Anwil nie rezygnuje z rozbudowy

opublikowano: 30-11-2017, 22:00

Włocławska firma, choć to nie w smak konkurencyjnej Grupie Azoty, ani myśli rewidować plany. I ma argumenty za zwiększeniem mocy wytwórczych.

Zapowiedź rozbudowy instalacji nawozowych we Włocławku od miesięcy niepokoi Grupę Azoty, krajowego lidera w tej branży. Wojciech Wardacki, jej prezes, już latem przestrzegał przed „gospodarczym kanibalizmem”, do którego miałoby dojść w efekcie inwestycji Anwilu. Zapowiadał też, że będzie uczulał na ten problem właściciela obu podmiotów, czyli skarb państwa, a ostatnio stwierdził, że jego apele „padłyna podatny grunt”, i dał do zrozumienia, że po rozmowach włocławska firma może odstąpić od swoich planów inwestycyjnych. Najnowsze deklaracje konkurenta mogą go jednak rozczarować. Anwil będzie budował nową instalację nawozową.

— Plany zwiększenia mocy produkcyjnych we Włocławku zapisano w strategii naszego właściciela, czyli grupy Orlen, i należy na nie patrzeć w szerszym kontekście, czyli z perspektywy rozwoju całego koncernu. Założenia strategiczne w tej kwestii się nie zmieniły. Nie prowadzimy też rozmów z Grupą Azoty dotyczących inwestycji nawozowej — deklaruje w rozmowie z „PB”, Jacek Podgórski, prezes Anwilu. Wypowiedzi przedstawicieli konkurenta komentować nie chce. Zapewnia natomiast, że rozpoczęty na przełomie lat 2016 i 2017 program inwestycyjny przebiega zgodnie z przyjętym harmonogramem. Obecnie spółka zbiera oferty od potencjalnych wykonawców nowej instalacji nawozowej. Chce ją zamówić w tzw. formule EPC, czyli „pod klucz”. Zdaniem szefa Anwilu, zwiększenie mocy instalacji nawozowej jest dla rozwoju jego firmy w tym segmencie sprawą kluczową. Obecnie ma ona ok. 30-procentową nadwyżkę w produkcji amoniaku. Tego surowca nie może zagospodarować samodzielnie i zmuszona jest sprzedawać go, a jego naturalnym nabywcą są m.in. innymi producenci nawozów.

— Nasz amoniak w znaczącej części wraca więc na polskirynek właśnie w postaci nawozów azotowych. Jednak tracimy przy tym marżę, którą moglibyśmy uzyskać, sprzedając gotowy produkt, a nie tylko półprodukt — tłumaczy prezes. W dodatku spółka nie może pozostać obojętna na prognozy wzrostu krajowego zapotrzebowania na nawozy azotowe.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— O ile ostatnie dwa lata nie dawały producentom nawozów powodów do zadowolenia, to perspektywy na kolejne osiem, a nawet dziesięć lat są obiecujące — deklaruje Jacek Podgórski.

Przeciętny poziom zużycia nawozów mineralnych na 1 ha jest w Polsce wciąż niższy od średniej unijnej i znacznie niższy niż np. w Niemczech, Belgii czy Francji. Jednak według prognoz Europejskiej Organizacji Producentów Nawozów, w najbliższej dekadziew Polsce nastąpi wzrost poziomu nawożenia i zwiększy się zapotrzebowanie głównie na nawozy azotowe, szczególnie saletrzane. Anwil, jak mówi jego prezes, to obecnie jedyny polski producent nawozów azotowych, który jest w stanie zwiększyć moce produkcyjne, a tym samym zaspokoić spodziewany wzrost popytu w kraju. Jego zdaniem, będzie to alternatywa dla nawozów z importu, których już teraz sprowadza się do Polski łącznie około 1 mln ton rocznie (w tym około 450 tys. ton stanowiących bezpośrednią konkurencję dla produktów Anwilu). Przedsięwzięcie ma pozwolić na zmniejszenie jednostkowych kosztów produkcji i poszerzyć ofertę produktową firmy. W efekcie stanie się ona bardziej konkurencyjna i zyskowna, dzięki czemu będzie mogła zwiększyć eksport.

— Nasze plany inwestycyjne, również w kontekście zapewnienia Polsce bezpieczeństwa żywnościowego, są w pełni uzasadnione — przekonuje Jacek Podgórski. Drugim filarem, na którym swoją działalność opiera Anwil, jest produkcja polichlorku winylu (PCW).

— W sektorze przemysłowym oraz budowlanym utrzymuje się dobra koniunktura. Obserwujemy więc ożywienie w sprzedaży rur, ale coraz więcej PCW kupują także producenci profili okiennych. Patrzymy na ten sektor naszej działalności z optymizmem — mówi prezes Anwilu. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy