Alior pobił własny rekord

opublikowano: 09-03-2017, 22:00

Bank zarobił w 2016 r. 618 mln zł. Dodatkowe pół miliarda przychodów zaksięgował z tytułu okazyjnego zakupu BPH.

To się nazywa okazyjny zakup. Alior po przejęciu BPH i rozliczeniu transakcji doliczył sobie do przychodów za 2016 r. 508 mln zł. W konsekwencji zysk banku wyniósł rekordowe 618 mln zł. W rzeczywistości Alior zarobił 485 mln zł. Górka, wynikająca z wchłonięcia BPH, jest zapisem księgowym i ma o tyle znaczenie, że będzie ją można wliczyć w kapitały, o ile zgodzi się nadzór. W kolejnych latach trzeba będzie rozpoznane up frontem przychody amortyzować.

Wojciech Sobieraj, prezes Alior Banku
ARC

— Z punktu widzenia analizy wyników dodatkowy przychód z okazyjnego zakupu nie ma znaczenia. Ważniejsze jest to, co dzieje się w biznesie — mówi Tomasz Busa, wiceprezes Opti TFI, i zwraca uwagę na dwie pozycje z rocznego sprawozdania: koszty ryzyka i koszty operacyjne. W pierwszym przypadku Alior pokazał rekordowo niski koszt w wysokości 1,9 proc. portfela kredytowego. Wcześniej wskaźnik przekraczał 2 proc. i był jednym z wyższych w branży. Spadek kosztu ryzyka wskazuje, że jakość portfela kredytowego przejętego z BPH musi być dobra.

— Pierwsze, świeże informacje, jeszcze przed zamknięciem fuzji niewiele mówią. Historycznie Bank BPH miał problem z jakością kredytów konsumpcyjnych i może okazać się, że koszt ryzyka poniżej 2 proc. to zbyt optymistyczne założenie — mówi Tomasz Bursa.

Jeśli chodzi o koszty operacyjne, to przykład Aliora pokazuje, jak duży jest „nawis kosztowy” w sektorze bankowym wynikający z kosztów zatrudnienia. Tylko na synergiach kosztowych bank co roku będzie uzyskiwał 300 mln zł. Są to korzyści wynikające głównie z redukcji 2,4 tys. etatów, czyli niemal co trzeciej posady w Aliorze (po fuzji liczba zatrudnionych przekroczyła 10 tys. osób). — 300 mln zł to połowa zysku banku. Tylko na synergiach kosztowych. Synergie przychodowe, które kiedyś się pojawią, to już tylko wisienka na torcie — mówi Tomasz Bursa.

Podkreśla jednak, że prawdziwe efekty fuzji poznamy dopiero za kilka kwartałów. Tego samego zdania jest Kamil Stolarski, analityk Haitong Banku, wyjaśniając, że fuzja tak zamieszała w liczbach,że na razie trudno jest wskazać jakiś trend. — Na razie wiemy tyle, że Alior wyeliminował kolejnego po Meritum konkurenta z rynku consumer finance, który w pewnym momencie zaczął psuć marże. Fuzja powinna przełożyć się też na koszt finansowania, bo po przejęciu dużego portfela depozytowego z BPH będzie mógł podziękować deponentom, którzy trzymali tu lokaty, a bankowali gdzie indziej. Jak w rzeczywistości będą wyglądały koszty finansowania, kiedy ustabilizują się koszty operacyjne, jak będzie wyglądał biznes, dowiemy się dopiero za jakiś czas — mówi Kamil Stolarski.

Być może odpowiedź na niektóre przynajmniej pytania padnie w poniedziałek podczas prezentacji strategii Aliora na lata 2017-20. Wojciech Sobieraj, prezes banku, powiedział wczoraj, że jeśli chodzi o dywidendę, plan zakłada podział zysku w 2020 r. Pod warunkiem że nie zmieni się otoczenie regulacyjne i po drodze nie nastąpią kolejne fuzje. Po przejęciu BPH Alior zajmuje mocną dziewiątą pozycję w branży z 61 mld zł sumy bilansowej. To na koniec III kwartału 2016 r. miała ona wartość 46 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane