Kilka dni temu City Interactive poinformowało że kończy współpracę ze spółką Farm 51, m.in. z powodu „nie wykonywania przedmiotu umowy terminowo i z uwzględnieniem wymogów artystycznych.” przy produkcji gry „Alien Fear”. Jak pisaliśmy w piątek na portalu pb.pl, Farm 51 kontratakuje i tłumaczy, że sprawa projektu, który ma być kolejnym kasowym przebojem, wygląda inaczej.
Kto się spóźnia
Sprawa rozbija się o kilkaset tysięcy złotych, jakie Farm 51 mógł zyskać
gdyby został w projekcie do końca.
- City opiera się na nieprawdziwych
zarzutach – przekonuje Robert Siejka, prezes Farm 51.
Podkreśla, że choć wymogi artystyczne to rzecz bardzo względna to jednak jego firma pracowała już przy kilku dużych produkcjach i nigdy nie spotkała się z podobnymi problemami.
- Co do terminowości, to było na odwrót. To City Interactive opóźniało projekt, zwlekając przekazywaniem nam technologii potrzebnych do produkcji. Z opóźnieniem dostawaliśmy także fragmenty prac nad grą, które wykonywał sam City. Dlatego też zapewne premiera gry opóźni się. Umowa została wypowiedziana bez ostrzeżenia – argumentuje Robert Siejka i zapowiada pozew.
Dodaje, że za decyzją zleceniodawcy kryją się kwestie finansowe.
Waga tantiem
Zdaniem prezesa Farm 51, gra była gotowa niemal w 75 procentach ale umowa od strony finansowej zakładała, że połowę z miliona złotych za pracę Farm 51 dostanie w postaci tantiem od sprzedaży gry. Po rozwiązaniu umowy tantiemy zostaną w City.
- Dziwię się, że spółka Farm 51, nie mając racji, rozmawia z nami przez media. Mają prawo do dochodzenia swoich racji w sądzie, ale ja jestem przekonany, że wyjdzie na nasze. Ostrzegaliśmy wielokrotnie naszych partnerów, że nie jesteśmy zadowoleni z poziomu efektów ich prac. Próbowaliśmy to zmienić, ale nie udało się. Stąd decyzja o rozwiązaniu umowy. Zaznaczam przy tym, że mamy prawa do wszystkich istotnych dla nas prac wykonanych przy grze „Alien Fear” – odpowiada Marek Tymiński, prezes City Interactive.
Dodaje, że gra, pomimo problemów z produkcją, wyjdzie w tym roku.
Karol Jedliński