4,92 zł za euro i brak limitów

Kamil Koprowicz
opublikowano: 25-11-2011, 00:00

Analiza techniczna: po przełamaniu 4,5 zł za euro idziemy

Rzut oka na kilkuletni wykres kursu złotego i powiało grozą. Według analizy technicznej, po przełamaniu poziomu 4,5 zł za euro (obecnie trwa walka o jego utrzymanie) złoty może stracić na wartości kolejnych kilka procent. Następny przystanek to dopiero szczyt kryzysu sprzed dwóch lat, z lutego 2009 roku. Wówczas za euro trzeba było płacić nad Wisłą nawet 4,92 zł. A co dalej? Po przekroczeniu tej bariery nie ma już limitów, czyli „sky is the limit”.

Wszystko jest możliwe

Eksperci zaznaczają, że przy obecnej niepewności na rynkach dalszy wzrost notowań EUR/PLN jest możliwy. Niektórzy uspokajają jednak i nie spodziewają się aż tak wysokich cen za euro jak 4,92 zł. — Analiza techniczna niestety jest dość subiektywna, więc osobiście nie stawiałbym aż tak kategorycznej tezy — mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao.

— Takiego ruchu przy obecnym poziomie zmienności niestety nie da się wykluczyć. Jednak otoczenie makroekonomiczne jest w znacznie lepszej sytuacji niż na przełomie lat 2008-09. Szczyt notowań EUR/PLN w obecnym cyklu uplasuje się niżej — komentuje Radosław Cholewiński, zarządzający w Trigon DM.

Najpierw 4,5 zł za euro

Kluczowe dla dalszego kierunku EUR/PLN będzie przełamanie newralgicznej bariery 4,50 zł za euro.

— Z technicznego punktu widzenia euro złoty znajduje się blisko szczytu z 22 i 23 września. Wtedy doszło do interwencji NBP o wartości przeszło 1 mld EUR, która gwałtownie zbiła kurs aż o 15 groszy. W dalszym ciągu jako kluczową barierę należy rozpatrywać 4,50 zł, która jest niezwykle newralgiczna zarówno dla opinii publicznej, jak i decydentów z banku centralnego — napisał w komentarzu Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ Banku.

Jeśli ta granica zostanie przekroczona, to kolejny przystanek jest 5 proc. wyżej. Według Przemysława Smolińskiego, analityka technicznego PKO BP, kurs euro może sięgnąć 4,78 zł. — Para EUR/PLN powoli zbliża się do oporów w postaci ostatniego lokalnego maksimum z drugiej połowy września i górnego ograniczenia długoterminowego kanału wzrostowego w strefie 4,5600- -4,5800 PLN. Jego przełamanie będzie skutkować dalszym wzrostem. W takim przypadku minimalny zasięg ruchu należałoby wyznaczyć już między 4,6000 a 4,6255 PLN, ale prawdopodobnie zwyżki sięgnęłyby wyżej, 4,6800-4,6880 PLN lub 4,7660-4,7810 PLN — analizuje Przemysław Smoliński.

Strach ma wielkie oczy

NBP zapewnił, że będzie monitorował kurs złotego i jest gotowy zapobiegać niekorzystnym tendencjom na rynku walutowym. Jednak bank centralny, BGK i Ministerstwo Finansów, nie mają nieograniczonych rezerw walutowych. Po przekroczeniu granicy 4,50 zł za euro kurs złotego może więc się dalej osłabiać. Według Marcina Mrowca, notowania EUR/PLN nie wzrosną powyżej 4,60 zł za euro.

— Wyrównanie przez EUR/PLN wartości, którą osiągnięto już dwa razy jest jak najbardziej możliwe. Pytanie — na ile jest prawdopodobne. Odpowiedź zależy głównie od zachowania rynków międzynarodowych. Sądzę, że skończy się na strachu, poziom 4,55-4,60 nie będzie zaś przebity. Euro tracące do dolara i innych walut nie będzie miało siły na tak drastyczne umocnienie względem złotego — prognozuje Marcin Mrowiec.

Niechęć do ryzyka

Z drugiej strony złoty jest pod presją wielu negatywnych czynników. Waluta traci przez pogorszenie nastrojów na rynku, związane z kryzysem zadłużenia w strefie euro. Oprócz tego inwestorzy wrzucają złotego do jednego koszyka z innymi walutami z rynków wschodzących. Dlatego kurs polskiej waluty spada, kiedy osłabia się np. forint. Do tego rynek w reakcji na każde złe wiadomości odwraca się od gospodarek wschodzących, uważanych za ryzykowne, i kupuje bezpieczne dolary. Jednocześnie wielokrotnie mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której euro traciło wobec dolara, a złoty dalej osłabiał się względem euro.

