TOMASZ CIBOROWSKI, dyrektor Departamentu IPO i Nowych Emisji ORK BZ WBK (Obszaru Rynków Kapitałowych BZ WBK)
1 Jaki był 2011 r. na rynku IPO w Polsce?
Rok 2011 r. na rynku ofert pierwotnych był zdecydowanie niejednorodny. Mieliśmy dobrą pierwszą połowę roku z bardzo słabą drugą połową. Łącznie w mijającym roku przeprowadzono 28 IPO, czyli dokładnie tyle samo co rok wcześniej. Dodatkowo 10 spółek zadebiutowało na GPW bez przeprowadzania oferty publicznej. Patrząc na rynek IPO w ujęciu wartościowym, w 2011 r. przeprowadzono oferty o wartości 8,5 mld zł, z czego prawie 2/3 przypadło na JSW. Łączna wartość IPO w mijającym roku była o 40 proc. niższa niż w 2010 r. Praktycznie wszystkie oferty zrealizowane w tym roku przeprowadzono jeszcze przed przerwą wakacyjną. Od września rynek IPO w zasadzie był martwy. Jednak pozytywnie należy ocenić umacniającą się pozycję Warszawy jako regionalnego centrum finansowego. Spośród tegorocznych debiutantów aż 11 spółek to firmy zagraniczne. Do grona podmiotów notowanych na GPW dołączyły pierwsze dwie spółki litewskie, bułgarskie i spółka słoweńska. Mieliśmy też udane debiuty kolejnych spółek z Ukrainy i Węgier.
2 Czy w 2011 roku spółki dążyły do debiutów za wszelką cenę?
W końcówce roku, mimo ciągle nie najlepszej sytuacji rynkowej, kilku emitentów podjęło próbę uplasowania swoich akcji. Byli oni jednakże zmuszeni do zawieszenia ofert. Nie nazwałbym tych prób działaniami za wszelką cenę. Bywa tak, że firmy, które mimo mniej sprzyjających warunków ekonomicznych rozwijają się i potrzebując kapitału na dalszy wzrost, są w stanie zaakceptować relatywnie niższe wyceny. Nie zawsze jest to możliwe, co pokazały wspomniane przeze mnie ostatnie próby transakcji, jest jednak wiele przykładów, gdy w nawet relatywnie gorszych czasach spółkom udało się uplasować oferty publiczne. W każdym przypadku kalkulacja wygląda inaczej, ale generalnie trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy korzystniej jest zyskać kapitał po niższych parametrach wycenowych i dokonać inwestycji szybciej, czy lepiej jest odłożyć w czasie zaplanowane inwestycje, czekając na lepsze wyceny. Patrząc statystycznie, częstszą sytuacją, aczkolwiek nie regułą, jest zawieszanie planów dotyczących IPO.
3 Jakie rady dla spółek, które chciałyby zadebiutować w 2012 r.?
Spółkom trzeba przypomnieć jedno: proces przygotowania do IPO jest długotrwały i zajmuje co najmniej 6 miesięcy, a najczęściej dłużej. Rozpoczynając przygotowania do IPO dzisiaj, oferta realnie mogłaby zostać przeprowadzona najwcześniej po przerwie wakacyjnej w 2012 roku. Rozważając IPO, warto być przygotowanym, aby wykorzystać moment, gdy trend się odwróci, i wyjść na rynek z ofertą, wyprzedzając innych chętnych. Gdy mamy do czynienia z trendem rosnącym już od pewnego czasu, zwykle mamy kolejkę chętnych do IPO, zwłaszcza w okresie przed wakacjami i w końcówce roku. Wtedy często zdarza się sytuacja, gdy w tym samym czasie przeprowadzanych jest kilka transakcji równolegle i trzeba walczyć o uwagę inwestorów, co oczywiście jest mniej korzystne dla emitentów.