Przeniesienie produkcji poza Kraków, przejęcia wytwórców zaworów i szukanie nowych zagranicznych rynków — to plany Armatury.
Krakowska Fabryka Armatur, specjalizująca się w armaturze sanitarnej, w czasach spowolnienia gospodarczego zamierza poprawiać wyniki i przejmować konkurentów.
— Sytuacja rynkowa skłania do akwizycji. Wstępnie rozmawiamy z polskimi producentami zaworów. Liczymy, że to będzie nasza trzecia ważna grupa asortymentowa. Proces przejęć może potrwać rok lub dwa lata — mówi Konrad Hernik, prezes Armatury.
Akwizycje spółka sfinansuje pieniędzmi ze sprzedaży krakowskiej nieruchomości firmie Makro Cash Carry Polska oraz z własnych kapitałów.
Po zakupie producenta grzejników Toory (podpisano wstępną umowę z syndykiem) spółka rozważa wykonanie kilku projektów inwestycyjnych.
— Interesuje nas budowa grupy, która w 2012 r. powinna osiągać przychody na poziomie 350 mln zł — mówi Konrad Hernik, prezes Armatury.
Po czterech kwartałach 2008 r. spółka miała 190,56 mln zł przychodów (+12,9 proc.) i 38,4 mln zł zysku netto (+535 proc. wobec 2007 r.). Decyzję o podaniu tegorocznej prognozy Armatura ma podjąć pod koniec marca.
W planach jest też przeniesienie produkcji poza Kraków i sprzedaż uwolnionych w ten sposób nieruchomości o łącznej powierzchni 5,7 ha.
— Szacujemy wartość nieruchomości na blisko 100 mln zł. Jednocześnie poszukujemy miejsca na nową lokalizację pozostałej części produkcji — dodaje prezes.
Spółka zamierza też wejść na nowe rynki zagraniczne. Dziś najwięcej eksportuje do Rosji, na Ukrainę i Białoruś. W ubiegłorocznych obrotach eksport Armatury wyniósł 16 proc.
— Przychody ze sprzedaży zagranicznej były niższe ze względu na kryzys na Wschodzie. Chcemy by udział eksportu w tegorocznych przychodach był przynajmniej taki, jak w 2008 r. — mówi szef Armatury.
Firma chce wejść m.in. do Iranu czy Brazylii.
Anna Pronińska