Jeżeli ministerstwo skarbu nie podejmie szybko decyzji, Żegludze Szczecińskiej grozi likwidacja. Straci również miasto.
Jeżeli minister skarbu nie wyda szybko zgody na zawiązanie spółki Żeglugi Szczecińskiej (ŻS) z inną portową firmą, przedsiębiorstwo upadnie.
— Pomysł uratowania Żeglugi Szczecińskiej opiera się na utworzeniu spółki z inwestorem — Portem Handlowym Świnoujście, który zainwestowałby w naszą flotę. Spółka miałaby się nazywać Port Żegluga Szczecińska. ŻS wniosłaby do niej swój majątek, a inwestor wniósłby do nowego podmiotu majątek swojej spółki Port-Hol — mówi Zbigniew Bednarski, zarządca komisaryczny ŻS.
— Żegluga Szczecińska liczy na to, że po utworzeniu spółki z Portem Handlowym Świnoujście to właśnie on będzie w pierwszej kolejności zlecał jej transport ładunków do Szczecina. Korzyścią dla portu będzie zaś możliwość zaproponowania armatorom statków płynących do Szczecina kompleksowych usług, takich jak: przeładunek i transport barkami, które mogłyby też być holowane przez jednostki Port-Holu — dodaje Zbigniew Bednarski.
Aby zrealizować ten plan, Żegluga Szczecińska musi jednak uzyskać zgodę Ministerstwa Skarbu Państwa. Dokumenty w tej sprawie przekazano resortowi już pół roku temu, a ten milczy.
Zbigniew Bednarski nie ukrywa zaniepokojenia brakiem decyzji ministra. Z kolei w samym ministerstwie twierdzą, że zapadnie ona do końca tego roku...
Jeżeli sytuacja firmy się nie zmieni, w 2007 r. ŻS może zostać postawiona w stan likwidacji. Na sprzedaż trafi cały jej majątek, w tym nabrzeża. Chętnych na te atrakcyjne nieruchomości jest wielu, zwłaszcza Niemców.
Żegluga Szczecińska jest właścicielem 378 m nabrzeża nad Odrą na wysokości Dworca Morskiego oraz współwłaścicielem 270-metrowego odcinka przylegającego do Wałów Chrobrego.
— Jeśli powstałaby spółka, Szczecin byłby właścicielem nabrzeży, a my ich operatorem — tłumaczy Zbigniew Bednarek.