Akcyza do zwrotu

Jarosław Królak, BMK
19-01-2007, 00:00

Nadpłacona akcyza od  pojazdów sprowadzonych z zagranicy do zwrotu. Kto się odważy? Fiskus straszy weryfikacją faktur i umów.

Trybunał stanął po stronie kierowców

Nadpłacona akcyza od pojazdów sprowadzonych z zagranicy do zwrotu. Kto się odważy? Fiskus straszy weryfikacją faktur i umów.

Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) wydał pierwszy wyrok wobec Polski.

I od razu niekorzystny dla rządu. Kto zapłacił za wysoką akcyzę od sprowadzonego z zagranicy samochodu, będzie mógł zażądać zwrotu nadpłaty. Szacuje się, że może to ko- sztować nawet 2,5 mld zł. Przestraszony fiskus zapowiada kontrole.

Muszą oddać

Sprawa trafiła do ETS po skardze polskiego obywatela, który uznał, że organy celne niesłusznie pobierają od niego akcyzę wysokości 65 proc. za stary pojazd importowany, podczas gdy od nowych akcyza wynosi tylko 3,1 proc. Prawo unijne nie toleruje takiej dyskryminacji aut pochodzących z importu.

ETS przyznał mu rację.

— Urzędy celne muszą teraz oddać ludziom nadpłaconą akcyzę. Nie wyobrażam sobie, żeby tego nie robiły, ponieważ wtedy na nasz kraj spadłyby olbrzymie kary finansowe — mówi Jerzy Martini, doradca podatkowy z kancelarii Baker & McKenzie, pełnomocnik skarżącego Polaka.

Ministerstwo Finansów zareagowało natychmiast.

— Zwrot akcyzy nie będzie automatyczny. Trybunał nie podważył akcyzy jako takiej, tylko jej wysokość. Dlatego zwracana będzie jedynie nadpłata. W sytuacjach wątpliwych będziemy weryfikować wartość aut — tłumaczy Jacek Dominik, wiceminister finansów.

Tajemnicą poliszynela jest, że na fakturze lub umowie kupna-sprzedaży często zaniżano cenę pojazdu właśnie w celu uniknięcia wysokiej akcyzy. Gdy organ celny będzie podejrzewał machlojki, może zweryfikować wartość pojazdu.

Według resortu finansów, średnia cena importowanego pojazdu wyniosła 1,5 tys. zł a średnia wysokość akcyzy 855 zł. Resort wyliczył, że średnia akcyza za auto z 1991 r. powinna wynosić około 2,7 tys. zł, tymczasem nabywcy płacili faktycznie około 145 zł.

— Trybunał uznał, że faktury i umowy nie są absolutną podstawą do naliczania akcyzy. Dlatego będziemy brać pod uwagę wartość rynkową pojazdu w chwili zakupu — podkreśla wiceminister.

Strachy na Lachy

Jerzy Martini jest przekonany, że to nie jest dopuszczalna metoda.

— Ustawa o akcyzie stanowi, że akcyza jest wyliczana od ceny nabycia, a nie wartości rynkowej auta. A strony mogą przecież ustalić cenę różniąca się od rynkowej i tego nie da się anulować ani unieważnić — mówi Jerzy Martini.

Potwierdza to Marta Szafarowska, doradca podatkowy z kancelarii MDDP, która uważa, że liczenie wysokości akcyzy od wartości rynkowej auta jest niezgodne z prawem.

Resort finansów chce więc postraszyć tych, którzy dopuścili się sztucznego zaniżenia ceny pojazdu, a teraz chcą dostać zwrot części akcyzy.

Z jednej strony nie ma się co dziwić fiskusowi. Z drugiej jednak, wiceminister finansów powinien wiedzieć, według jakich zasad wylicza się wysokość podatku, a nie straszyć złą metodą weryfikacji.

Zdaniem Wojciecha Drzewieckiego, prezesa firmy Samar (monitorującej rynek), niewiele osób, w stosunku do liczby sprowadzonych aut (od 1 maja 2004 r. — 2,4 mln sztuk), zgłosi się po zwrot akcyzy.

W 2006 r. do Polski sprowadzono 816 tys. samochodów, za które pobrano 725 mln zł akcyzy. Od 1 stycznia 2007 r. akcyza nie rośnie już z wiekiem auta. Do 2 tys. cm sześc. pojemności wynosi 3,1 proc. a powyżej — 13,6 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak, BMK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Akcyza do zwrotu