W walce o kontrakt na system kontroli granic Polski zetrą się cała rodzima czołówka i światowi potentaci.
W grudniu ma ruszyć przetarg na system monitoringu granicy morskiej i lądowej dla Straży Granicznej. Jego wartość jest szacowana na 100 mln EUR (460 mln zł), a prace zostaną sfinansowane z funduszy Unii Europejskiej.
Starcie gigantów
Będzie to kolejny duży przetarg związany z informatyką. Zapowiada się więc ponowne ostre starcie Prokomu i Computerlandu.
W przetargu wystartują też zapewne inne firmy informatyczne, jak Ster-Projekt, Softbank, Emax czy Comarch. Jednak krajowi gracze IT będą musieli postarać się o partnerstwo z którymś z dużych zachodnich koncernów z pogranicza zbrojeniówki i informatyki.
— Przy budowie tego systemu będą potrzebne kompetencje z zakresu technik radarowych i systemów bezpieczeństwa oraz międzynarodowe referencje. Te w wystarczającym stopniu mają tylko duże zagraniczne koncerny typu Lock- heed Martin — mówi osoba zbliżona do projektu.
Poza Amerykanami, którzy na pewno będą zainteresowani budową tego systemu, w przetargu mogą wystartować takie firmy, jak francuski Thales, brytyjskie BAE Systems, fińska Patria czy inna amerykańska firma Textron.
— Dla nich z kolei polscy partnerzy będą także nieodzowni ze względu na znajomość rynku, kwestie językowe oraz koszty projektu — mówi przedstawiciel jednej z krajowych firm informatycznych.
Przetarg na monitoring granic powinien być nieograniczony, ale zamawiający (Komenda Główna Straży Granicznej albo MSWiA) zastosuje prawdopodobnie specjalne obostrzenia, podobnie jak to miało miejsce w przetargu na CEPiK.
Powrót do tłustych lat
Konkurs ten będzie miłą niespodzianką dla branży IT, dla której po dwóch chudych latach (2001 i 2002) wraca czas prosperity. W 2003 r. rozstrzygnęły się już trzy duże przetargi publiczne: informatyzacja PZU, PKO BP oraz CEPiK. W sumie to ponad 1 mld zł podstawowych umów. A w 2004 r. można się z kolei spodziewać rozpoczęcia informatycznych projektów związanych z offsetem wartych niemal 4 mld zł.