ARP skomercjalizuje wiedzę w stoczniach

opublikowano: 17-08-2012, 00:00

Agencja Rozwoju Przemysłu chce kształcić kadry dla przedsiębiorców

Niedawna wypowiedź Andrzeja Klesyka, prezesa PZU, o wątłym związku form kształcenia z potrzebami przedsiębiorców, wywołała burzę i liczne dyskusje o jakości rodzimego systemu nauczania. Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) postanowiła przejść od słów do czynów i zamierza ostro zabrać się za kształcenie polskich kadr.

— Polskie uczelnie nie mogą dłużej kształcić bezrobotnych absolwentów. ARP utworzy centra komercjalizacji wiedzy, w których — we współpracy z samorządami i uczelniami — będziemy kształcić kadry dla przemysłu. To firmy będą nam mówić, jakich umiejętności oczekują od pracowników, a my podejmiemy działania, by zaspokoić ich potrzeby — mówi Wojciech Dąbrowski, prezes ARP.

Wolne tereny

Na początek agencja wybrała trzy lokalizacje: Szczecin, Gdynię i Radom. Ile zainwestuje w centra — jeszcze nie wiadomo. Dzięki funduszom na innowacje i dotacjom unijnym, wyposaży je w pomoce dydaktyczne, maszyny i urządzenia, dzięki którym uczniowie i studenci będą mogli nabyć praktyczne umiejętności, potrzebne w przemysłowych korporacjach.

— Profil kształcenia dostosujemy do potrzeb konkretnych inwestorów — zapowiada Wojciech Dąbrowski. Prezes ARP liczy, że pomoże to agencji w pozyskaniu inwestorów do restrukturyzowanych firm i przyciągnie partnerów, którzy wybudują nowe zakłady na nieprodukcyjnych terenach należących do spółek z grupy ARP. Pierwsi chętni na kadry z agencji już są.

— Należący do agencji fundusz inwestycyjny Mars, wspólnie z gdyńską stocznią Crist oraz niemiecką firmą Bilfinger Berger, kupili od Stoczni Gryfia [z grupy Marsa — red.] 20 ha nieprodukcyjnych gruntów, na których będą budować fabrykę fundamentów wież wiatrowych. Nowy podmiot ma zatrudnić 400 osób, w których wyszkoleniu możemy pomóc — zapowiada Wojciech Dąbrowski.

Jego zdaniem, w okolicy wkrótce powstanie wiele podobnych fabryk specjalizujących się w produkcji offshore, które także będą potrzebować wykwalifikowanych pracowników.

— Konsolidujemy szczecińską Stocznię Gryfia z Morską Stocznią Remontową ze Świnoujścia [MSR — red.]. Dzięki temu zwolni się sporo terenów, na które będziemy mogli wprowadzić inwestorów — mówi prezes ARP. Stocznie połączą działy marketingu, zakupów i IT. Gryfia zostawi sobie w Szczecinie jedynie 5,9 ha gruntu.

Oprócz 20 ha sprzedanych Cristowi i firmie Bilfinger Berger pozostanie jej więc 15 ha do zaoferowania inwestorom.

— O ich sprzedaży rozmawiamy m.in. z partnerami, którzy już nabyli część terenu Gryfii. Chcemy przyciągnąć zainteresowanych inwestycjami w morską energetykę wiatrową i produkcję urządzeń do wydobycia ropy i gazu z dna mórz — opowiada szef ARP.

Na terenach MSR agencja ma do zaoferowania kolejne 30 ha gruntów pod przemysłowe inwestycje. Stocznie zyskają fundusze na restrukturyzację.

Polskie nogi

W Gdyni ARP współpracuje z Cristem, który wciąż narzeka na brak wykwalifikowanych kadr. Do agencji należy także Stocznia Nauta, a w planach jest zakup Energomontażu Północ Gdynia od Polimeksu-Mostostalu. Agencja chce kształcić pracowników, dzięki którym firmy będą mogły działać w nowych obszarach.

— Niedawno brałem udział w uroczystości podniesienia bandery na zbudowanym przez stocznię Crist statku „HGO Innovation”, który będzie służył do budowy i obsługi morskich farm wiatrowych. Jest on wyposażony w system samopodnoszący, gwarantujący mu stabilność na morzu. Cztery ażurowe „nogi”, na których statek może się sam podnieść ponad poziom fal i stabilnie opierać na dnie morskim, wykonała jedna ze stoczni bliskowschodnich. Marzy mi się, byśmy wyprodukowali takie „nogi” w Polsce — mówi Wojciech Dąbrowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu