Nie ma to jak państwowa agencja. Siedem zagranicznych oddziałów POT czeka na nowych szefów. Praca tam pewnie wre...
W ośmiu z 14 Polskich Ośrodków Informacji Turystycznej (POIT), zagranicznych oddziałów Polskiej Organizacji Turystycznej (POT), w tym siedmiu działających i jednym nowym w Kijowie, miesiąc temu mieli pojawić się nowi dyrektorzy. Nie pojawili się i wygląda na to, że w pięciu jeszcze długo się nie pojawią.
— Po przeprowadzeniu rozmów z kandydatami w II etapie konkursu na stanowiska dyrektorów POIT w Berlinie, Wiedniu, Kijowie, Londynie oraz Rzymie żaden z kandydatów nie uzyskał rekomendacji komisji — informuje Katarzyna Draba, rzecznik POT.
Rekomendację komisji powołanej przez prezesa POT uzyskali kandydaci na dyrektorów POIT w Amsterdamie, Paryżu i Sztokholmie.
Kandydaci mogli się zgłaszać do 16 sierpnia. Ze względu na okres wakacji prace komisji konkursowej się przedłużyły.
— Mieliśmy niedosyt kandydatów — mówi Stanisław Wojtera, wiceprezes POT.
Twierdzi, że nowe konkursy zostaną ogłoszone lada moment.
— Ta sytuacja nie wpłynęła na pracę ośrodków — podkreśla Stanisław Wojtera.
Innego zdania są osoby z branży.
— Od maja, gdy prezes POT zapowiedział szefom POIT zmiany, tam się nie pracuje. Jeden z dyrektorów już jest zatrudniony w innej firmie, choć oficjalnie jego kontrakt jeszcze nie wygasł — twierdzi osoba związana z turystyką.
Jednak do wyboru nowych szefów teoretycznie może dojść w każdej chwili. Wszystko zależy od prezesa POT, czyli wiceministra gospodarki Tomasza Wilczaka.
— Komisja jest ciałem doradczym prezesa. Może on wziąć pod uwagę jej rekomendacje, ale nie jest do tego zobowiązany. Może więc mianować kogoś bez rekomendacji albo odrzucić kogoś z rekomendacją — mówi Stanisław Wojtera.
Tomasz Wilczak ma poza POT sporo innych zajęć. Wymienia się go wśród kandydatów na nowego szefa Urzędu Regulacji Energetyki. Resort gospodarki myśli o fuzji POT z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych, więc impas w zagranicznych oddziałach może potrwać dłużej.