All Inclusive pod... żaglami

Anna DruśAnna Druś
opublikowano: 2014-07-14 00:00

TURYSTYKA: Starsi — wygodne wycieczkowce, młodsi — rejsy jachtami. Morskie podróże stają się coraz bardziej przystępną formą wakacji

Na Bałtyku masz surwiwal i chłód, na jeziorach — mała powierzchnia, konieczność halsowania i częstych zwrotów. Rejs po ciepłym morzu natomiast da ci nie tylko pocztówkowe widoki z malowniczych zatoczek czy licznych po drodze portów, lecz również ciekawą alternatywę dla leżenia przy hotelowym basenie w Egipcie lub Grecji. Zwłaszcza że żeglarstwo przestało kojarzyć się z koniecznością posiadania wiedzy i uprawnień.

PEŁNA OBSŁUGA: Firmy organizujące rejsy jachtami po Morzu Śródziemnym dopasowują się do oczekiwań klientów. Sail Away np. zapewnia nie tylko skipera i stewardesę, ale także dopasowuje terminy wyjazdów do lotów tanich linii oraz nie odwołuje rejsów, gdy zgłosi się mało uczestników.  [FOT. YACHT CLUB SAIL AWAY]
PEŁNA OBSŁUGA: Firmy organizujące rejsy jachtami po Morzu Śródziemnym dopasowują się do oczekiwań klientów. Sail Away np. zapewnia nie tylko skipera i stewardesę, ale także dopasowuje terminy wyjazdów do lotów tanich linii oraz nie odwołuje rejsów, gdy zgłosi się mało uczestników. [FOT. YACHT CLUB SAIL AWAY]
None
None

— Żeglarstwo się demitologizuje — przyznaje Ziemowit Stańczyk, współzałożyciel stowarzyszenia Yacht Club Sail Away, organizującego od kilku lat turystyczne rejsy po Morzu Śródziemnym: z wyżywieniem, sprzątaniem i opieką sternika.

Jego zdaniem, morskie pływanie było dotychczas domeną wyłącznie „prawdziwych żeglarzy”, całkowicie oddanych pasji i skupionych w swoim środowisku. Dziś dużą grupą są już tzw. żeglarze weekendowi oraz amatorzy, którzy po prostu chcą ciekawiej spędzić urlop, a niekoniecznie wrastać w społeczność wilków morskich, zwłaszcza jeśli nie wymaga to żadnych umiejętności. Popyt na turystykę dla tej grupy dostrzega coraz więcej firm, głównie specjalizujących się w organizacji rejsów z aktywnym udziałem uczestników. Uprawnień ani wiedzy nie wymagają, ale oczekują zaangażowania w przygotowanie posiłków oraz wachty. Ceny tygodniowych rejsów w tym modelu są niskie (850-1000 zł), ale należy do nich doliczyć również koszt samodzielnego dojazdu do śródziemnomorskiego portu oraz liczyć się z koniecznością odwołania wyprawy w razie niezgłoszenia wystarczającej liczby uczestników. Dla wygodniejszych i nieoszczędzających powstała wersja luksusowa zagranicznych wakacji na wodzie i przypomina raczej „hotel pod żaglami”. Organizatorzy zapewniają nie tylko dwuosobowe kajuty z łazienkami, pościelą i sprzątaniem, ale też śniadania i transport (samolot i dojazd do portu).

Tygodniowy rejs z pełną obsługą i wyżywieniem w sezonie bez transportu kosztuje około 1900 zł, z transportem — ponad 3 tys. zł. W branżę zainwestował w tym roku Witold Tomasz Górski, żeglarz z wieloletnim doświadczeniem i konsultant branży hotelarskiej, właściciel grupy konsultingowej Horest. Ma trzy komfortowe jachty, a wycieczki po Morzu Jońskim sprzedaje m.in. przez Neckermanna. Zainteresowanie jest tak duże, że już planuje powiększenie floty oraz rejsy również zimą.

— Wtedy z Morza Śródziemnego wpłyniemy na ocean i będziemy opływać Wyspy Kanaryjskie — mówi przedsiębiorca.

Jego zdaniem, uczestnicy tej formy morskich wypraw nie chcą zupełnie rezygnować z niewygód związanych z „żeglarską przygodą”: proszą o przeszkolenie, chcą pomagać załodze przy manewrach oraz… nie godzą się na all inclusive.

— Chcieliśmy oprócz śniadania zapewnić też wszystkie posiłki, ale klienci wolą zatrzymywać się co dzień w portach i jadać w tawernach — mówi Witold T. Górski.

Rosnące zainteresowanie Polaków rejsami zagranicznymi potwierdzają też touroperatorzy sprzedający bilety na wielkie śródziemnomorskie wycieczkowce. To jednak zupełnie inny charakter podróży. Podczas gdy na pływanie jachtami zgłaszają się głównie młodzi ludzie oraz rodziny z dziećmi, na luksusowych cruisach ciągle dominują osoby starsze.

— Pracujemy nad odmłodzeniem klienta i rzeczywiście coraz więcej z nich decyduje się na zwiedzanie europejskich miast z morza — przyznaje Kinga Fromlewicz z grupy eTravel należącej do giełdowych Netmediów, która sprzedaje rejsy przez biuro Marco Polo Travel.

Jej zdaniem, do Polski dotarła już europejska moda podróży poślubnej na cruisie, na którą składa się rodzina. Sprzedaż rejsów wycieczkowcami po Morzu Śródziemnym rośnie w Marco Polo Travel rok do roku w tempie 18-20 proc.

Możesz zainteresować się również: