Afera z gminą Centrum może przynieść pożytek

Jacek Zalewski
opublikowano: 2000-06-05 00:00

Afera z gminą Centrum może przynieść pożytek

Epizod z komisarzem rządowym w gminie Warszawa Centrum mamy już definitywnie za sobą. Orzeczenie NSA na razie nie rozstrzyga, czy premier zasadnie go ustanowił — jedynie stwierdza, że decyzja uprawomocni się 17 czerwca i dopiero wtedy będzie miał prawo wkroczyć komisarz. Premier z RS AWS — wszystko jedno, czy jeszcze Jerzy Buzek, czy już Marian Krzaklewski — do czasu ostatecznego wyroku NSA nie wycofa się z decyzji podjętej 17 maja przed północą. Na pewno jednak nikt nie zostanie już fizycznie powołany na wakujące stanowisko komisarza — jest to jeden z podstawowych warunków UW w rozmowach z AWS.

ZAMIESZCZONA obok mapka pomaga zrozumieć obiektywne problemy warszawskiego samorządu. Chory ustrój stolicy sprawia, że łączna liczba radnych wybieranych do organów stanowiących wszystkich szczebli wynosi aż 751! Systematyka warszawskich radnych obejmuje pięć następujących gatunków:

- 26 wojewódzkich — niemal 1/3 sejmiku (liczącego 80 osób) stanowią reprezentanci stolicy;

- 60 powiatowych — granice powiatu warszawskiego obecnie pokrywają się z granicami Warszawy, ale teoretycznie może on obejmować także gminy okalające stolicę, z których niektóre (Wesoła i Sulejówek) odpowiednie wnioski już złożyły;

- 68 ogólnowarszawskich — Rada Warszawy dubluje się terytorialnie i kompetencyjnie z Radą Powiatu, zaś w czasie obecnego kryzysu stała się głównym punktem oporu przeciw komisarzowi w Centrum;

- 422 gminnych — z tego 337 w dziesięciu gminach pierścienia zewnętrznego oraz 85 w Centrum;

- 175 dzielnicowych — wewnątrz gminy Centrum.

KONFLIKT dotyczy teoretycznie tylko gminy Centrum — bezpośrednio jej rady, a pośrednio rad siedmiu pomocniczych dzielnic. Jednak wkrótce prawdziwe okaże się przysłowie, że gdzie (samorządowe) drwa rąbią, tam wióry lecą. Chcące wykazać się legislacyjną sprawnością MSWiA gwałtownie przystąpiło do przygotowywania projektu nowelizacji ustroju Warszawy. Było to posunięcie wyłącznie propagandowe, jako że w Sejmie podkomisja właśnie zakończyła już pracę nad identyczną ustawą. Wszystkie siły polityczne przychyliły się do projektu wniesionego przez klub SLD — aby Warszawa była jedną gminą, a jednocześnie miastem na prawach powiatu. Skasowane zostałyby Rada Warszawy i Rada Powiatu Warszawskiego oraz wszystkie gminy — a zatem i ich rady. Gminopowiatomiasto stołeczne dzieliłoby się na 17 pomocniczych dzielnic — to znaczy 7 dotychczasowych z Centrum oraz 10 zdegradowanych gmin pierścienia zewnętrznego.

PLAN jest taki, aby proces legislacyjny zakończony został jeszcze przed przerwą wakacyjną parlamentu. Podstawową kwestią, jeszcze nie rozstrzygniętą, jest termin wejścia tej nowelizacji w życie. Przeważa pogląd, że dla radykalnego uzdrowienia sytuacji należałoby przedterminowo zakończyć obecną kadencję całego warszawskiego samorządu i jesienią przeprowadzić wybory, co umożliwiłoby wprowadzenie nowego ustroju stolicy 1 stycznia 2001 r.

JEST RZECZĄ PEWNĄ, iż następnego dnia po wejściu ustawy w życie do Trybunału Konstytucyjnego wpłyną z dziesięciu „niewinnych” gmin wnioski o uznanie jej za sprzeczną z Konstytucją, która m.in. w art. 165 ust. 2 stanowi, że „Samodzielność jednostek samorządu terytorialnego podlega ochronie sądowej”. Wszak istnienie samodzielnych gmin na zapóźnionych w rozwoju obrzeżach Warszawy lokalne społeczności uznają za ogromne osiągnięcie ustrojowe. Z drugiej jednak strony — największym dorobkiem cywilizacyjnym tych gmin w pierwszym pięcioleciu ich istnienia byłoÉ wybudowanie okazałych siedzib urzędów. W takim na przykład Rembertowie — zamiast na oczekiwaną od pół wieku kanalizację, przeznaczono prawie 16 mln (na stare pieniądze — 160 mld) złotych na wzniesienie architektonicznego koszmaru.

JEŻELI takie decyzje miałyby być wyznacznikiem gospodarności, to rzeczywiście gminy z warszawskiego pierścienia mogłyby zostać rozwiązane — bez szkody dla idei samorządności.