6 lat od upadku Lehman Bros. (WYKRESY)

Tadeusz StasiukTadeusz Stasiuk
opublikowano: 2014-09-15 09:55

Zbyt duży by upaść, a jednak zbankrutował i zatrząsł światowymi finansami i globalną gospodarką. Dzisiaj, w poniedziałek 15 września mija właśnie sześć lat od ogłoszenia upadłości amerykańskiego banku Lehman Brothers, które to wydarzenie stało się zapalnikiem ogólnoświatowego kryzysu porównywalnego z Wielką Depresją z przełomu lat 20 i 30. minionego wieku.

PRZEJDŹ DO GALERII WYKRESÓW >>

Lehman Brothers należał do słynnego grona firm, instytucji finansowych, wobec których ukute było przeświadczenie, że są zbyt potężne by upaść. I to nie tylko z powodów finansowych, ale i politycznych. Na amerykańskim rynku dysponował on kapitałami plasującymi go na czwartym miejscu w sektorze bankowym.

Jednak nawet taki gigant został pokonany. Wszystko przez kryzys na tamtejszym rynku nieruchomości i kłopoty z produktami strukturalnymi opartymi o hipoteki.
Bankructwo Lehmana było poważnym szokiem zarówno dla ekonomistów, finansistów, jak i polityków. Potem mieliśmy już do czynienia z efektem domina, który obiegł cały świat. Jak szacują specjaliści w niecałe pół roku od upadku LB z giełd wyparowało około 20 bln USD.

Rządy niemal wszystkich krajów rzuciły się na pomoc dołującym gospodarkom i firmom (np. AIG czy General Motors) wpompowując w rynki – przy współudziale banków centralnych – biliony dolarów by zapewnić gospodarce płynność finansową i zachęcić do inwestowania. Przoduje w tym nadal amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) oraz Bank Japonii.

Ten sześcioletni już okres stymulacji wpisuje się w historię ekonomii jako czas rekordowo niskich stóp procentowych, taniego pieniądza i skupu obligacji pod hasłem „luzowania ilościowego (quantitative easing). Skutki tego załamania odczuwamy do dzisiaj, a obserwowane symptomy ożywienia, mają bardzo wrażliwy charakter, jak choćby w przypadku euro strefy.

Polski rynek – odnosząc się do sytuacji jaka miała miejsce w innych gospodarkach – relatywnie dobrze przeszedł przez ten kryzys, choć przez pewien czas, głównie w początkowej jego fazie, globalne turbulencje odczuwane były m.in. na naszej walucie. Co istotne, do tej pory nie udało jej się powrócić do poziomów sprzed kryzysu, przede wszystkim odnośnie szwajcarskiego franka, który przez wielu inwestorów jest traktowany jako „bezpieczna przystań”.

Krótko po informacji z USA o upadku LB notowania euro wzrosły względem złotego z 3,20 do 4,30, dolara z 2 do 3,23 zł zaś franka z 1,96 do 3,46 zł. Ta ostatnia waluta jeszcze raz, w drugiej połowie 2011 r. mocno podskoczyła, notując maksimum wobec złotego na poziomie 4,10 zł.

PRZEJDŹ DO GALERII WYKRESÓW >>