Apartamenty będą w ofercie
Rynek luksusowych mieszkań stał się bardziej konkurencyjny
MNIEJSZE ZYSKI: Zygmunt Chyla z Globe Trade Center zwraca uwagę, że stopa zwrotu inwestycji w apartamentowce nie jest już taka jak w poprzednich latach. fot. ARC
Rynek apartamentowców stał się bardziej konkurencyjny. Coraz trudniej znaleźć klientów. Mimo to wielu deweloperów ma w planach kolejne inwestycje w tym sektorze.
Dzieje się tak, ponieważ inwestycje w apartamenty nadal przynoszą duże zyski deweloperom. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy weszli w ten sektor. Pomimo olbrzymiej konkurencji, przedsiębiorcy nie obawiają się załamania na tym rynku.
Różna klasa
Ponieważ nie istnieje oficjalna definicja tego, czym tak naprawdę jest apartament, wielu deweloperów nadużywa tego pojęcia. Stąd w ogłoszeniach prasowych można przeczytać o apartamentach „już od 39 mkw.”, co oczywiście jest bzdurą.
— W ciągu ostatnich dwóch lat doszło do deprecjacji pojęcia apartament, ponieważ prawie wszyscy deweloperzy nazywali tak zwykłe mieszkania — mówi Wojciech Ciesielski, prokurent Echo Investment.
Na rynku można spotkać apartamenty w różnym przedziale cenowym. Te najtańsze kosztują od 1,1 tys. USD (4730 zł) za mkw., a najdroższe w granicach 1,7-2 tys. USD (7310- 8600 zł) za mkw.
— Chłonność tego rynku pozwala na sprzedaż w Warszawie około 3 tys. mieszkań rocznie w cenie 1-1,1 tys. USD za mkw. Jeżeli budownictwo nie zostanie załamane gwałtowną podwyżką VAT-u na usługi budowlane, to krachu nie będzie — twierdzi Jarosław Szanajca, prezes Dom Development.
Nadal planują
Pomimo nasycenia rynku apartamentami deweloperzy nadal są zainteresowani ich budową.
— Rynek cały czas się rozwija i będziemy inwestować w tym sektorze. Kolejną inwestycją będzie zagospodarowanie Portu Żerańskiego i stworzenie w nim tzw. Warszawskiej Wenecji — mówi Iwona Kurkus, specjalista ds. reklamy i promocji w J.W. Construction.
— Obecnie nie działamy na rynku najdroższych apartamentów, ale w planach firmy są takie inwestycje. Będziemy realizować osiedle w Warszawie. Metr kwadratowy mieszkania będzie kosztował 2 tys. USD — mówi Jarosław Szanajca.
Nie wszyscy jednak planują duże inwestycje w tym sektorze i ostrożnie podchodzą do kolejnych projektów.
— Apartamentowce zajmują stałą pozycję w naszej ofercie. Nie będziemy jednak rozszerzać swojej działalności na tym rynku, gdyż nie ma takiej potrzeby — mówi Wojciech Ciesielski.
— Glob Trade Center buduje właśnie ostatni budynek należący do warszawskiego osiedla — Apartamenty przy Królikarni. Decyzja, czy zbudujemy kolejne ekskluzywne osiedle, zależy od tego, czy nabędziemy odpowiednią do tego celu działkę. Obecnie rynek stał się bardziej konkurencyjny. Stopa zwrotu z takich inwestycji nie jest taka jak kiedyś, a już między bajki należy włożyć opowieści o tym, że wynosi ona 30 proc. Mimo to inwestycje w aparetamentowce są nadal opłacalne — uważa Zygmunt Chyla, dyrektor marketingu Glob Trade Center.
Rosną wymagania
Duża oferta powoduje, że rosną wymagania klientów. Ciężko będzie sprzedać lokal nie spełniający wymogów najwyższego standardu.
— Apartamenty są budowane z myślą o wąskiej grupie odbiorców, która ma pieniądze. Na tym się dobrze zarabia, ale rynek wydaje się coraz bardziej ciasny. Trzeba mieć bardzo dobrą lokalizację —mówi Jarosław Szanajaca.
— Coraz więcej firm buduje apartamenty, więc kryteria będą coraz ostrzejsze. Nabywców znajdą obiekty tylko najwyższej klasy — dodaje Wojciech Ciesielski.
Apartament musi spełnić określone kryteria dotyczące otoczenia, powierzchni, wykończenia. Wszystkie te elementy muszą być najwyższej jakości.
Może fuzje
Pojawiło się też kilka firm, które weszły na rynek apartamentów, mimo że wcześniej nie miały nic wspólnego z działalnością deweloperską. Część z nich zdaniem analityków rynku może mieć problemy ze sprzedażą.
— Nie wykluczam, że firmy nie będące deweloperami, które zainwestowały w apartamenty, będą zabiegały, by ktoś je przejął. Oczywiście niektóre z takich projektów przejmiemy, ponieważ to, że obecnie się nie sprzedają, może tylko oznaczać, że nieznacznie trzeba poprawić projekt i zmienić sposób sprzedaży — uważa Wojciech Ciesielski, prokurent Echo Investment.
Radosław Górecki