Obecnie w Polsce ze świadczenia domowej wentylacji mechanicznej korzysta już prawie 10 tys. pacjentów. Opieka domowa jest zdecydowanie tańsza od świadczonej na szpitalnych oddziałach wewnętrznych czy pulmonologicznych. Pacjenci wentylowani mechanicznie w domu to najczęściej chorzy na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, astmę oskrzelową, zanik mięśni lub pacjenci niewydolni oddechowo z innych przyczyn w tym powikłań po przebyciu COVID -19, którzy wymagają nadal specjalistycznej opieki ale dalszy pobyt w szpitalu nie jest już konieczny ze względu na ustabilizowanie ich stanu.

Dom lepszy od szpitala
Chorzy cierpiący na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc z powodu niewystarczającej kontroli choroby doświadczają zaostrzeń, wywołać je może także infekcja, np. zakażenie wirusem grypy czy wirusem SARS COV-2. Pewnego dnia, pomimo przyjmowania zapisanych leków, chorzy zaczynają się dusić. Jeśli pomoc nadejdzie na czas trafiają na oddział pulmonologiczny lub oddział chorób wewnętrznych. Kiedy zagrożenie życia ustępuje, są kandydatami do wypisu ze szpitala, ale jednocześnie do domowej nieinwazyjnej wentylacji mechanicznej. Dlaczego chorzy nie muszą już być wentylowani w szpitalach? Paradoksalnie warunki szpitalne nie sprzyjają poprawie stanu zdrowia takich osób. Na oddziałach pacjenci są narażeni na zakażenie kolejnymi infekcjami, ponadto pojawia się stres, ograniczona aktywność fizyczna, która przekłada się także na ich ogólny stan zdrowia.
Tylu pacjentów korzysta w Polsce z domowej wentylacji mechanicznej.
- Nie chcemy tych chorych zatrzymywać w szpitalach. Zależy nam na tym, aby po przeleczeniu zaostrzenia wracali do swoich domów. Po pierwsze opieka domowa jest znacznie tańsza. Pobyt pacjenta na oddziale generuje dla płatnika ogromne koszty. Po drugie chory w domu zdrowieje szybciej. Pamiętajmy, że mówiąc o pacjentach wentylowanych mechanicznie najczęściej myślimy o osobach w wieku podeszłym, choć nie jest to regułą, bo wentylacji mogą wymagać także chorzy niewydolni oddechowo z powodu innych schorzeń, nie tylko POChP - wyjaśnia lek. med. Robert Suchanke, prezes Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej.
Świadczenie nieinwazyjnej wentylacji mechanicznej obejmuje kilka elementów, jest to m.in. wyposażenie pacjenta w specjalny sprzęt, który umożliwia wentylację, ale także zapewnienie opieki wyspecjalizowanej pielęgniarki, fizjoterapeuty, a przede wszystkim lekarza, który dojeżdża do domu pacjenta.
- W obecnych czasach trudno jest nam znaleźć specjalistów, którzy byliby zainteresowani pracą przy pacjentach wentylowanych mechanicznie. Stawki, które możemy zaproponować, w obecnych warunkach gospodarczo - ekonomicznych są znacznie niższe, niż te które lekarz może otrzymać pracując na oddziale, czy jak to obecnie często bywa w prywatnej opiece medycznej. Pamiętajmy, że lekarz, czy pielęgniarka zatrudnieni przez nas muszą dojechać do domu pacjenta, przy szalejącej inflacji i wysokich cenach paliw dla medyków jest to zwyczajnie nieopłacalne. Patrząc na obecną sytuację ekonomiczno - gospodarczą powinniśmy zakładać, że NFZ będzie starał się dopasowywać wypłacane podmiotom świadczącym domową wentylację stawki do panujących warunków, tak się jednak nie dzieje. Co więcej w maju 2022 r. płatnik postanowił obniżyć stawki nawet o 16, 29 i 62 proc. w stosunku do obowiązujących wówczas stawek, co sprawia, że za moment nie będziemy w stanie zapewnić pacjentom domowej wentylacji mechanicznej, a chorzy odejdą, uduszą się we własnych domach lub na oddziałach ratunkowych, jeśli zdążą na nie trafić - mówi Piotr Magdziarz, założyciel FORMEDIS Medical Management & Consulting, ekspert prywatnego rynku usług medycznych i specjalista z zakresu zarządzania ochroną zdrowia.
