Afrykanie chcą rekompensaty za Hakuna Matata

opublikowano: 26-12-2018, 22:00

„Hakuna matata” to hasło, na którym zarabia amerykański gigant rynku filmów animowanych — The Walt Disney Company. Ale to nie spółka je wymyśliła.

Kiedy na ekranach pojawiają się Timon i Pumba (surykatka i guziec po raz pierwszy pojawiły się wiele lat temu w kinowej animacji „Król Lew”), można się spodziewać, że właśnie te słowa padną, to charakterystyczne motto tej dwójki. Ma ono wyrażać beztroskę i nieprzejmowanie się problemami. Tymczasem dla słynnego amerykańskiego studia filmowego może właśnie oznaczać kłopoty. W internetowej petycji przeciwko firmie podpisało się 120 tys. osób — poinformował portal CNBC. Oskarżają one studio filmowe o żerowanie na afrykańskiej kulturze. Domagają się też, aby zaprzestała używania związku frazeologicznego „hakuna matata” jako swojego znaku handlowego, zrzekając się wyłącznego prawa do posługiwania się tym zwrotem na rynku komercyjnym. „Hakuna matata” to fraza używana w kilku afrykańskich krajach, wśród osób posługujących się językiem suahili. W luźnym tłumaczeniu oznacza „zero problemów”. Według amerykańskiego urzędu patentowego, Disney zarejestrował takie hasło w 1994 r., czyli w roku premiery „Króla Lwa”.

„Nie można pozwalać Disneyowi, żeby opatentował coś, czego sam nawet nie wymyślił” — napisał pod petycją na stronie internetowej Shelton Mpala, aktywista z Zimbabwe, który był inicjatorem zbierania podpisów.

Jego zdaniem, decyzja o tym, żeby uznać „hakuna matata” za znak handlowy, jest podyktowana wyłącznie chciwością i jest obrazą dla ducha ludzi posługujących się językiem suahili, a także dla całej Afryki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu