Tylko pozornie w trzech NFI z grupy Supernova Capital nic się nie dzieje. Fundusze przygotowują się do nowego życia, a to musi potrwać.
Po sprzedaży akcji Śrubeksu nie należy spodziewać się kolejnych, szybkich transakcji narodowych funduszy inwestycyjnych zarządzanych przez Supernova Management (Drugi NFI, NFI Progress i NFI im. Eugeniusza Kwiatkowskiego). Ze spółek giełdowych w ich portfelu znajdują się jeszcze znaczące pakiety akcji Vistuli i Wólczanki.
— Nie prowadzimy obecnie rozmów na temat sprzedaży tych papierów. Vistula z uwagi na spory pakiet zarówno dużego drugiego akcjonariusza (grupa PZU), jak i rosnącą wycenę rynkową nie jest łatwo zbywalna. Wólczanka z kolei znajduje się na wcześniejszym etapie restrukturyzacji, więc sprzedaż tych akcji mogłaby być przedwczesna. To spółka z dużymi możliwościami i rezerwami — tłumaczy Artur Cąkała, prezes Supernova Management.
Fundusze, kontrolowane przez spółkę menedżerską Supernova Capital, otrzymały ze sprzedaży walorów Śrubeksu prawie 5,5 mln zł. Kapitał ma zostać wykorzystany na inwestycje, także w akcje spółek giełdowych. To nowa strategia funduszy, które wyprzedały już spółki parterowe, jakie trafiły do nich w ramach programu powszechnej prywatyzacji. Na „nowe życie” będzie około 125 mln zł. Dla porównania niewiele większa jest giełdowa kapitalizacja Atlanty, Prochemu, Mieszka czy Almy.
— Mamy różne projekty, ale koncentrujemy się jeszcze na porządkowaniu funduszy — mówi Artur Cąkała.
Zarząd Supernova Capital może też sprzedać dwa z trzech kontrolowanych funduszy. Spółki mogą także się połączyć.
— Każdy scenariusz ma wady i zalety. Sprzedaż może oznaczać, że kupujący będzie chciał przejąć spółkę bez aktywów. Pozostałe fundusze nie mają jednak środków na ich odkupienie. Fuzja z kolei potrwa — wyjaśnia Artur Cąkała.
Co dalej?
— Będziemy wiedzieli za trzy- -cztery miesiące — odpowiada prezes Supernova Management.
Dużo wcześniej spotkają się na zgromadzeniach akcjonariusze NFI ze stajni Supernova. Posiedzenie, podczas którego ma być głosowana uchwała o emisji akcji z prawem poboru, odbędzie się 15 marca.
— To jedynie techniczna sprawa. Musimy zwiększyć kapitał, który po umorzeniach akcji może spaść poniżej ustawowego minimum — wyjaśnia Artur Cąkała.
Zapowiedź emisji wywołała jednak spore zainteresowanie akcjami funduszy. Papiery będą bowiem sprzedawane po 10 groszy, czyli po nominale, a tak skonstruowane emisje w ostatnim czasie dawały sporo zarobić drobnym graczom. W tym wypadku sytuacja jest jednak inna.
— Nie zbieramy kapitału na inwestycje — zaznacza Artur Cąkała.
Fundusze mogą w przyszłości zdecydować się na emisje, ale najpierw chcą pochwalić się rezultatami inwestycji.