Wyjątkowo mała szerokość rosnącego rynku, wygórowane wyceny, wyhamowanie wzrostu zysków oraz rekordowo długi okres bez korekty — to według agencji Bloomberg cztery sygnały ostrzegające przed nagłym załamaniem trwającego za oceanem rynku byka.

Zaledwie dwie branże — ochrona zdrowia oraz dobra konsumpcyjne trwałego użytku — odpowiadają za całość tegorocznych zwyżek indeksu S&P500.To oznacza najmniejszą szerokość rosnącego rynku we wzrostowym dla indeksu roku przynajmniej od 2000 r., zauważa Bloomberg. Subindeks branży ochrony zdrowia zyskał od początku 2013 r. 87 proc., a w przypadku sektora dóbr konsumpcyjnych zwyżka wyniosła 66 proc.
Opieranie się rynku byka na tych dwóch branżach jest ryzykowne, bo hossa wyniosła obliczane dla nich wskaźniki cena/ zysk powyżej 22, co oznacza o jedną piątą wyższe odczyty niż w przypadku kolejnej najdroższej branży. „Poleganie na coraz węższej grupie zyskujących spółek to cecha charakterystyczna dojrzewających rynków byka. Przykładem była bańka internetowa, kiedy w ciągu ostatnich 12 miesięcy przed szczytem za 55 proc. zwyżek odpowiadało zaledwie 6 spółek technologicznych” — ostrzega Bloomberg.
Trzy pozostałe sygnały to znacznie wyższe od średnich wyceny, wyhamowaniewzrostu zysków spółek oraz rekordowo długi okres bez korekty. Po tym jak od 2009 r. kapitalizacja notowanych na giełdzie nowojorskiej spółek wzrosła o 17 bln USD, wskaźnik cena zysk dla indeksu S&P500jest wyższy niż przez 90 proc. czasu w ostatnich 10 latach.
Analitycy giełdowi przewidują, że zyski spółek z indeksu wzrosną w tym roku o zaledwie 1 proc., w porównaniu ze średnią dynamiką z ostatnich sześciu lat sięgającą 15 proc. Tymczasem S&P500 może być narażony na korektę z tego względu, że indeks nie doświadczył jej od 1393 dni. To oznacza jeden z trzech najdłuższych od 1940 r. okresów bez korekty indeksu, rozumianej jako spadek o co najmniej 10 proc. od szczytu.