500 zł na dziecko giełdy nie rozbuja

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-11-24 22:00

Zbyt wielu będzie biznesowych beneficjentów programu wsparcia rodzin, by zauważalnie poprawili wyniki. A kształt programu też jest niepewny

Według szacunków Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Credit Agricole Bank Polska, program 500 zł na dziecko przyczyni się do wzrostu PKB w 2016 r. o 0,5 pkt. proc. Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao, stawia nawet na 0,8 pkt. proc. Jeśli jednak program zostanie uruchomiony po pierwszym kwartale albo nawet po pierwszym półroczu, jego wpływ na PKB spadnie do 0,3-0,5 pkt. proc.

JEDEN PEWNIK:
JEDEN PEWNIK:
500 zł na dziecko na pewno wspomoże rodziny, które dostaną te pieniądze. Potem pieniądze trafią do sklepów. Ale prognozowanie, która spółka na tym realnie skorzysta, jest bardzo trudne.
Bloomberg

— To zgrubne szacunki, bo nie znamy szczegółów. Nie mam przekonania, że nie zostanie wprowadzone jakieś wyraźne kryterium dochodowe — mówi Marcin Mrowiec. W prezentowanej wersji kryterium dochodowe miało dotyczyć tylko pierwszego dziecka. Rodziny mające dwoje i więcej miały dostawać 500 zł na każde. Ekonomiści szacują, że dla budżetu oznaczałoby to około 20 mld zł dodatkowych wydatków rocznie.

— To pieniądze, które największą różnicę sprawią w budżetach rodzin wielodzietnych o relatywnie niskich dochodach. W tej grupie skłonność do konsumpcji będzie bardzo wysoka, a pieniądze będą wydawane głównie na dobra pierwszej potrzeby, czyli przede wszystkim żywność. Ale gospodarstwa o lepszej sytuacji będą traktować je jako dodatkowy dochód, który mogą wydać na dobra trwałego użytku lub to, co chętnie kupujemy, gdy nam dochód rośnie, np. bilety do kina — uważa Jakub Borowski.

— Najbardziej skorzystają branże najbliższe konsumentom, czyli spożywcza i odzieżowa — nie ma wątpliwości Marcin Mrowiec.

Dywersyfikacja wydatków

Oba sektory, których kondycję może wesprzeć program rządu, są na giełdzie licznie reprezentowane. Często przez firmy z giełdowej drugiej, a nawet trzeciej ligi.

— Sporo tzw. misiów korzysta na wzroście konsumpcji prywatnej. Dodatkowe pieniądze przekazane przez rząd, np. rodzinom z dziećmi, w części wrócą na rynek, generując popyt na towary i usługi, a tym samym zwiększając zyski firm — uważa Robert Burdach, zarządzający funduszami akcji w Union Investment TFI.

Znacznie więcej jest jednak głosów tonujących nadzieje na poprawę wyników spółek giełdowych. Nawet w przypadku CDRL, prowadzącej sieć sklepów z ubrankami dla dzieci pod marką Coccodrillo, analitycy nie spodziewają się rewolucji w wyniku uruchomienia programu 500 zł na dziecko.

— Są ważniejsze czynniki determinujące sytuację spółki, np. silna konkurencja — uważa Tomasz Sokołowski, analityk Banku Zachodniego WBK. Jego zdaniem, należy pamiętać, że o tym, na co faktycznie pójdą pieniądze, będą decydować dorośli, a prognozowanie ich decyzji jest bardzo trudne. W bogatszych rodzinach dodatkowy dochód może zaowocować kupnem gier komputerowych czy wycieczek — i to nie w spółkach giełdowych. Na ten sam aspekt sprawy zwraca uwagę Jakub Borowski.

— Ten program jest przedstawiany jako program inwestycji w rodzinę, ale nie należy utożsamiać tych pieniędzy z wydatkami na dzieci — mówi ekonomista Credit Agricole.

W tym kontekście część analityków giełdowych za największych beneficjentów pomysłu rządu wskazuje dystrybutorów FMCG — Eurocash i Emperię, oraz odzieżowe LPP i obuwnicze CCC. Pierwsze dwie ma wspierać wzrost obrotów związanych z dystrybucją dóbr szybkozbywalnych, drugie — oferta dla różnych grup wiekowych w niewygórowanych cenach.

— Trend na takich spółkach jak Emperia i Eurocash będzie bardziej pozytywny, niż gdyby tej dotacji nie było. Dodatkowy popyt konsumpcyjny powinien pozytywnie wpłynąć na wolumeny sprzedaży i ceny. Ale rozpatrywałbym to jako jeden z wielu czynników, które będą wpływać na sytuację spółek — twierdzi Piotr Bogusz, analityk DM mBanku.

— Cały czas nie wiemy, jak ten program będzie wyglądał. Gdyby był taki jak wstępne założenia, na pewno wpłynie na obroty Emperii i Eurocashu. Ale nie zakładałbym, że ich wyniki z tego powodu wyraźnie się poprawią. LPP, CCC, Eurocash czy Emperia są już za duże, by ich obroty z tego powodu mogły skokowo wzrosnąć.

Poza tym trzeba pamiętać, że prawdopodobnie zostanie wprowadzony podatek od sklepów wielkopowierzchniowych, więc z ich punktu widzenia zwiększona konsumpcja będzie niwelowana przez nowy podatek — tłumaczy Jakub Rafał z Noble Securities.

Podatek powoduje, że bardzo niepewny jest wpływ 500 zł na dziecko na producentów artykułów spożywczych. Analitycy zwracają uwagę, że sieci marketów mogą chcieć go przerzucić na swoich dostawców.

Opóźniony efekt

Ekonomista Credit Agricole zwraca jeszcze uwagę, że przynajmniej na początku funkcjonowania programu transferowane z budżetu pieniądze mogą wcale nie służyć konsumpcji. I bynajmniej nie dlatego, że ludzie nie chcieliby jej zwiększyć. — Pamiętajmy o zadłużeniu gospodarstw domowych. Część z nich może dodatkowe pieniądze przeznaczyć na spłatę zadłużenia, czy to wobec sektora finansowego, czy też tego wynikającego z zaległych rachunków — dodaje Jakub Borowski.