60-procentowy próg zostanie

TM
opublikowano: 02-10-2013, 12:39

Argumenty samorządowców nie przekonały urzędników.

W ubiegłym tygodniu w sercach samorządowców tliła się nadzieja, że resort finansów bardziej poluzuje gorset finansowy, który krępuje gminy, powiaty i województwa. Argumentowali, że jeśli rząd chce, by władze komunalne wspierały wzrost gospodarczy pieniędzmi z UE, musi im dać większe możliwości zadłużenia na wkład własny. Resort finansów zaproponował, by przy obliczaniu poziomu deficytu samorządów nie był brany pod uwagę dług zaciągany pod projekty, które UE dofinansuje w 60 proc.

Korporacje samorządowe doceniły gest, ale meritum poddały surowej krytyce. Po pierwsze, ich przedstawiciele dziwili się, dlaczego próg jest ustawiony tak wysoko. Zaproponowali, by go obniżyć do 30 proc. Po drugie, zasugerowali, by odnosił się on do kosztów kwalifikowanych, a nie całościowych. Po trzecie, wnosili o to, by nowymi zasadami objąć projekty realizowane już w tej perspektywie finansowej. Jednak — jak relacjonują samorządowcy — podczas czwartkowej dyskusji przedstawiciele resortu finansów pozostali nieugięci.

— Mieliśmy miliony argumentów, które nie zostały przyjęte. Te trzy postulaty przepadły. Obawiam się, że małych samorządów, które często startowały po projekty z 40-50-procentowym dofinansowaniem unijnym, nie będzie na to stać w nowej perspektywie — mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

Największe kontrowersje budzi sprawa 60-procentowego progu. Władze Torunia obliczyły, że większość inwestycji miasta z obecnej perspektywy nie kwalifikowałaby się do ulg w nowej. Wartość projektów z 60-procentowym dofinansowaniem wyniosła tylko 195 mln zł (12 proc. wartości wszystkich przedsięwzięć ze wsparciem Brukseli).

— Będziemy jeszcze zabiegali o zmiany w trakcie prac sejmowych — nie traci nadziei Marek Wójcik. Na ciekawy wątek zwraca uwagę Robert Perkowski, burmistrz podwarszawskich Ząbek. Samorządowiec, który w obecnej perspektywie zdobył unijne pieniądze na kilka przedsięwzięć infrastrukturalnych, zastanawia się, co się stanie z gminą, która najpierw dostanie 60-procentowe unijne dofinansowanie, a po kontroli (instytucji odpowiedzialnej za unijne fundusze) spadnie poniżej tego progu.

— Czy samorząd, który znajdzie się w takiej sytuacji, będzie musiał błyskawicznie przebudowywać budżet i wliczać dług zaciągnięty na wkład własny do całości zadłużenia? — pyta Robert Perkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu