Apaszki z przesłaniem

Marta Prus
opublikowano: 2025-04-11 13:52

Rozwijała karierę w sektorze energetycznym, by pod koniec 2024 r. spróbować czegoś nowego – stworzyła markę… jedwabnych apaszek. Moda jest dla Anny Szaroszyk-Myszki także drogą promowania ważnych idei społecznych i ekologicznych.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Przez lata pracowała jako prawniczka w sektorze energetycznym. Z wyróżnieniem obroniła pracę doktorską na temat prawnych aspektów rynku mocy w Polsce w kontekście polityki energetycznej Unii Europejskiej, wydała też monografię na ten temat. W pracy obowiązywał ją formalny, korporacyjny strój – jedyną możliwością ożywienia garsonek czy białych koszul i wyrażenia siebie były jedwabne apaszki.

– Zauważyłam, że w Polsce brakuje wysokiej jakości jedwabnych apaszek, które byłyby nie tylko atrakcyjne wizualnie, lecz także niosły jakieś przesłanie – mówi Anna Szaroszyk-Myszka, założycielka marki modowej Anaspero.

Po zakończeniu etapu doktoratu aplikowała do programu akceleracyjnego Biznes w Kobiecych Rękach, który organizuje Sieć Przedsiębiorczych Kobiet przy wsparciu finansowym Citi Foundation w Nowym Jorku i merytorycznym Fundacji Citi Handlowy im. L. Kronenberga. Zakwalifikowała się do programu jako jedna z 60 uczestniczek, założyła spółkę i w listopadzie 2024 r. rozpoczęła budowanie marki Anaspero.

Polski projekt…

Sztuka i unikatowy dizajn zawsze były jej bliskie, stąd wziął się pomysł artystycznych apaszek. Ich wzory to dzieło polskich twórców debiutujących w świecie mody. To zresztą jedno z założeń marki, by promować i tworzyć przestrzeń artystom, którzy mają bogate portfolio, lecz nie współpracowali jeszcze z branżą fashion. Anna Szaroszyk-Myszka myśli o zaproszeniu do współpracy także twórców z zagranicy, jednak wyzwaniem bywa ich dostępność. Wielu artystów ma kalendarze zapełnione z rocznym wyprzedzeniem.

Szachownica, pierwsza chusta w ofercie marki, powstała we współpracy z Dominikiem Włodarskim, grafikiem i projektantem, który tworzy identyfikację wizualną nowych marek. To apaszka z geometrycznym wzorem i hasłem „It’s not over until you win”.

– To przesłanie ma zachęcać kobiety, żeby walczyły o swoje i nie poddawały się w żadnej sytuacji. Aby podejmowały wyzwania, dążyły do upragnionego celu i nie wątpiły w swoją sprawczość – wyjaśnia Anna Szaroszyk-Myszka.

Druga kolekcja, botaniczna, powstała we współpracy z ilustratorką Jagodą Stączek (jej prace można zobaczyć m.in. w magazynach „Kukbuk” i „Wysokie Obcasy”). Była manifestacją kolejnego założenia marki – każdy wzór ma mieć wymiar edukacyjny. W tej kolekcji powstało kilka wzorów przedstawiających zagrożone rośliny z przypisanymi do każdego gatunku nazwami łacińskimi.

– Każdy wzór to rezultat półrocznych badań i analiz. Zależało mi, żeby nasze jedwabne akcesoria nie tylko przyciągały wzrok, lecz także niosły określoną wartościową treść. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że orzeszki ziemne czy kawa arabica, tak powszechne kiedyś w przyrodzie, dziś są niemal wymarłe w ich naturalnym środowisku. Pomyślałam, że nosząc takie akcesorium, z jednej strony możesz mieć coś pięknego i nietuzinkowego, a z drugiej przekazywać pewne przesłanie – mówi Anna Szaroszyk-Myszka.

Kolekcja endemiczna – także zaprojektowana przez Jagodę Stączek – odnosi się do fauny i flory Australii i Nowej Zelandii – regionu, w którym założycielka marki studiowała. Odwiedzała tam placówki zajmujące się ochroną zagrożonych gatunków, gdzie obowiązywały m.in. ścisłe procedury dezynfekcji obuwia i zakaz wnoszenia żywności pochodzenia roślinnego.

– Bardzo mnie ujął szacunek do świata, który tam zobaczyłam, i to, z jaką pieczołowitością podchodzi się do wielowymiarowych aspektów ochrony środowiska, w tym unikalnej dla regionu flory i fauny – wspomina prawniczka.

Praca projektowa nad jednym wzorem apaszki obejmuje nie tylko etap twórczy, lecz także dopracowanie detali, dostosowanie barw czy poprawki kompozycji.

– Jeśli jedwabna apaszka może się stać impulsem do odkrycia i bliższego poznania sztuki w codziennym życiu, to chyba nie da się piękniej połączyć mody, kultury i dobrego dizajnu – mówi prawniczka.

…i chińskie wykonanie

Z Azji pochodzi 90 proc. jedwabiu na świecie. W Chinach tradycja jego produkcji sięga 5 tys. lat. W Polsce szycie z jedwabiu wciąż jest niszową umiejętnością. Delikatny i trudny w obróbce, jest wyjątkowo wymagającym surowcem. Anna Szaroszyk-Myszka wyjaśnia, że największym wyzwaniem jest ręczne wykańczanie apaszek, które odróżnia produkt luksusowy od masowego. Potrzeba do tego nie tylko precyzji, lecz także bogatego doświadczenia. W naszym kraju brakuje specjalistów w tej dziedzinie, dlatego firmy muszą szkolić krawców samodzielnie lub pozyskiwać ekspertów z zagranicy.

Właścicielka Anaspero zdecydowała się na produkcję, czyli druk i szycie apaszek, w Chinach, które dysponują jednym z najnowocześniejszych parków technologicznych, umożliwiających dwustronne zadrukowywanie apaszek. Dzięki temu – wskazuje twórczyni marki – wiązania wyglądają zawsze elegancko, gdyż chusty nie mają tzw. lewej strony.

– Próbowałam współpracować z włoskimi dostawcami z okolic Como, ale efekty były rozczarowujące z uwagi na błędne kolory, słabą jakość tkaniny i szycia, nieprecyzyjny druk i brak elastyczności. W dodatku wymagane minimum produkcyjne było poza naszym zasięgiem – wyjaśnia Anna Szaroszyk-Myszka.

W planach marki jest stopniowe przenoszenie produkcji apaszek do Polski. Zdaniem Anny Szaroszyk-Myszki krawiectwo stoi u nas na bardzo wysokim poziomie, a ze względu na niższe koszty pracy niż w Europie Zachodniej i pozostawanie poza strefą euro Polska wciąż jest atrakcyjnym regionem dla wytwórców odzieży i akcesoriów.

Inwestowanie w dodatki

Przedsiębiorczyni od początku miała ambicję wyjścia na rynek europejski, dlatego komunikacja marketingowa Anaspero jest prowadzona w języku angielskim. We Francji, Niemczech czy Luksemburgu jedwabna apaszka za 200–300 euro nie jest luksusem, lecz standardem ze średniej półki cenowej. To powód, dla którego za granicą widać większe zainteresowanie marką niż w Polsce. Zwłaszcza w krajach Beneluksu, gdzie e-commerce ma mocną pozycję, a młodzi konsumenci chętnie inwestują w dodatki klasy premium. Polscy klienci dopiero zaczynają się oswajać z ideą inwestowania w dodatki z wyższej półki, a różnice w zarobkach między Europą Zachodnią i Wschodnią wciąż mają realny wpływ na decyzje zakupowe.

Mimo to Anna Szaroszyk-Myszka nie zamierza rezygnować z krajowego rynku. Planuje wprowadzenie bardziej dostępnych cenowo produktów, np. twilly, czyli wąskich jedwabnych szaliczków, które można nosić na wiele sposobów.

– Chciałabym, żeby jakość premium nie była zarezerwowana tylko dla wybranych. I choć w Polsce nadal mamy zachowawcze podejście, wierzę, że inwestycja w jakość zawsze się opłaca – mówi założycielka marki, w której nazwie znajduje się łacińskie słowo spero, co znaczy mieć nadzieję.

Recepta na szczęście

Firma powstała z myślą o kobietach, jednak Anna Szaroszyk-Myszka nie ukrywa, że jej ambicją jest tworzenie kolekcji inkluzywnych, również dla mężczyzn. Plany rozwoju obejmują wprowadzenie dodatków unisex i poszerzenie oferty o nowe rozmiary i kategorie akcesoriów. Jednym z pierwszych kroków w tym kierunku będzie premiera twilly z autorskimi wzorami zaprojektowanymi z myślą o tym formacie. To lżejsza, bardziej casualowa alternatywa dla klasycznej apaszki – można ją zawiązać na szyi, na torebce, wpleść we włosy albo nosić jako ozdobę przy pasku lub na łańcuszku.

– W przeciwieństwie do szaliczków, które często są po prostu przyciętymi resztkami większych apaszek, nasze twilly mają własne, przemyślane kompozycje graficzne – tłumaczy Anna Szaroszyk-Myszka.

Czas wolny najchętniej spędza na świeżym powietrzu. Codziennie, bez względu na pogodę, chodzi na długie spacery. Zimą jeździ na nartach. Uwielbia też pilates na reformerach, a wolny wieczór to dla niej idealna okazja, by wybrać się do teatru czy opery.

– Wierzę, że życie to przede wszystkim przygoda. Jego sensem jest droga, którą zmierzamy do celu. Dlatego dla mnie najważniejsza jest możliwość wyrażenia samej siebie w tym, czym się zajmuję, i równowaga między pracą i życiem prywatnym. To właśnie ten balans i czerpanie radości z pracy jest receptą na szczęśliwe życie – podsumowuje Anna Szaroszyk-Myszka.