjatywy trwały i kosztowały w innych firmach – i przyjmijcie górny kwartyl, nie średnią. Optymizm nie zawsze jest dobrym doradcą.

3. Przecenianie własnych możliwości

Najczęściej zakładamy 70-90 proc. szans na sukces tam, gdzie realnie jest ich 15-35 proc.

Przykład z biznesu: Firma decyduje się na otwarcie drugiego magazynu, przekonana, że ma przewagę nad konkurencją i szybko zapełni powierzchnię. Po 14 miesiącach okazuje się, że poziom obłożenia obiektu wynosi tylko 22 proc.

Jak temu przeciwdziałać: Zawsze wymagajcie analizy premortem (wyobraźmy sobie, że projekt się nie udał – co było główną przyczyną?) oraz kalibracji prognoz: zapisujcie swoje szacunki procentowe, a potem systematycznie konfrontujcie je z rzeczywistością.

4. Błąd kosztów utopionych

Trwamy przy projektach, produktach, ludziach czy strategiach tylko dlatego, że już dużo nas kosztowały. Poniesione nakłady traktujemy jako argument, by brnąć dalej – choć nawet początkujący menedżer widzi, że to tylko powiększanie strat.

Przykład z biznesu: Po 1,5 roku pracy i wydaniu 2,1 mln zł na rozwój systemu CRM aż 68 proc. użytkowników rezygnuje z niego po trzech miesiącach. Mimo to pojawia się argument: szkoda rezygnować teraz, jesteśmy już tak blisko sukcesu.

Jak temu przeciwdziałać: Przy każdym większym przedsięwzięciu powinniśmy z góry ustalić punkt wyjścia, na przykład: jeśli po dziewięciu miesiącach liczba klientów nie przekroczy X, projekt zamykamy. Takiej decyzji należy się trzymać, niezależnie od emocji.

5. Błąd retrospekcji

Po fakcie wszystko wydaje się oczywiste. Łatwo ulegamy złudzeniu, że bieg wydarzeń dało się przewidzieć, a w tle natychmiast pojawia się chóralne: a nie mówiłem? Ten mechanizm sprzyja niesprawiedliwym ocenom i buduje fałszywe poczucie kontroli.

Przykład z biznesu: Po nieudanej akwizycji zarząd słyszy: Przecież każdy wiedział, że to się nie uda. Tymczasem w chwili podejmowania decyzji scenariusz porażki był tylko jednym z kilku, a dostępne dane nie wskazywały jednoznacznie na klęskę.

Jak temu przeciwdziałać: Dokumentujcie tok myślenia przed decyzją, czyli założenia, ryzyka, alternatywy. Przy późniejszej ocenie wracajcie do tego zapisu, a nie do narracji dopisanej po fakcie. Rozliczajcie jakość procesu decyzyjnego – nie tylko wynik.

6. Efekt zakotwiczenia

Zbyt łatwo fiksujemy się na pierwszej liczbie, propozycji albo założeniu, które pada na początku rozmowy – nawet gdy później pojawiają się znacznie lepsze dane.

Przykład z biznesu: Dostawca mówi, że standardowa cena to 480 tys. zł, ale dla nas, stałego klienta, może być 380 tys. Nie sprawdzamy stawek, a negocjacje kończą się na 340 tys., choć realna wartość rynkowa wynosi 220-260 tys.

Jak temu przeciwdziałać: Przed rozmową zawsze przygotujcie własną wycenę i to ją traktujcie jako punkt odniesienia. W negocjacjach nie druga strona, ale wy powinniście jako pierwsi podać liczbę – im wcześniej, tym lepiej.

7. Niechęć do zmiany

Wolimy zostawić nawet średni lub zły stan obecny, niż podjąć ryzyko rozsądnej zmiany – zmiana wydaje się nam bardziej ryzykowna lub trudna niż trwanie w miejscu.
Przykład z biznesu: Przedsiębiorstwo od lat stosuje ten sam system premiowania sprzedawców. Rozwiązanie wywołuje konflikty, zniechęca część zespołu i skłania do myślenia krótkoterminowego, ale ciągle słyszymy: wszyscy już się do tego przyzwyczaili, a zmiana wywoła chaos.

Jak temu przeciwdziałać: Wprowadźcie prostą zasadę regularnego przeglądu. Raz w roku każdy menedżer odpowiedzialny za dany proces powinien uzasadnić, dlaczego warto go utrzymać w obecnej formie. Ustawieniem domyślnym nie może być trwanie, lecz analiza, czy to rozwiązanie nadal ma sens.

8. Efekt aureoli

Jedna silna cecha – sukces, charyzma, prestiż marki lub stanowiska – przesłania realną ocenę kompetencji, ryzyk i słabych stron.

Przykład z biznesu: Znany menedżer z renomowanej spółki giełdowej zostaje zatrudniony jako zarządzający scale-upu (młoda firma znajdująca się zazwyczaj w okresie znacznego wzrostu i ekspansji). Skoro odniósł sukces tam, odniesie i u nas – słyszy rada nadzorcza. Potem się okazuje, że świetnie sobie radził w stabilnej korporacji, ale kompletnie nie odnajduje się w warunkach niepewności i ograniczonych zasobów.

Jak temu przeciwdziałać: Oddzielajcie reputację od dowodów. W ważnych decyzjach personalnych stosujcie listy kontrolne kompetencji dopasowanych do konkretnego kontekstu, a nie do CV. Każda gwiazda przywództwa powinna przejść taką samą, chłodną ocenę jak pozostali.

9. Myślenie grupowe

W zgranym zespole zarządzającym łatwo o jednolite myślenie: sprzeciw, niewygodne pytania i alternatywne scenariusze są tłumione w imię świętego spokoju. Górę biorą utarte schematy i wygoda.

Przykład z biznesu: zarząd jednogłośnie decyduje o wejściu na rynek niemiecki, bo „wszyscy tak robią”. Argument brzmi wiarygodnie, więc nikt nie zgłasza wątpliwości. Po roku strata sięga jednak 3,8 mln zł i firma wycofuje się z Niemiec.

Jak temu przeciwdziałać: przed każdą istotną decyzją wprowadźcie obowiązkową anonimową ankietę – wystarczy pięciostopniowa skala i jedno otwarte pytanie: co może pójść naprawdę źle? Dodatkowo warto rotacyjnie wyznaczać osobę odpowiedzialną za przedstawianie kontrargumentów.

10. Efekt dostępności

Decyzje często opieramy na tym, co najłatwiej przychodzi nam do głowy – na informacjach najświeższych, najgłośniejszych, najbardziej dramatycznych albo takich, które właśnie wydarzyły się u konkurencji.

Przykład z biznesu: Po jednorazowym, lecz głośnym ataku typu ransomware konkurencyjna firma wydaje 700 tys. zł na nowy system bezpieczeństwa. My robimy to samo, choć u nas ostatni incydent miał miejsce cztery lata temu i dotyczył zupełnie innej dziedziny.

Jak temu przeciwdziałać: Przed każdą większą decyzją powinniśmy sobie postawić pytanie, czy się kierujemy – kompletem rzetelnych danych i analizą ryzyka, czy raczej z tego, co ostatnio zobaczyliśmy w mediach, innej organizacji albo na konferencji.

Który z tych mechanizmów najbardziej dokucza tobie lub twojemu zespołowi w ostatnim roku?

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót

Możesz zainteresować się również: