600 tys. biletów kupionych komórką

opublikowano: 16-04-2013, 08:46

Tylko 3 proc. biletów na komunikację miejską w Warszawie pasażerowie kupują komórkami. Byłoby ich więcej, gdyby ratusz dla telefonów otworzył rynek biletów okresowych.

Już w prawie każdym większym mieście można komórką kupić bilet komunikacji publicznej. Udało mi się wyciągnąć z warszawskiego ZTM statystyki ile razy pasażerowie stołecznych tramwajów, autobusów i metra płacili za przejazd telefonem w 2012 r. Miesięcznie jest to około 40 tys. biletów. W całym roku uzbierało się prawie 600 tys. transakcji o wartości 1855 tys. zł.

Liderem jest moBilet, który sprzedał najwięcej biletów, dalej jest mPay a na końcu Skycash. Jedną z tajemnic sukcesu lidera warszawskiego rynku jest to, że od początku sprzedaje popularne bilety jednorazowe, których konkurenci nie mieli w ofercie. Dopiero od listopada są one dostępne w Skycashu, co też przełożyło się na jego wyniki. W styczniu tego roku sprzedał on 15 234 bilety, zajmując drugie miejsce za moBiletem (21 312) i przez mPayem (13 892). Łącznie w styczniu przy pomocy komórki pasażerowie warszawskiego ZTM kupili 50 430 biletów – o jedną piątą więcej niż rok wcześniej. Sporo, ale w całej sprzedaży biletów jednorazowych i czasowych komórki wciąż mają minimalny udział. W styczniu tego roku ZTM sprzedał 1,9 mln takich biletów. Na komórki przypada 2,6 proc. wolumenu.
Szanse telefonu w walce z kartonikiem byłyby większe, gdyby ZTM wpuścił operatorów płatności mobilnych na rynek biletów okresowych. Tak jest już w kilku miastach w kraju. W stolicy, jak się dowiaduję na razie taka opcja nie jest rozpatrywana. Obecnie trwają natomiast prace nad uruchomieniem zbliżeniowych płatności mobilnych z udziałem t-mobile’owego MyWalleta (swoje karty wpięły do niego trzy banki). Kupno biletu zbliżeniowo przełomu jednak żadnego nie uczyni. Przełożenie karty miejskiej do telefonu – już tak.

 

Źródło: ZTM

Korzystam z biletu okresowego i komórką płacą za przejazd tylko wtedy, gdy zapomnę przedłużyć go na kolejny miesiąc. Sądzę, że  podobnie jest z innymi pasażerami ZTM. Gdybym bilet okresowy mógł kupić aplikacją w telefonie, na bank zrezygnowałbym z karty. Już kilka razy zdarzyło mi się ją zapomnieć, gdy wychodziłem z domu. Gdybym trafił na kontrolerów musiałbym jechać do siedziby ZTM i stać w kolejce z biletem, żeby udowodnić, że jestem tylko gapą a nie gapowiczem.

Udostępnienie biletów okresowych na komórkę rozwiązałoby ten problem. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz wychodząc z domu zapomniałem telefonu.
Na bilety okresowe w komórce czekają też niecierpliwie operatorzy płatności zdalnych, bo dopiero wtedy biznes biletowy zacząłby przynosić jakieś profity i w ogóle mógłby wyjść z niszy, w której tkwi od dawna. W statystykach za 2012 r. jest rubryka „e-WKM”, gdzie zamieszczone są dane o sprzedaży biletów okresowych, kupowanych przez Internet. Pasażerowie nabyli ledwie 10,2 tys. biletów, ale o wartości porównywalnej z wartością wszystkich biletów kupionych przez komórkę - 1548 tys. Za pośrednictwem e-WKM rozchodzą się bilety okresowe o przeciętnej wartości ponad 250 zł za sztukę. Przy takich transakcjach zaczyna się już robić wolumen. Gdyby tylko trzy tysiące pasażerów przerzuciło się z karty na komórkę to wartość sprzedaży biletów kupowanych zdalnie wzrosłaby dwukrotnie w stosunku do stanu z 2012 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: eugeniusz twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / 600 tys. biletów kupionych komórką