AmRest zbliża się do hiszpańskiej giełdy

W niespełna dwa tygodnie spółka zapowiedziała akwizycje za ponad 1,3 mld zł. Jak na jej możliwości to sporo. Ma jednak furtkę do emisji akcji za Pirenejami

Pierwszy miesiąc wakacji nie upłynął beztrosko mniejszościowym akcjonariuszom spółki AmRest Holdings. Przez pierwsze dwa tygodnie czas w żywieniowym konglomeracie biegł ospale, ale już druga połowa okazała się festiwalem fuzji i przejęć. Zaczęło się 16 lipca 2018 r. AmRest uzgodnił wtedy przejęcie od Bacoa Holding i Black Rice sześciu burgerowi w Hiszpanii za 3,7 mln EUR. Dzień później za 25 mln EUR zdecydował się kupić część istniejących i nowe akcje Glovoapp23. Tym samym stanie się 10-procentowym udziałowcem działającej w 61 miastach aplikacji do zamawiania ze smartfona jedzenia do domu. 24 lipca wyłożył na stół naprawdę duże pieniądze. Za 240 mln EUR postanowił przejąć Sushi Shop Group, dysponującą siecią 165 (jedna trzecia to franczyza) restauracji kuchni japońskiej. Rozsiane są w 12 krajach Europy, ale 72 proc. biznesu to Francja. 26 lipca podpisał zaś dwie umowy. Pierwsza dotyczy kupna za 8 mln EUR spółki Telepizza Poland, dysponującej 36 lokalami własnymi i 71 franczyzowymi. Druga zaś dotyczy sieci KFC we Francji. AmRest odkupił od KFC France 15 lokali za 33,3 mln EUR i uzgodnił zarazem, że do końca 2023 r. otworzy kolejne 150 tego typu placówek. Licząc tylko lokale istniejące, w wyniku zapowiedzianych akwizycji do 1662 placówek, jakimi spółka dysponowała w połowie maja, dodałaby kolejne 293 jadłodajnie różnych standardów i uzyskała kolejny po pizzaportal.pl przyczółek w branży e-commerce. Tyle że wymaga to 310 mln EUR (ponad 1,3 mld zł).

Wyświetl galerię [1/2]

DWA DYNAMICZNE LATA: Ostanie akwizycje mają zwiększyć skalę biznesu AmRest Holdings głównie we Francji. Ale w ciągu ostatnich dwóch lat spółka założona i kierowana przez Henry’ego McGoverna niemal podwoiła liczbę jadłodajni. Fot. ARC

— AmRest ma już przyczółki w Europie Zachodniej, ale należy pamiętać, że one również powstały w wyniku akwizycji. Tak było np. z lokalami Starbucks w Niemczech. Rynek francuski jest dość rozproszony, a w wyniku zapowiedzianych transakcji spółka zyska już działające lokale — mówi Adrian Górniak, analityk Domu Maklerskiego BDM.

— AmRest już od pewnego czasu nie jest graczem lokalnym, ale mającym aspiracje ogólnoeuropejskie. Widać, że uczestniczy w konsolidacji branży i w dłuższej perspektywie jest to ruch dobry. Natomiast krótkookresowo obciąży bilans, co może ciągnąć kurs w dół — komentuje Krzysztof Radojewski, dyrektordepartamentu analiz rynkowych Noble Securities.

Nowe akcje w pogotowiu

Po uzgodnieniu największej z lipcowych transakcji, czyli przejęcia Sushi Shop Group, kurs spółki rzeczywiście zaczął się osuwać, ale patrząc w dłuższej perspektywie, jest on około 15 proc. poniżej rekordu wszech czasów, ustanowionego w maju 2018 r., i jedną czwartą wyżej niż rok temu.

— Komunikaty spółki wskazują, że proces uwzględniania nowych aktywów w wynikach trochę potrwa. Na przejęcie Sushi Shop Group i Telepizzy Poland wymagane są zgody urzędów antymonopolowych. W bardzo optymistycznym scenariuszu mogłoby do tego dojść w końcu 2018 r. Bardziej realne założenie to jednak początek 2019 r. — mówi Krzysztof Kawa, analityk Haitong Banku.

Zgody antymonopolowe pociągną za sobą płatności. Na wszystkie swoje lipcowe akwizycje AmRest musiałby wydać ponad siedmiokrotność swojego zysku za 2017 r. i ponad dwukrotność wypracowanego wtedy wyniku EBITDA. Na koniec pierwszego kwartału 2018 r. stosunek długu netto do EBITDA wynosił zaś 2,25.

— Spółka deklarowała, że nie chce, by dług netto do EBITDA przekroczył 3,5. Może więc się zadłużyć na około 200 mln EUR. Resztę musiałaby prawdopodobnie pozyskać z emisji akcji — komentuje Krzysztof Radojewski.

— Miejsca na zwiększenie zadłużenia trochę jest, ale niedużo. Trzeba jednak pamiętać, że walne zgromadzenie z czerwca 2018 r. upoważniło zarząd do emisji nowych akcji. Wydaje się, że może to być jeden ze sposobów finansowania tych akwizycji — zaznacza Krzysztof Kawa.

Na dwóch krańcach Europy

Akcjonariusze upoważnili zarząd spółki do podwyższenia kapitału o 20 proc., z wyłączeniem prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy. Ale przyjęli też uchwałę o wystąpieniu do giełd w Madrycie, Barcelonie, Bilbao i Walencji o dopuszczenie akcji AmRestu do obrotu we wspólnym systemie, który w praktyce jest jedną giełdą całej Hiszpanii.

— Miało to zapewne skrócić procedury, gdyby pojawiła się jakaś duża akwizycja. I taka akwizycja pojawiła się w postaci Sushi Shop Group. Gdyby została sfinansowana długiem, tylko ta transakcja mogłaby podnieść poziom długu netto EBITDA do około 3 — wskazuje Adrian Górniak.

— Spółka zapowiadała, że nie będzie emisji akcji, dopóki nie będzie takiej potrzeby. Ogłoszone w lipcu przejęcia dają podstawę, by zwrócić się do inwestorów z propozycją: potrzebujemy finansowania, ale na konkretne projekty — dodaje Krzysztof Kawa.

Z początkiem 2018 r. walutą rozliczeniową AmRestu stało się euro. Od 12 marca 2018 r. Madryt zastąpił też Wrocław w roli rejestrowej siedziby spółki. Analitycy nie obawiają się jednak całkowitego porzucenia przez spółkę giełdy w Warszawie.

— W spółkach giełdowych jest tradycja notowania na danym rynku i wycofanie z obrotu na giełdzie, od której spółka zaczęła swoje notowania, przyniosłoby ujmę płynności. Opuszczenie GPW przez AmRest nie wchodzi więc raczej w grę. Będziemy mieli raczej do czynienia z dual listingiem — mówi Krzysztof Radojewski.

— Operacyjnie dual listing nie powinien być dla spółki obciążeniem, więc nie widzę podstaw do zrobienia dual listingu, a potem delistingu z GPW — zaznacza Krzysztof Kawa.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / AmRest zbliża się do hiszpańskiej giełdy