W tym roku rynek główny GPW wzbogacił się o 38 firm, z czego 10 przeniosło się z NewConnect. Wynik więc znacznie różni się od prognoz z początku roku. Wielu spółkom giełdowe plany pokrzyżowała panująca od sierpnia dekoniunktura.
Największą ofertą publiczną na warszawskim parkiecie i czwartą pod względem wielkości w Europie była oferta Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), której wartość wyniosła prawie 5,4 mld zł. Była to ostatnia duża prywatyzacja przeprowadzona przez skarb państwa, która przyciągnęła wielu inwestorów również indywidualnych. Zarobić jednak mogli nieliczni, ponieważ kurs spółki znajdował się powyżej ceny emisyjnej zaledwie przez kilka dni po debiucie. Kto nie wykorzystał tej okazji, jest na minusie. Do piątku papiery JWS przecenione były już o 36 proc. Do wzrostu przeceny mogła przyczynić się wyprzedaż akcji pracowniczych. Od 4 października do 16 grudnia skarb państwa przekazał osobom uprawnionym 7,67 mln akcji.
Nie jest to jednak spółka, która inwestorom długoterminowym najbardziej zmniejszyła portfel. Liderem pod tym względem jest Westa Isic, ukraiński producent akumulatorów. Oferta publiczna spółki cieszyła się dużym powodzeniem.
Redukcja zapisów w transzy detalicznej wyniosła 34,14 proc. Debiut był również w miarę udany, akcje wzrosły o 2,1 proc., do 12 zł. Była to jednak najwyższa wycena. Dzisiaj papiery są warte 75 proc. mniej. W tym przypadku zawiniła nie tylko bessa, ale również niedotrzymanie prognoz. Wprawdzie po trzech kwartałach przychody spółki wzrosły, ale jednocześnie, w związku ze wzrostem kosztów sprzedaży, rosną straty. Poza tym zawodzą relacje inwestorskie. Raporty są dostępne tylko na stronie Westy i tylko w języku angielskim.
W długim terminie najwięcej można było zarobić na spółkach, które przyniosły największe straty w dniu debiutu. Na zamknięciu pierwszej sesji notowań akcje Polskiej Grupy Odlewniczej staniały o 24 proc., a Zametu Industry o 24,67 proc. Dzisiaj papiery pierwszej z firm podrożały w stosunku do ceny emisyjnej o 54 proc., a od zamknięcia pierwszej sesji o 102 proc. Wynik Zametu nie jest tak imponujący, bo od debiutu akcje podrożały o 38 proc., i tak jednak spółka zajmuje pod tym względem drugie miejsce. Na trzeciej — Benefit Systems — można było zarobić 19,67 proc. Na plusie pozostało jeszcze sześć firm, na pozostałych 30 można było stracić od 3,3 proc. do 75 proc.
Zanim statystyka zaczęła odstraszać kolejnych kandydatów na parkiet, odstraszyła ich gwałtowana przecena akcji — między 29 lipca a 10 sierpnia WIG stracił ponad 20 proc. To robiło wrażenie nie tylko na inwestorach. Zwłaszcza że 11 i 12 sierpnia miały miejsce dwa nieudane debiuty. Akcjami producenta samochodowych instalacji gazowych AC SA zaczęto handlować po kursie niższym od ceny emisyjnej o 17 proc., natomiast akcje producenta i dystrybutora elektronarzędzi i narzędzi ręcznych Toya traciły na otwarciu pierwszego notowania 10,71 proc. Wprawdzie w obu przypadkach straty zostały odrobione w ciągu kolejnych godzin sesji, ale nie zmieniło to wrażenia, że czas zyskownych debiutów się skończył.
Jako pierwszy giełdowe plany zmienił Węglokoks, który na początku września poinformował, że zadebiutuje na GPW najwcześniej w I połowie 2012 roku. Odroczenie wejścia na giełdę zapowiedziałrównież Bank Pocztowy. Prezes Tomasz Bogus nie ukrywał, że przyczyną wystąpienia do KNF o zawieszenie postępowania jest brak stabilności na rynku kapitałowym, co może niekorzystnie wpłynąć na wynik IPO. Na razie bank wybrał emisję obligacji, które z powodzeniem uplasował na Catalyst. Kilka dni później Jacek Podlewski, prezes PGE Energii odnawialnej, zapewnił, że spółka nie rezygnuje z giełdowych planów, ale powróci do nich najwcześniej wiosną lub latem przyszłego roku. Także z uwagi na utrzymującą się niekorzystną sytuację na rynkach finansowych i niską wycenę na NewConnect decyzję o kolejnej zmianie harmonogramu i o przełożeniu oferty na styczeń podjął w październiku Budostal-5. Do firm obawiających się awersji inwestorów do ryzyka dołączył warszawski deweloper Dolcan, który zadebiutuje na warszawskiej giełdzie dopiero w II połowie 2012 roku, a nie jak planował — w IV kwartale tego roku. Z oferty wtórnej akcji PKO BP zrezygnowały Ministerstwo Skarbu Państwa i Bank Gospodarstwa Krajowego. Natomiast restauracyjna grupa Mex Polska odważyła się wprawdzie przeprowadzić ofertę publiczną, która zakończyła się sukcesem, ale mimo że mijają od niej już trzy miesiące, decyzji o debiucie wciąż nie ma.
W listopadzie Komisja Nadzoru Finansowego miała do zatwierdzenia tylko 6 prospektów emisyjnych, 25 emitentów postanowiło postępowanie zawiesić, ponieważ szanse na uplasowanie emisji mieliby tylko ci, którzy zdecydowaliby się obniżyć ceny. Z przeprowadzenia ofert w grudniu Interfoam, Work Service i Grupy Nokaut. Ludwik Sobolewski, prezes GPW, jest jednak pełen optymizmu. W przyszłym roku spodziewa się debiutów kolejnych ze Słowenii, z Bułgarii, Rumunii, Rosji, Węgier, Ukrainy i Gruzji, głównie z sektora bankowego.