— Dalsze osłabienie złotego do euro jest możliwe. Uprawdopodabnia je pat w strefie euro, redukcja zaangażowania inwestorów portfelowych w regionie i nadchodzące spowolnienie gospodarcze, a złoty to waluta cykliczna — zauważa Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku.

Droższe kredyty

Słabszy złoty wpływa na konsumentów, banki i całą gospodarkę. Wysoki kurs euro i franka rodzi problemy dla kredytobiorców i sektora finansowego. Kredyty stają się coraz droższe, a banki mają problemy z odzyskaniem pieniędzy. — Słaby złoty jest również niekorzystny dla banków ze względu na konieczność sfinansowania rosnących aktywów kredytowych w walutach obcych — ryzyko powtórki „wojny depozytowej” jest wysokie — tłumaczy Radosław Cholewiński.

— Słabszy złoty to również spadek siły nabywczej za sprawą wyższych cen paliw i innych artykułów importowanych. Prawdopodobne słabsze wyniki banków i skromniejsze wydatki konsumentów mogą z kolei przełożyć się na niższe dochody budżetowe z podatków. Istotnym ryzykiem jest również relacja długu do PKB, w części uzależniona od poziomu kursu walutowego — dodaje Radosław Cholewiński.

Szanse i zagrożenia

Coraz gorsze notowania złotego wpłyną na ceny importowanych towarów, co z kolei przełoży się na inflację. Nie wszyscy jednak się martwią. Na niższy kurs polskiej waluty liczą eksporterzy, którzy będą mogli taniej sprzedawać za granicę. Handel międzynarodowy ma z kolei wpływ na działalność i przedsiębiorstw, i sytuację Polaków.

— Konsumenci są pracownikami przedsiębiorstw działających w Polsce. Dla eksporterów niższy kurs złotego oznacza możliwość realizowania wyższych marż na towarach sprzedawanych za granicę. Generalnie przedsiębiorstwom słaby złoty pomaga — i w ten sposób pomaga także ich pracownikom. Jeśli firmy mają zyski i zamówienia, to nie zwalniają pracowników. Ten mechanizm zadziałał już dla nas w roku 2009 — pociesza Marcin Mrowiec.

OKIEM TECHNIKA

Euro po 5 zł możliwe w ciągu kilku miesięcy

SŁAWOMIR DĘBOWSKI

analityk Markets.com

Długoterminowa sytuacja na wykresie EUR/PLN jest niekorzystna dla złotego. We wrześniu osiągnięte zostało tegoroczne maksimum na poziomie 4,53 PLN. Od dwóch miesięcy trwa korekta. Może się ona zakończyć za kilka tygodni. W krótkiej perspektywie mamy dużą presję na osłabienie złotego (wzrost kursu euro). Może dojść do ataku na wrześniowe maksimum. Ze środowego szczytu (4,5 PLN) brakowało tylko 3 groszy. Próba trwałego przełamania szczytu z września nie powinna się teraz udać. W rezultacie kurs euro mógłby zniżkować do wsparcia w rejonie 4,35-4,40 PLN. Sprzyjać temu powinna obrona wsparcia w rejonie 1120 pkt na wykresie indeksu S&P 500 (w grudniu możliwe jest odbicie pod rajd św. Mikołaja) i październikowego dna na eurodolarze (1,3144 USD). Niestety w dłuższej perspektywie (kilka miesięcy) eurodolar skazany jest na dalsze spadki i trwałe przełamanie dna z października (1,3144 USD), co doprowadzi do silnych spadków w rejon minimów z 2008 i 2009 roku. To powinno się przełożyć na duże osłabienie złotego. Na wykresie EUR/PLN dojdzie wtedy do trwałego przebicia szczytu z września (4,5335 PLN). W rezultacie otworzy się droga do zwyżek na szczyt z 2009 roku na poziomie 4,92 PLN, możliwy jest wzrost do psychologicznej granicy 5 PLN. Na pocieszenie w dłuższej perspektywie można spodziewać się przesilenia i przez okres kolejnych kilku miesięcy złoty rozpocznie odrabianie strat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Koprowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy