A nad Wisłą siwy dym

opublikowano: 27-12-2018, 22:00

Szokujące prognozy na 2019 r. dla branży motoryzacyjnej.

Z początkiem 2019 r. rząd Niemiec wprowadzi bardzo ostre ograniczenia dla właścicieli osobowych samochodów silnikami wysokoprężnymi (wyjątek stanowią te, które spełniają normy Euro 5 i wyższe). Ogromne opłaty ekologiczne uzależnione od klasy emisji, a także liczne ograniczenia i zakazy ruchu sprawią, że posiadanie takiego samochodu nie będzie miało już uzasadnienia ekonomicznego. Choć nowe konstrukcje będą zwolnione z opłat, w Niemczech spadnie popyt również na nowe diesle. Właściciele niemieckich koncernów będą interweniować w Bundestagu. Zagrożą zwolnieniami. Rząd utrzyma jednak ostry ekokurs. Obrót używanymi samochodami z silnikiem wysokoprężnym spadnie w Niemczech do zera, a ceny będą absurdalnie niskie. W marcu 2019 r. liberalno-konserwatywny niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” opublikuje artykuł pt. „BMW w cenie złomu”, w którym wytknie rządowi skutki zbyt radykalnych działań ekologicznych. Poda też przykłady cen: 10-letnie BMW serii 3 z silnikiem wysokoprężnym za 56 proc. mniej niż odpowiednik z benzyną. Posiadający diesle Niemcy wyjdą na ulice. Z interwencją ruszą Polacy. O ile w 2018 r. sprowadziliśmy do naszego kraju ok. miliona aut (ok. 40 proc. z Niemiec), z czego 48 proc. miało pod maską silnik wysokoprężny, a średni wiek wynosił niewiele ponad 10 lat, to już w kwietniu 2019 r. liczba sprowadzanych aut przekroczy 820 tys. (z czego 96 proc. z Niemiec, a niemal wszystkie auta to diesle). Niemal każdego Polaka będzie stać na samochód, jednak załamie się zupełnie obrót używanymi autami pochodzącymi z Polski. Firmy CFM, które co roku dostarczają na rynek ok. 80 tys. używanych, pokontraktowych samochodów, będą ostrzegać, że ich straty pójdą w miliony. Nikogo nie będą już dziwiły ogłoszenia „sprzedam Audi A4 z 2005 r. za 10000 zł”. Ze względu na to, że auta sprzedawane będą niejednokrotnie w cenie złomu, nawet po uiszczeniu akcyzy od ich wartości sprzed ekodecyzji niemieckiego rządu, ceny w Polsce spadną o 40 do nawet 50 proc.

Na skutek niedoskonałych zapisów ustawy o elektromobilności oraz chęci
wykorzystania cudzych decyzji do własnych przedwyborczych celów Polskę zaleje
masa wyeksploatowanych diesli z Niemiec i Francji. W 2019 r. nad Wisłę trafi
ponad 2,5 mln starych aut, w większości diesli.
Zobacz więcej

WYSYPISKO EUROPY:

Na skutek niedoskonałych zapisów ustawy o elektromobilności oraz chęci wykorzystania cudzych decyzji do własnych przedwyborczych celów Polskę zaleje masa wyeksploatowanych diesli z Niemiec i Francji. W 2019 r. nad Wisłę trafi ponad 2,5 mln starych aut, w większości diesli. Fot. Fotolia

Polska zmotoryzuje się na potegę. O ile w 2017 r. w naszym kraju było 539 aut na 1000 mieszkańców (i tak jeden z wyższych wskaźników w Europie), o tyle w czerwcu 2019 r. dobijemy do 720 aut.

Z uwagi na fakt, że nasi bezpośredni sąsiedzi, a także Francja, Belgia. Luksemburg, Szwajcaria oraz Włochy i Grecja pod koniec marca 2019 r. specjalnymi ustawami ograniczą możliwość sprowadzania aut z silnikami diesla, większość tanich aut trafi do nas. Rynek się nasyci i zepsuje jednocześnie. Jesienne wybory parlamentarne wygra PIS — zdaniem politologów, dzięki programowi „Samochód+, auto w każdym polskim domu”. Program powstanie, bo spin doktorzy szybko podchwycą „boom” na diesle z Niemiec.

81a6d2b2-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Tuż po wyborach i po tym, jak podobne do niemieckich przepisów regulacje wprowadziFrancja (czyli drugi po Niemczech kraj, z którego w 2018 r. najchętniej sprowadzaliśmy samochody), rząd zorientuje się, że zalewanie polskich ulic dieslami to nie jest dobry pomysł. Polacy oczywiście nie przejdą obojętnie obok szansy na „taniego francuza”. W końcu rząd będzie interweniował. Jednak pod koniec listopada 2019 r. okaże się, że ograniczenie w postaci zakazu przeznaczania wypłat z tytułu 500+ na cele motoryzacyjne to za mało. Gdy liczba sprowadzonych z Niemiec i Francji diesli dobije do 2,5 mln, rząd wyciągnie większe działa. Premier obwieści sukces programu „Samochód+”. Jednocześnie zmieni archaicznyzapis uzależniający wysokość akcyzy od pojemności silnika, uzależniając ją od klasy emisji i wieku pojazdu. Dodatkowo nałoży na każde nowo sprowadzone auto z silnikiem wysokoprężnym specjalną opłatę ekologiczną. Jej wysokość uzależni od realnej ceny takiego pojazdu sprzed „dieslowskiej rewolucji” oraz wyników obowiązkowego badania emisji tuż po sprowadzeniu. Za wycięcie katalizatora czy filtra cząstek stałych będą groziły wysokie sankcje. Niektóre polskie miasta stworzą strefy wolne od diesla, a niektóre gminy zaoferują dopłatę do paliwa dla właścicieli aut benzynowych lub hybrydowych. Ustawa o elektromobilności zostanie wzbogacona o nowe przywileje dla posiadaczy aut z napędami alternatywnymi, a przepisami zostaną objęte także klasyczne hybrydy.

Polska stanie się wyjątkiem z najlepszymi przywilejami i zachętami dla zdecydowanych na ekologiczny napęd, a także najwyższym odsetkiem diesla we flocie aut.

W świątecznym wydaniu francuski dziennik „Le Figaro” opublikuje artykuł: „A nad Wisłą siwy dym” w którym porówna Polskę do śmietnika, do którego kraje europejskie mogą wrzucić swoje odpadki, a którego nie ma jak opróżnić. Zainterweniuje Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

To jedna z naszych szokujących prognoz, tzw. czarnych łabędzi (wydarzenie bardzo mało prawdopodobne, ale o potencjalnie wielkich konsekwencjach)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu