Aptekarze chcą zmienić prawo farmaceutyczne

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2001-12-24 00:00

Aptekarze chcą wykorzystać trzymiesięczne opóźnienie wejścia w życie prawa farmaceutycznego i zamierzają zaproponować nowelizację najważniejszych zapisów.

Rzecznik praw obywatelskich zarzucił przed Trybunałem Konstytucyjnym, że ustawa Prawo farmaceutyczne jest sprzeczna z zasadami wolności gospodarczej i prawa dziedziczenia. Właściciele aptek liczą, że decyzja trybunału wpłynie na zmianę tych najważniejszych zapisów. Branża jest zgodna, że ustawa ma kilka bardzo istotnych niedociągnięć, ale sektorowi nie udało się ustrzec przed wewnętrznym sporem, który już raz doprowadził do uchwalenia takiego właśnie prawa.

Właściciele aptek podzielili się na tych, którzy bronią „polskiej własności” i nie chcą dopuścić do zaangażowania w ten sektor zagranicznego kapitału oraz na tych, którzy reprezentują inwestorów zachodnich zainteresowanych tworzeniem sieci aptek. Nie czekając na werdykt TK, który prawie na pewno jedna z grup interesów aptekarskich uzna za krzywdzący, aptekarze postanowili jeszcze raz zawalczyć o lepsze prawa. Chcą wykorzystać fakt, iż wejście w życie ustawy odłożono do kwietnia. Aptekarze rozpoczynają lobbingowe natarcie na parlamentarzystów. Przygotowują grunt pod głosowanie nad przyszłymi poprawkami do noweli.

Roman Hechman, prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej, która reprezentuje polskich aptekarzy, przyznaje, że zależy im na zmianie przepisu, który ogranicza możliwość dziedziczenia apteki jedynie przez dzieci z dyplomem farmacji.

— Na początku stycznia zbiorą się radcy prawni wszystkich okręgowych izb aptekarskich. Będziemy się wspólnie zastanawiali nad przygotowaniem poprawek do ustawy. Ustawa jest rządowa, więc wszystkie uwagi musimy najpierw skierować do ministra zdrowia. Zależy nam na zmianie zapisu o spadkobraniu. Chcemy też wprowadzić zapis o prawidłowym rozmieszczeniu aptek na terenie kraju — mówi Roman Hechman.

Ograniczenie prawa dziedziczenia wywołało lawinę wniosków właścicieli aptek o przekształcenie prowadzonej działalności w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Taki układ prawny ma bowiem w przyszłości pozwolić na przekazywanie firmy dziedzicowi niefarmaceucie. Tylko do katowickiego oddziału Krajowego Rejestru Sądowego wpłynęło około 300 wniosków od śląskich aptekarzy (w tym regionie działa 900 aptek), którzy starają się przekształcić swoje firmy aptekarskie.

— Na pewno nie wystąpimy jednak z wnioskiem o możliwość uruchamiania apteki przez każdego, kto ma na to ochotę — podkreśla prezes NIA.

Na tym z kolei zależy przedstawicielom spółek, które powołano specjalnie do otwierania nowych aptek w sieciach finansowanych przez zagranicznych inwestorów.

— Zauważyliśmy, że przepis ograniczający prawo posiadania do jednej apteki przestaje podobać się nawet wielu krajowym aptekarzom. Obawiają się, że i na nich znajdzie się w przyszłości haczyk, który nie pozwoli na odnawianie koncesji na prowadzenie apteki. Dotyczy to przede wszystkim aptek typu B, czyli zajmujących się przygotowaniem leków recepturowych na zamówienie, które mają w ogóle zostać zlikwidowane — tłumaczy Artur Djagarov, prezes spółki Apteki Polskie, współfinansowanej przez fundusz Enterprise Investors.

Apteki typu B to prawie czwarta część wszystkich krajowych aptek.