300 mln zł w prezencie od KNF dla prawników

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2014-12-01 00:00

Nie poszkodowani, ale kancelarie odszkodowawcze zarobią na komunikacyjnych regulacjach nadzoru — alarmują ubezpieczyciele

Choć obędzie się bez czerwonych kokard i świątecznego papieru, to kancelarie odszkodowawcze dostaną od Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) prezent na Mikołajki. Niedługo nadzór zamierza opublikować ostateczny projekt regulacji, która ma ucywilizować likwidację szkód komunikacyjnych. Choć jej celem jest podniesienie wypłacanych przez ubezpieczycieli odszkodowań, to największym wygranym nie będą poszkodowani, ale właśnie kancelarie.

— Wytyczne tworzą dla nich zupełnie nowy rynek. Dzięki nim kancelarie będą mogły podważać stare szkody i domagać się wypłaty dodatkowych pieniędzy — mówi przedstawiciel dużego ubezpieczyciela majątkowego.

Skupowanie szkód

Mechanizm tego biznesu będzie bardzo prosty. Pierwszy krok to skupienie jak największej liczby starych szkód z OC komunikacyjnego. Pośrednicy płacą za nie klientom kilkaset złotych (najczęściej spotykaną stawką jest 200 zł). W zamian otrzymują cesję wszystkich praw do szkody.

Otwiera to furtkę do ponownego zgłoszenia roszczenia do ubezpieczyciela. Oficjalnie ubezpieczyciele nie chcą przyznać się, że takie zjawisko zachodzi na rynku. Także Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) nie zamierza komentować tej sprawy.

— Ostateczny kształt wytycznych nie jest znany. O ich skutkach dla rynku będzie można mówić po zatwierdzeniu ich kształtu przez nadzorcę — mówi Jan Grzegorz Prądzyński, szef PIU. Jednak według naszych rozmówców, branża odszkodowawcza już rozpoczęła akcję masowego skupu starych szkód. Na celowniku są nie tylko klienci indywidualni, ale także całe pakiety szkód z flot leasingowych. W internecie można znaleźć co najmniej kilkanaście serwisów, które oferują taką usługę.

Stoją za nimi małe, nieznane firmy, które mogą w przyszłości odsprzedać szkody do większych podmiotów. Będzie to możliwe, bo tym biznesem coraz mocniej zainteresowane są największe kancelarie odszkodowawcze. Skup starych szkód prowadzi niedawno notowane na giełdzie Europejskie Centrum Odszkodowań, gracz numer jeden w Polsce. W sierpniu spółka pochwaliła się, że ma już ok. 900 szkód o wartości 5 mln zł.

— To pokazuje, że po wejściu w życie wytycznych KNF czeka nas powódź spraw, w których kancelarie będą twierdziły, że wypłaciliśmy za niskie odszkodowania. Podkładką będzie dokument KNF, w którym nadzór sam stwierdza, że w przeszłości wypłacaliśmy za niskie odszkodowania i musiał interweniować. To idealne narzędzie, by przekonać sądy do przyznania dodatkowych odszkodowań — mówi nam członek zarządu jednego z ubezpieczycieli majątkowych.

Według niego, już zaczynają spływać pierwsze wnioski o zapłatę dodatkowych pieniędzy za stare szkody. To sondowanie tego, jak zachowają się ubezpieczyciele. Pokazał „PB” kilka pism w tej sprawie od kancelarii odszkodowawczych. W każdym domagają się co najmniej dwa razy wyższego odszkodowania od tego, które zostało wypłacone (sprawy mieszczą się w przedziale od 5 do 10 tys. zł). Przedstawiają własne kosztorysy, oparte na częściach oryginalnych i wysokich stawkach robocizny mechaników.

Działanie wstecz

Z analiz, które przeprowadziła PIU, wynika, że stare szkody mogą kosztować branżę ubezpieczeniową ok. 300 mln zł. Jest to założenie konserwatywne, które zakłada, że do ubezpieczycieli wróci zaledwie co piąta szkoda. To pozwala szacować, że do wzięcia jest 1,5 mld zł.

— Najgorsze w tym wszystkim jest, to że nasi klienci nigdy nie zobaczą tych pieniędzy. Utuczą się na nich kancelarie odszkodowawcze. To chyba nie jest cel KNF — mówi nasz rozmówca. Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF, twierdzi, że towarzystwa ubezpieczeniowe poinformowały nadzór o swoich obiekcjach co do wytycznych i działań kancelarii odszkodowawczych.

— Wytyczne nie będą działać wstecz — zapewnia Łukasz Dajnowicz. Branża jest innego zdania.

— O tym, jakie przełożenie na praktykę będą miały wytyczne, zdecydują sądy, a nie nadzór — mówi nam prawnik, pracujący dla jednego z ubezpieczycieli majątkowych. Dlatego też — jak wynika z naszych informacji — PIU zasugerowała KNF, by ograniczyć stosowanie wytycznych tylko do polis ubezpieczenia, które zostaną zawarte po wejściu w życie regulacji, czyli po 1 kwietnia 2015 r. Nie jest to rozwiązanie idealne, bo nadal pozostawia otwartą furtkę dla dochodzenia roszczeń przed sądami.

— Innym wyjściem z sytuacji jest nałożenie na osoby, które będą podważały już zamknięte sprawy, obowiązku udokumentowania, że w rzeczywistości poniosły wyższekoszty naprawy samochodu — mówi nam menedżer, zajmujący się likwidacją szkód w jednym z towarzystw majątkowych. Ponieważ na celowniku kancelarii znajdują się wyłącznie szkody likwidowane metodą kosztorysową (poszkodowany otrzymuje gotówkę na podstawie szacunku kosztów naprawy i nikogo nie obchodzi, co z nią zrobi), to konieczność przedstawienia dodatkowych faktur mogłaby być skuteczną tamą.