500 mln zł ratuje paczkomaty

opublikowano: 26-02-2017, 22:00

Advent International w duecie z Rafałem Brzoską zamierza zdjąć z giełdy Integer i InPost. Fundusze kręcą nosem na cenę

Giełdowa gwiazda sprzed kilku lat, która w ostatnich czasach mocno przygasła, nie chce już świecić na czerwono na warszawskiej giełdzie. Advent International, fundusz private equity, w porozumieniu z Rafałem Brzoską, twórcą i prezesem Integera.pl, ogłosił wezwanie na akcje paczkomatowej grupy oraz jej pocztowej spółki zależnej InPost. W przypadku pierwszej spółki chcą płacić 41,1 zł za akcję, w przypadku drugiej — 9,5 zł. W obu przypadkach to znacznie mniej, niż były one warte jeszcze przed rokiem. W tym czasie jednak grupa Rafała Brzoski zaczęła się chwiać w posadach.

Rafał Brzoska, twórca, prezes i główny akcjonariusz 
Integera.pl, od dawna poszukiwał inwestora dla swojej grupy. Teraz, gdy 
spółka szybko potrzebuje pieniędzy na spłatę długów, znalazł fundusz 
Advent, który deklaruje wyłożenie 0,5 mld zł na refinansowanie 
zadłużenia i rozwój spółki. Cena, jaką daje w wezwaniu, może jednak 
okazać się zbyt niska.
Zobacz więcej

ZNALAZŁ INWESTORA:

Rafał Brzoska, twórca, prezes i główny akcjonariusz Integera.pl, od dawna poszukiwał inwestora dla swojej grupy. Teraz, gdy spółka szybko potrzebuje pieniędzy na spłatę długów, znalazł fundusz Advent, który deklaruje wyłożenie 0,5 mld zł na refinansowanie zadłużenia i rozwój spółki. Cena, jaką daje w wezwaniu, może jednak okazać się zbyt niska.

Wspinaczka i zjazd

— Spodziewamy się, że za 5 lat — w 2017 r. — easyPack będzie wypracowywał 45- 75 mln EUR zysku EBITDA — mówił w 2012 r. Rafał Brzoska, gdy podpisywał umowę z funduszem PineBridge, dotyczącą wspólnego tworzenia europejskiej sieci paczkomatów właśnie pod szyldem easyPack. Zapowiadano wtedy zbudowanie sieci 12-16 tys. maszyn na rynkach europejskich do 2016 r. Dziś jest ich kilka razy mniej. Rafał Brzoska zaczynał karierę biznesową w 1999 r., jeszcze jako student krakowskiej Akademii Ekonomicznej. Startował jako kolporter ulotek reklamowych. Po pięciu latach firma roznosiła 1,5 mld ulotek i kontrolowała ponad połowę rynku. Już wtedy do przedsiębiorcy zgłaszały się fundusze, które chciały odkupić od niego biznes, ale Rafał Brzoska postanowił skoczyć na głęboką wodę i zacząć walkę na rynku pocztowym. W 2006 r. narodził się InPost, a w 2007 r. Integer.pl wszedł na giełdę, pozyskując kapitał na rozkręcenie działalności. Od początku ostro atakował Pocztę Polską i podbierał jej klientów, dokładając do listów blaszki, dzięki którym łamano państwowy monopol na tego rodzaju przesyłki. Szybko narodził się też kolejny pomysł na biznes — m.in. dzięki funduszom unijnym zaczęto produkować paczkomaty, które od 2010 r. sprzedawano też operatorom zagranicznym. To jednak też było za mało.

— Na targach pocztowych w Dubaju w 2012 r. przy szklance whisky powstał pomysł stworzenia własnej, gęstej europejskiej sieci w kilkunastu krajach, w której powierzchnię można było wynajmować innym firmom. Jesteśmy jak spółka infrastrukturalna, która buduje maszty dla sieci telefonii komórkowych. One dzięki temu nie muszą wydawać swojego capeksu, a my wzięliśmy na siebie ryzyko — mówił Rafał Brzoska. Wtedy też Integer stał się ulubieńcem giełdowych inwestorów. Kurs stale szedł w górę, dochodząc w listopadzie do poziomu 330 zł za akcję. Na rodzimym rynku pocztowym odniesiono prestiżowy sukces, odbierając Poczcie Polskiej wielki kontrakt na obsługę sądów i prokuratur, na którego potrzeby InPost, działający do tej pory głównie w największych miastach, zbudował ogólnopolską sieć. W maszynie coś się jednak zaczęło zacinać. Biznes paczkomatowy przynosił straty, a jego tempo ekspansji było mniejsze od oczekiwań. Na rynku krajowym grupa wygrała jeszcze przetarg na obsługę ministerstw, ale rząd zrobił wszystko, żeby spółka nie mogła przystąpić do jego realizacji. W tym czasie, pod koniec 2015 r., InPost samodzielnie zadebiutował na giełdzie, sprzedając akcje w IPO po 25 zł. Wkrótce po debiucie stracił kontrakt sądowy, co szybko zmusiło go do zwinięcia ogólnopolskiej działalności listowej. Pracę straciły setki osób, a Integer w sierpniu przystąpił do „przeglądu opcji strategicznych” i zaczął intensywnie rozglądać się za inwestorem. W końcu go znalazł.

Tanie wezwanie

Warunki wezwania na akcje Integera są specyficzne — Advent chwali się 19-procentową premią opartą nie na średnim kursie z ostatnich miesięcy, ale sprzed sierpnia, gdy rozpoczęto przegląd opcji strategicznych. Fundusz deklaruje, że zrefinansuje dług grupy w wysokości 170 mln zł i wyłoży około 0,5 mld zł na inwestycje i obsługę zadłużenia.

Fundusze kupowały akcje obu tych spółek na dużo wyższych poziomach. Poza Rafałem Brzoską, który ma — od teraz w porozumieniu z Adventem — 29,99 proc. akcji, znaczącymi akcjonariuszami są: OFE Aegon, Generali OFE, Aviva OFE BZ WBK oraz wiceprezes Krzysztof Kołpa. W InPoście natomiast, w którym Integer ma 58 proc. akcji, powyżej progu jest jeszcze Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Po wezwaniu prezes Integera ma pozostać na stanowisku i objąć udziały w wehikule, który skupi akcje, podobnie zresztą jak fundusze finansujące ekspansję easyPack, czyli Pinebridge oraz Templeton i PZU, które dołożyły 27 mln EUR na inwestycje paczkomatowe w 2015 r. Opinie na temat warunków wezwania wśród zarządzających funduszami są podzielone. Zgodnie podkreślają, że w przypadku InPostu sytuacja na rynku polskim, głównie w związku z odcięciem publicznych kontraktów, jest trudna i fundusze mogą zaakceptować straty i wyjść ze spółki. Z Integerem tak łatwo jednak nie pójdzie.

— W przypadku Integera poziom cenowy wydaje się zbyt niski. Mocarstwowe plany co prawda nie wypaliły, ale ma on silną pozycję na kilku rynkach, sieć paczkomatów istnieje i ma dobre perspektywy w związku z rozwojem e-commerce, a silny gracz private equity wyraźnie wierzy, że może na spółce zarobić. Dlatego sądzę, że akcjonariusze nie będą się kwapili, by odpowiedzieć na wezwanie po tej cenie. W takiej sytuacji jednak zarząd spółki może oczekiwać, że solidnie dokapitalizują spółkę, jeśli nie chcą z niej wyjść — mówi zastrzegający anonimowość zarządzający jednym z dużych funduszy akcji.

Problem w tym, że spółka ma nóż na gardle. Już w lutym miała wykupić obligacje za 20 mln zł, wynegocjowała jednak z ich posiadaczami (fundusze Millennium i Quercusa oraz Raiffeisen Banku) przedłużenie terminu do maja. Do wykupienia w tym roku są jeszcze trzy inne serie. W czerwcu zapadają papiery o wartości 30 mln zł, w grudniu — 15 mln zł. W 2018 i 2019 r. spółka powinna wykupić obligacje o łącznej wartości 75 mln zł.

— Sytuacja Integera jest bardzo trudna, gwałtownie potrzebuje kapitału. O powodzeniu wezwania zdecydują tak naprawdę te fundusze, które oprócz akcji mają jego obligacje. Spółka musi szybko spłacić bardzo duże długi, co zrobi, jeśli wejdzie do niej fundusz private equity — mówi inny zarządzający. Biura maklerskie od dłuższego czasu nie wydają rekomendacji ani dla Integera, ani dla InPostu. Ostatnim, które to robiło, było BM ING Securities, zamknięte w połowie ubiegłego roku.

Advent ma pecha do wezwań

Amerykański fundusz Advent do tej pory zdjął z warszawskiej giełdy dwie spółki. Pierwszą z nich, jeszcze w 2009 r., były Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne (WSiP). Wezwanie zostało ogłoszone pod koniec 2009 r., a fundusz dawał za całą firmę, żyjącą głównie z podręczników, 405 mln zł. Te warunki nie satysfakcjonowały akcjonariuszy, wśród których najsilniejsi byli Pioneer Pekao i Zbigniew Jakubas. Ostatecznie wezwanie zakończyło się sukcesem po podniesieniu ceny o blisko 5 proc. Advent do tej pory nie wyszedł jednak z inwestycji — plany sprzedaży pokrzyżował mu poprzedni rząd, wprowadzając darmowe podręczniki dla najmłodszych uczniów, co było silnym ciosem w przychody wydawnictwa. Jeszcze gorzej poszło z wezwaniem na supermarketowy Eko Holding. We wrześniu 2012 r. Advent, który dogadał się z kontrolującym 55 proc. akcji prezesem Krzysztofem Gradeckim, ogłosił wezwanie i początkowo miał płacić 4,1 zł za akcję (wycena na poziomie 200 mln zł). Instytucjonalni akcjonariusze zareagowali oburzeniem. „Cena ta jest znacznie zaniżona, co budzi uzasadnione obawy akcjonariuszy mniejszościowych odnośnie przebiegu oraz okoliczności toczących się negocjacji” — głosiło jedno z pism inwestorów instytucjonalnych. Wtedy do gry wkroczył fundusz Mid Europa (do niedawna właściciel Żabki), który ogłosił kontrwezwanie i zaczął podbijać cenę, na co kolejnymi podwyżkami zareagował Advent. Ostatecznie Advent kupił akcje od Krzysztofa Gradeckiego za 5,6 zł, od pozostałych akcjonariuszy kupował je nawet po 7 zł i ostatecznie wydał na przejęcie ponad 300 mln zł. Fundusz próbował rozwijać Eko Holding, wkraczając w segment dyskontowy z marką Ledi, ale szybko zorientował się, że nie tylko przelicytował, ale też kupił spółkę, z którą niewiele może zrobić. Jesienią 2014 r. Advent po cichu wycofał się z inwestycji, a Eko Holding za nieznaną kwotę przejęła zarejestrowana w Luksemburgu spółka M&M Investments. Obecnie jej właścicielem jest Eurocash.

Prezes nadal wierzy

Do zamknięcia tego wydania „PB” Rafał Brzoska nie odpowiedział na nasze pytania o transakcję — jak nas poinformowano, „przebywa za granicą”. W piątek opublikował jednak „list założyciela firmy do klientów”, w którym podkreśla, że pozostanie szefem Integera i będzie nadal pracował nad rozwojem spółki dzięki około 500 mln zł, którymi ma ją dokapitalizować Advent. „Nie chodzi tu tylko o większą liczbę paczkomatów. Advent zdecydowany jest pomóc nam w kontynuowaniu rozwoju naszej działalności, zarówno jeśli chodzi o zakres oferowanych usług, jak i ich zasięg geograficzny, chcemy bowiem rosnąć na rynkach zagranicznych. Zamierzamy nadal inwestować znaczące środki w innowacyjne rozwiązania, które zapewnią klientom dostęp do paczkomatów oraz usług usprawniających dostawy paczek e-commerce, jak i do innych nowoczesnych rozwiązań logistycznych” — napisał Rafał Brzoska. Podczas piątkowej sesji kurs Integera i InPostu spadał, w obu spółkach utrzymał się jednak powyżej ceny, którą oferuje Advent.

O wcześniejszych losach Integera, mariażu z giełdą i problemach czytaj również TUTAJ>>Brzoska i Integer - z raju w giełdowy niebyt

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / 500 mln zł ratuje paczkomaty