Kredyt Bank i Agencja Rozwoju Przemysłu rozmawiają o sprzedaży akcji Stoczni Gdynia.
Walne zgromadzenie akcjonariuszy Stoczni Gdynia ma zdecydować o podwyższeniu kapitału o 120 mln zł. Obecnie przekracza on 200 mln zł. Nieoficjalnie mówi się, że Kredyt Bank, dysponujący 22 proc. pakietem — zechce się wycofać ze spółki.
— Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP) zaproponowała bankowi odkupienie akcji stoczni. To angażowanie pieniędzy podatników w pomoc publiczną, której nie zapisano w programie restrukturyzacji firmy. Efektem tego może być brak chęci ze strony inwestorów, armatorów, by zaangażować się w stocznię, a to jest jej potrzebne — uważa Marek Roman, dyrektor Grupy Firm Doradczych EVIP.
Dodaje, że odkupienie przez ARP walorów stoczni to próba uprzywilejowania jednych akcjonariuszy i wierzycieli, kosztem innych.
— EVIP będzie protestować przeciwko takim posunięciom informując o nieprawidłowościach w podawaniu danych o obecnej sytuacji stoczni. Trzeba podkreślić, że ukryta strata spółki sięga 150-200 mln zł. Rozwiązywane są bowiem utworzone wcześniej rezerwy na należności. EVIP będzie też podejmować działania prawne, by wszyscy akcjonariusze i wierzyciele, byli tak samo traktowani — ostrzega dyrektor Roman.
Do EVIP należy około 5 proc. akcji stoczni, a należności doraczej firmy wynikające z pożyczki dla stoczni sięgają 16 mln zł.
— To nie ARP zaproponowała bankowi odkupienie akcji stoczni. Rozmawialiśmy jednak o takim scenariuszu. Na razie nie chciałbym komentować tej sprawy — mówi Arkadiusz Krężel, prezes ARP.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że ewentualnego zakupu nie należy traktować jako pomocy publicznej dla stoczni, to po prostu komercyjna działalność ARP.
— To Skarb Państwa i agencja udzielają stoczni pomocy i trudno się dziwić, że chcą mieć wpływ na jej wykorzystanie. Kiedy Skarb Państwa deklarował pomoc wszyscy byli zadowoleni. Kiedy chce mieć wpływ na jej realizację, pojawiają się nerwowe zachowania — komentuje jeden z przedstawicieli ARP.
Zakup akcji od banku może być wynikiem wniosku o gwarancje na kredyty dla stoczni. Bank ma zastaw na statkach, ale rząd dając poręczenie, też chce się zabezpieczyć.