AOTMiT za obniżeniem stawek
-Wentylacją mechaniczną pacjentów niewydolnych oddechowo zajmuję się przez większość mojego życia zawodowego. Pełnię funkcję prezesa Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej, ale jestem także lekarzem praktykiem, który doskonale zna problemy lekarzy pracujących przy chorych, a także samych pacjentów. Wielokrotnie informowałem Ministra Zdrowia o naszych problemach, proponowałem różne rozwiązania, które z mojego punktu widzenia – lekarza praktyka, mogłyby poprawić sytuację w obszarze wentylacji mechanicznej. Z jednej strony widziałem światełko w tunelu, pan Minister Miłkowski pochylił się nad naszymi propozycjami, zaprosił nas do dyskusji, z drugiej strony jednak niewiele się od tego czasu ze strony Ministerstwa Zdrowia wydarzyło, a co więcej AOTMiT przychylił się do dramatycznego obniżenia stawek płaconych podmiotom za świadczenie. My ze swojej strony przygotowaliśmy we współpracy z FORMEDIS obszerny raport, w którym wyliczamy realne stawki, które powinny być obecnie oferowane podmiotom przez płatnika, wskazujemy także co powinna obejmować kompleksowa opieka nad pacjentami wentylowanymi mechanicznie i w jaki sposób należy ją prowadzić. Ministerstwu brakuje czasu, aby kontynuować rozpoczęte z nami rozmowy - dodaje dr Suchanke.
Długi NFZ rosną
Kiedy kończą się limity świadczeń założone w prognozach NFZ, AOTMiT i MZ medycy świadczą tzw. nadwykonania, czyli leczą pacjentów, za których płatnik zapłaci później lub tego w ogóle nie zrobi. Ten drugi scenariusz i brak płatności za leczonych chorych, jest obecnie bardziej prawdopodobny.
- Nasze doświadczenia i dane przekazane nam przy wspólnych pracach przez Ogólnopolski Związek Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej wskazują, że NFZ nie wywiązuje się z płatności wynikających z nadwykonań. Nierozliczone zaległości NFZ za ponadlimitowych pacjentów wymagających respiratoterapii wobec świadczeniodawców, w tym członków OZŚWM, do końca 2021 r., wynosiły ponad 130 mln zł. W związku z zadłużeniami NFZ toczą się postępowania sądowe, które członkowie OZŚWM wygrywają, a NFZ spłaca nie tylko należne podmiotom zaległości, ale także naliczone w związku z nimi odsetki – oczywiście z naszych podatków i składek na ubezpieczenie zdrowotne. Sądzę, że jest wiele sposobów na lepsze zagospodarowanie tych środków - komentuje Piotr Magdziarz.
Przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej wykazują się nadzwyczaj dużą cierpliwością wobec chaotycznej polityki Ministra Zdrowia. Prezes Związku nieprzerwanie deklaruje gotowość na rozmowy i wspólne prace przy zmianie i wycenie świadczenia. Dzieje się to w momencie gdy część świadczeniodawców, pozostających poza strukturami Związku, przestaje przyjmować nowych „deficytowych” pacjentów kwalifikowanych do opieki domowej przez szpitale. Kiedy i czy do dalszych rozmów pomiędzy stronami dojdzie, zależy wyłącznie od kierownictwa Ministerstwa Zdrowia. Niestety dotychczasowe doświadczenia wskazują, że w resorcie zdrowia czas płynie wolniej niż to ma miejsce w rzeczywistości. Czy znowu Polak będzie mądry po szkodzie? Dla wielu chorych może to być już za późno.
