Aldi Nord zarządza ponad 5 tys. sklepów w ośmiu krajach. W Polsce dyskontowa sieć plasuje się między innymi niemieckimi szyldami — z 360 placówkami wyprzedza Kaufland, który ma ich ponad 250, ale wciąż pozostaje daleko za Lidlem zbliżającym się do 1000. W tym roku tempo ekspansji Aldiego nieco przyspieszy.
— W zeszłym roku otworzyliśmy 55 sklepów, a w tym planujemy uruchomić co najmniej 60. Do końca grudnia nasza sieć przekroczy 400 placówek — mówi Wojciech Łubieński, prezes Aldi Polska.
Nowe sklepy to nowe miejsca pracy. Firma już zatrudnia ponad 4,8 tys. osób, a trwa rekrutacja kilkuset pracowników w obszarze sprzedaży i logistyki. Dyskont wkrótce pojawi się w kolejnych regionach.
— Większość placówek otworzymy w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Ekspansja obejmie jednak nie tylko duże metropolie i ich obrzeża, gdzie konkurencja jest duża, ale też mniejsze miejscowości, które mają spory potencjał. Pojawimy się w miejscach, gdzie wcześniej nas nie było — podkreśla Wojciech Łubieński.
Miejskie formaty
Sklepy sieci na wszystkich rynkach są projektowane według jednolitych standardów. To pozwala optymalizować koszty budowy i eksploatacji, a w efekcie oferować klientom niskie ceny. Nie oznacza to jednak, że każdy sklep jest dokładnie taki sam — sieć testuje dwa nowe formaty placówek dopasowane do lokalnych realiów.
Pierwszy z nich to Aldi Urban, czyli dwupoziomowy koncept, w którym powierzchnia sprzedaży jest połączona z parkingiem za pomocą wind lub podjazdów. Takie rozwiązanie dostosowane jest do ograniczonej przestrzeni w gęsto zabudowanych miastach. Compact 2.0 natomiast to mniejszy format dla śródmiejskich lokalizacji o dużym natężeniu ruchu. Pierwszy taki sklep otwarto w Krakowie, kolejne powstaną w Warszawie i Trójmieście.
Tegoroczne inwestycje to nie tylko kolejne sklepy. W 2025 r. sieć uruchomi trzecie centrum dystrybucyjne. Powstanie w województwie mazowieckim i dołączy do działających już magazynów w Chorzowie oraz w Lisim Ogonie koło Bydgoszczy.
— Stale rozwijamy logistykę, aby usprawnić zarządzanie dostępnością towaru i skrócić czas dostaw. Równocześnie inwestujemy w ekologiczne technologie. Montujemy panele fotowoltaiczne na dachach naszych obiektów, wykorzystujemy ciepło z systemów chłodniczych i rozwijamy infrastrukturę dla elektromobilności — mówi Wojciech Łubieński.
Rozwój oferty
W obszarze produktowym sieć skupi się na inwestycjach w marki własne. Obecnie Aldi oferuje ich ponad 100, sygnując nimi około 1,3 tys. produktów. Asortyment obejmuje zarówno artykuły spożywcze, jak też chemię oraz kosmetyki. Jego struktura została ostatnio ujednolicona, by zapewnić spójność cenową i lepszą przejrzystość dla klientów.
— Przez regularne akcje promocyjne i dynamiczne rotacje w ramach strategii in-out dbamy o to, żeby oferta pozostawała atrakcyjna i dopasowana do zmieniających się potrzeb rynku — podkreśla prezes Aldi Polska.
Według prognoz rynek marek własnych w Polsce ma rosnąć w tempie od kilku do kilkunastu procent rocznie, a Aldi zamierza to wykorzystać. W tym roku szczególny nacisk położy na rozwój segmentu świeżych wędlin, mięsa i dań gotowych. Wcześniej w sklepach pojawiło się już więcej owoców i warzyw oraz produktów chłodzonych. Wojciech Łubieński podkreśla, że sukcesem okazała się marka własna napojów River, która pojawiła się na półkach w zeszłym roku i szybko zdobyła popularność.
Wskazuje, że jego firma coraz śmielej korzysta też z nowych możliwości, jakich dostarczają rozwiązania bazujące na sztucznej inteligencji. Technologie oparte na AI pomagają zwiększać dostępność produktów na półkach dzięki lepszemu prognozowaniu wielkości dostaw, co usprawnia uzupełnianie zapasów między sklepami, magazynami i dostawcami.
— Wykorzystujemy rozwiązania cyfrowe i uczenie maszynowe, by optymalizować logistykę i zapewniać klientom sklepów pełną ofertę. Z narzędzi AI korzystamy także w obszarze marketingu — mówi prezes Aldi Polska.
Rentowność pod presją
Wyniki sieci pozostają jednak pod wpływem presji konkurencyjnej i dynamicznie rosnących kosztów operacyjnych — od cen energii i surowców po wydatki na grunty i nieruchomości. Do tego dochodzą zmiany regulacyjne, takie jak wdrażany system kaucyjny, które wymagają dodatkowych nakładów.
— Z podobnymi wyzwaniami mierzą się dziś firmy na całym świecie, a jednocześnie oczekiwania konsumentów rosną. Liczy się już nie tylko cena, ale także jakość i wygoda zakupów. To z kolei wymusza na detalistach ciągłe inwestycje w nowoczesne technologie i rozwój infrastruktury logistycznej, aby sprostać standardom rynku — mówi Wojciech Łubieński.
W 2023 r. przychody firmy wzrosły o około 23 proc., sięgając 3,7 mld zł. Mimo to strata netto zwiększyła się ponadpięciokrotnie — do 1,3 mld zł. Głęboki spadek wynika głównie z ujednolicenia wyceny aktywów z zakresu nieruchomości w całej grupie związanych ze zmianą struktury spółki macierzystej w 2023 r.
Z prognoz PMR z początku 2025 r. wynika, że wartość rynku spożywczego w Polsce wzrośnie w tym roku o ponad 7 proc. nominalnie. Najszybciej będą się rozwijać sklepy convenience i dyskonty, a także kanał online i małe supermarkety proximity [zlokalizowane blisko miejsc zamieszkania konsumentów — red.], które urosną szybciej niż cały rynek. Widać więc wyraźnie, że najlepsze perspektywy mają formaty odpowiadające na różne potrzeby zakupowe zarówno codzienne, jak też okazjonalne.
W e-commerce szczególnie dynamicznie rośnie popularność platform marketplace. Według naszych badań odsetek konsumentów kupujących tam produkty spożywcze wzrósł z 24 proc. w 2021 r. do 54
w 2024. Dyskonty i supermarkety proximity kontrolują już ponad połowę rynku, a udział dyskontów w wartości rynku spożywczego wzrośnie z 31 proc. w 2020 r. do 41 w 2030.
Spodziewamy się, że w 2025 r. poprawi się kondycja finansowa polskich konsumentów, co przyspieszy rozwój rynku spożywczego. W 2024 r. obserwowaliśmy ostrożne podejście do wydatków — nadwyżki finansowe wynikające z rekordowego wzrostu realnych wynagrodzeń były w dużej mierze przeznaczane na odbudowę oszczędności uszczuplonych przez inflację. W tym roku, przy nadal wysokim wzroście płac i stopniowym hamowaniu inflacji, konsumenci prawdopodobnie zwiększą wydatki. Nie oznacza to jednak, że cena straci na znaczeniu — pozostanie kluczowym czynnikiem wyboru miejsca zakupu, a ośmiu na 10 Polaków wciąż ogranicza wydatki z powodu inflacji.
