Polski handel zagraniczny, tranzyt i ładunki przewożone między obcymi portami — to przewozy, których wartość rośnie.
Mamy dwa największe przedsiębiorstwa państwowe, które zaangażowane są w żeglugę nieregularną (PŻM) i regularną (Chipolbrok) o zasięgu oceanicznym. Pozostałą grupę stanowią małe przedsiębiorstwa armatorskie, takie jak: Euroafrica Linie Żeglugowe, Pol-Euro, Polska Żegluga Bałtycka SA, Pol-Levant, Baltic Container Line, Unity Line. Te z kolei uprawiają regularną żeglugę głównie o bliskim zasięgu, na rynkach europejskich i powiązanych z Europą.
W 2004 roku Polska Żegluga Morska przewiozła prawie 24 mln ton ładunków, a około 90 proc. z nich uzyskanych zostało na wysoce konkurencyjnym, wolnym rynku przewozów żeglugowych. Od 2000 roku przedsiębiorstwo jest dochodowe, przynosząc co roku kilka milionów zł zysku netto, przy znacznych kwotach przeznaczanych na inwestycje.
— W 2004 roku PŻM osiągnęła zysk brutto wysokości 14 mln zł i zysk netto wysokości 11,9 mln zł — informuje Krzysztof Gogol, doradca dyrektora naczelnego Polskiej Żeglugi Morskiej.
W 2005 roku przewiduje się wzrost kontraktowych przewozów ładunków masowych statkami PŻM, np. węgla i koksu z portów Morza Bałtyckiego do krajów Europy Zachodniej — około 4,3 mln ton, z portów Morza Czarnego do Hiszpanii — 180 tys. ton.
— Obie grupy planują przewieźć w 2005 roku około 5,5 mln ton różnych ładunków — stwierdza Krzysztof Gogol.
Niebawem Polska Żegluga Morska odbierze ze stoczni Xingang kolejne nowe statki. Będą to nowoczesne masowce o nośności 37 600 DWT, z podwójnym kadłubem, uzbrojone w cztery dźwigi o udźwigu 30 ton każdy (Mazury, Podhale oraz Warmia). Najprawdopodobniej kolejną serię statków zbuduje ponownie stocznia Xingang w Tianjin, chociaż ciekawą ofertę przedstawili również Japończycy.
— Tak jak w przypadku pierwszej serii, również budową drugiej nie są zainteresowane polskie stocznie — podkreśla Krzysztof Gogol z PŻM.
Blisko i daleko
W Euroafrice w roku 2004 wzrosły przewozy na poszczególnych liniach. W linii angielskiej serwis łączy Gdynię z portami Felixstowe i Hull oferując kompleksową obsługę ładunków w systemie dom-dom opartą na własnej sieci agencyjnej.
— Oprócz obsługi ładunków w handlu bilateralnym między Polską a Anglią świadczymy usługi dowozowe z Gdyni do Felixstowe, z Hull ładunki są ekspediowane do niemal wszystkich krajów świata. Przez port Felixstowe obsługiwane są również ładunki przeznaczone do Irlandii — opowiada Paweł Porzycki, prezes Euroafiki.
Drugim serwisem Euroafriki w ramach żeglugi bliskiego zasięgu jest linia fińska.
— Serwis bazowany jest w polskich portach: Gdynia i Szczecin, a po stronie fińskiej: Helsinki i Kotka, oferując pięć odejść w tygodniu z Gdyni do Helsinek — wylicza Paweł Porzycki.
Linię Afryki Zachodniej obsługuje sześć drobnicowców wielozadaniowych o łącznej nośności 67 000 DWT. Głównymi ładunkami do Afryki są papier, płyty pilśniowe, chemikalia, wyroby stalowe i dobra inwestycyjne. W drodze powrotnej dominują towary pochodzenia roślinnego, takie jak: makuchy roślin oleistych, ziarno kakaowe oraz tarcica i drewno egzotyczne w kłodach.
— Średnioroczne przewozy linii afrykańskiej to ponad 350 tys. ton, z czego ponad 200 tys. ton w relacji eksportowej do portów zachodnioafrykańskich — podkreśla Paweł Porzycki.
Już od kilkudziesięciu lat armator utrzymuje regularne połączenie promowe Świnoujście-Ystad. Zarząd promami Mikołaj Kopernik i Jan Śniadecki, w części operacyjno-handlowej, powierzony został spółce Unity Line. Aktualnie Jan Śniadecki jest jedynym polskim promem zaangażowanym również w przewozy wagonów na pokładzie kolejowym w ramach wieloletniej umowy przewozowej z PKP Cargo.
Pol-Euro w natarciu
Niemal ćwierć miliona ton ładunków przewiozły w 2004 roku na swoich pokładach statki należące do gdyńskiego armatora — spółki Pol-Euro Linie Żeglugowe. Przewozy na własny rachunek oraz w czarterach u operatorów zewnętrznych pozwoliły spółce osiągnąć dobre wyniki finansowe. Ilość ładunków, jakie przewiozły w ubiegłym roku statki Pol-Euro, była ponad dwukrotnie większa niż w 2003 roku (łącznie 243,7 tys. ton ładunków w 2004 r.). W równym stopniu jest to zasługa statków pływających w regularnych serwisach do portów Europy Zachodniej i Morza Śródziemnego, jak i aktywnego poszukiwania nowych rynków przewozowych.
Wzrost przewozów objął wszystkie grupy ładunków: polski handel zagraniczny, tranzyt oraz ładunki przewożone między obcymi portami. Największy wzrost, bo aż o 121 proc. w stosunku do 2003 r., dotyczył ruchu między obcymi portami.
Na koniec roku 2004 przychody ze sprzedaży spółki wyniosły 39,1 mln zł i były o 52 proc. wyższe niż w 2003 roku. Zysk ze sprzedaży osiągnął w 2004 roku wartość 3,5 mln zł. Ostatecznie Pol-Euro Linie Żeglugowe zamknęły 2004 rok zyskiem netto 2,5 mln zł, podczas gdy w roku 2003 odnotowały stratę 1,6 mln zł.
— Cieszy nas niezmiernie, że spółka zaczęła osiągać zyski — Pol-Euro z wysoką dynamiką przychodów i zysków pozytywnie wyróżnia się na tle spółek, będących w posiadaniu Agencji Rozwoju Przemysłu. Mam nadzieję, że rok 2005 będzie równie udany i Pol-Euro wzmocni swoją pozycję na międzynarodowej arenie żeglugowej — mówi Anna Malewicz, przewodnicząca rady nadzorczej Pol-Euro i członek zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu.