Aptekarze proponują powołanie Centrum Informacji Medycznej

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2006-04-25 16:34

Wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej Wojciech Giermaziak uważa, że jedyną możliwością ograniczenia wydatków pacjentów na leki jest powołanie jednej instytucji - Centrum Informacji Medycznej (CIM), która ustalałaby zasady refundacji leków. Centrum podlegałoby premierowi.

Wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej Wojciech Giermaziak uważa, że jedyną możliwością ograniczenia wydatków pacjentów na leki jest powołanie jednej instytucji - Centrum Informacji Medycznej (CIM), która ustalałaby zasady refundacji leków. Centrum podlegałoby premierowi.

    "Z inicjatywą powołania CIM Izba wystąpiła do ministra zdrowia kilka tygodni temu. Dotychczas jednak nie otrzymała żadnej odpowiedzi" - powiedział Giermaziak we wtorek na konferencji prasowej, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Aptekarzy Katolickich.

    Jego zdaniem, obecne kierownictwo Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) stoi przed ogromną szansą na przeprowadzenie oczekiwanych od lat zmian, które poprawią sytuację pacjenta i pozwolą lepiej gospodarować pieniędzmi NFZ.

    "Powinna powstać jedna instytucja, która przekazywałaby informacje o lekach i ich rynku do NFZ, Ministerstwa Zdrowia, Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego i Głównego Inspektoratu Sanitarnego. CIM powinno mieć możliwość udzielania rekomendacji NFI i resortowi zdrowia w sprawie skreślania (leków z listy leków refunowanych - PAP) oraz ustalania warunków zmian refundacji leków" - wyjaśnił.

    Zaznaczył, że Centrum byłoby uzupełnieniem funkcjonującego obecnie w Wielkopolsce pilotażowego Rejestru Usług Medycznych (RUM), z którego korzystają  mieszkańcy Poznania i powiatu leszczyńskiego. Wprowadzono tam elektroniczne karty pacjentów. Są na nich zapisywane informacje dla płatnika i lekarza o wszystkich zdarzeniach medycznych chorego m.in. o wizytach lekarskich i akupie leków.

    "Proponujemy, aby rząd rozważył możliwość wzbogacenia systemu RUM o Centrum Informacji Medycznej. Umożliwiłoby to szersze niż w przypadku RUM wykorzystanie informacji o lekach i rynku" - powiedział Giermaziak.

    Wiceprezes Izby uważa, iż każdy lek umieszczony na liście powinien mieć rekomendację udowodnioną naukowo. Chodzi o to, aby jasne było, dlaczego właśnie taki, a nie inny preparat generyczny (odtwórczy) znalazł się na liście refundacyjnej. "Powinniśmy dbać o to, aby dostęp do leków refundowanych był jak największy - ale nie znaczy to, że w jednej grupie asortymentowej musi być 20 refundowanych przez państwo preparatów różnych producentów" -wyjaśnił. 

    Izba uważa również, że nowe leki generyczne powinny być wpisywane na listy refundacyjne tylko wówczas, gdy byłyby tańsze. Giermaziak ma nadzieję, że propozycje Izby Aptekarzy zostaną uwzględnione w polityce lekowej państwa.

    Izba proponuje, aby wycofywanie leków w listy odbywało się stopniowo, poprzez zmniejszenie wysokości refundacji. Całkowite usunięcie z refundacji miałoby wejść w życie po następnej nowelizacji listy. Zdaniem Izby, dałoby to czas na dotarcie z informacją do lekarzy i pacjentów oraz na zmianę sposobu leczenia.

    Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), polski pacjent dopłaca z własnej kieszeni ponad 60 proc. ceny leku - najwięcej w Europie. Tymczasem WHO przyjmuje, że o utrudnionym dostępie do medykamentów można mówić wtedy, gdy pacjent musi dopłacać do leków więcej niż 40 proc.