Ampelkoalition ma trzy kolory

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2021-12-08 20:00

Ze względu na poziom gospodarczych i wszelkich innych relacji sąsiedzkich Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Federalną Niemiec utworzenie za Odrą i Nysą rządu na lata 2021-25 jest z naszego punktu widzenia bezwzględnie najważniejszym politycznym wydarzeniem zagranicznym.

W praktyce na pewno ważniejszym np. od wywołującej zawsze rekordowe zainteresowanie obsady Białego Domu w Waszyngtonie. Szczególnie w sytuacji, gdy po wyjątkowo stabilnych – mimo wymieniania przez chadecję koalicyjnych partnerów – rządach kanclerz Angeli Merkel władzę przejęła inna ekipa. Z kranu niemieckiej władzy przez 16 lat leciała niezakłócenie letnia woda, gwarantująca nieoparzenie się od wrzątku oraz uniknięcie szoku termicznego od lodu. Teraz zaczyna się gra w kolory, z wynikiem na razie niepewnym.

Dla celów wizerunkowych i wyborczych niemieckie partie przyjęły symboliczne barwy. Socjaldemokratyczna SPD posługuje się czerwienią, liberalna FDP to kolor żółty, zaś Zieloni – wiadomo. Odstawione od rządów chadeckie siostrzyce CDU/CSU mają barwę czarną. Wybory do Bundestagu odbyły się 26 września i po ogłoszeniu wyników niemal od pierwszych godzin oczywistością stało się utworzenie rządowej spółki czerwono-żółto-zielonej, nie zaś tzw. jamajskiej (od barwy flagi Jamajki) z dominującą chadecką czernią. Ampelkoalition – pierwszy człon tej nazwy to uliczny sygnalizator świateł – ucierała się długo, szczegółowa 177-stronicowa umowa zatytułowana „Odważyć się na więcej postępu” została ratyfikowana przez całe partie, a nie tylko przez szefów. Finałem trwającej 2,5 miesiąca procedury stało się zatwierdzenie 8 grudnia przez Bundestag nowego rządu socjaldemokratycznego kanclerza Olafa Scholza. W 736-osobowej izbie SPD, FDP i Zieloni łącznie mają 416 mandatów, kanclerz i jego gabinet przeszli stosunkiem 395:303, przy 6 głosach wstrzymujących się, 3 nieważnych oraz 29 deputowanych nieobecnych. Co ciekawe, tak strategiczne głosowanie było… tajne, zatem pojedyncze opinie jakichś niezadowolonych deputowanych niekoniecznie musiały zgadzać się z linią danej partii, dotyczy to wszystkich.

Po zwycięskim głosowaniu socjaldemokratyczny kanclerz federalny Olaf Scholz został zaprzysiężony przez Bärbel Bas, także socjaldemokratyczną przewodniczącą Bundestagu.
Sepp Spiegl / Zuma Press / Forum

Z polskiego punktu widzenia bardzo istotne jest, który kolor będzie najważniejszy. Barwa dobrze znanego kanclerza, który u Angeli Merkel był przecież ministrem finansów, to jedno. Dwa resorty strategiczne dla naszej dwustronnej współpracy obsadzili jednak Zieloni. Wicekanclerzem oraz ministrem gospodarki i ochrony klimatu (bardzo charakterystyczna konstrukcja resortu) został Robert Habeck, zaś Annalena Baerbock objęła ministerstwo spraw zagranicznych. Właśnie ona będzie pierwszym reprezentantem nowego rządu w Warszawie, już w piątek, natomiast w niedzielę przyjeżdża kanclerz Olaf Scholz. Obie wizyty pozwolą na bliższe rozpoznanie planów nowego rządu w odniesieniu do relacji polsko-niemieckich.

Dla Prawa i Sprawiedliwości niewątpliwym problemem może być całkowita obcość polityczna wobec wszystkich składników koalicji świateł. W międzynarodówkach reprezentowanych w Parlamencie Europejskim niemieccy socjaldemokraci są trzonem grupy S&D, liberałowie należą do Odnowy Europy, zaś niemieccy Zieloni do grupy nazywającej się analogicznie. Tymczasem cała ekipa PiS to główny składnik całkowicie obcej grupy EKR. Dlatego nawet okoliczność, że wobec nowego rządu niemieckiego w pewnym sensie opozycyjna stała się największa europejska międzynarodówka, chadecka EPL, niewiele poprawia międzynarodowe wyizolowanie PiS.