Amerykańscy konsumenci pomagają giełdom

Marek Wierciszewski
opublikowano: 2010-07-08 17:42

Czwartkowe sesje na głównych światowych giełdach przyniosły kontynuację wzrostów z początku tygodnia. W zasadzie jedynym parkietem, gdzie dominowały spadki był Szanghaj, choć i tu nie można było mówić o przecenie.

Do pozytywnych sygnałów należy zaliczyć podwyższenie w środę wieczorem prognozy światowego wzrostu przez MFW. Jednak rzeczywistym impulsem do dalszych wzrostów były czwartkowe dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Było ich o 21 tys. mniej niż tydzień wcześniej i 6 tys. mniej niż wynosił konsensus rynkowy. Pozytywna reakcja rynku jest o tyle zrozumiała, że w ostatnich tygodniach czwartkowe dane niemal za każdym razem rozczarowywały inwestorów.

Akcje spółek z sektora detalicznego J.C. Penney oraz Abercrombie & Fitch zyskiwały ponad 5 proc. po lepszych od prognoz danych o sprzedaży za czerwiec. Po wnioskach o zasiłki i dynamice sprzedaży detalicznej to kolejny sygnał świadczący o tym, ze amerykański konsument nie ma się tak źle, jak wcześniej myślano. Jest to o tyle istotne, że wzrost w największej gospodarce świata opiera się w największej mierze na konsumpcji.

Dobrą passę kontynuuje sektor bankowy. BofA zyskiwał w pierwszej części handlu blisko 1 proc. Stoją za tym nadzieje, że stress-testy banków europejskich złagodzą obawy o perspektywy sektora. Z kolei środowe zapowiedzi znacznie wyższego od prognoz zysku State Street są dobrym prognostykiem przed rozpoczynającym się w przyszłym tygodniu sezonem wyników kwartalnych.