Art banking dopiero raczkuje

Kamil Kosiński
31-10-2008, 00:00

Praca doradcy ds. sztuki to także odradzenie zakupu. Tymczasem potrzebujący porady najczęściej trafiają do galerii dostającej prowizję od sprzedaży wystawianych w niej prac.

W 1998 r. grupa ING rozpoczęła tworzenie kolekcji polskiej sztuki współczesnej. Przez dekadę zgromadziła pokaźny zbiór prac, m.in. Stefana Gierowskiego, Jerzego Nowosielskiego, Edwarda Dwurnika i Wilhelma Sasnala. Najbogatsi klienci ING Banku Śląskiego mogą się z nimi zapoznać podczas spotkań ze sztuką, urządzanych w różnych miastach Polski. Wówczas omawiany jest rynek dzieł sztuki oraz kwestie związane z inwestowaniem w sztukę współczesną. Typowych usług art bankingu, czyli doradztwa w inwestycjach w sztukę, grupa ING jednak nie świadczy.

Podobnie w innych polskich bankach. Co nie znaczy, że niektóre nie pomagają w inwestycjach w aktywa tego typu. Właściciele kart World Signia i Visa Platinum, wydanych przez Bank Pekao, mogą liczyć na preferencyjne traktowanie w Desie Unicum, Instytucie Badań nad Sztuką i Sopockim Domu Aukcyjnym. Dostają tam kilkuprocentowe rabaty na zakupy w galeriach, ale aż 20-30 proc. na wiele innych usług, w tym m.in. opłaty związane z zakupem i sprzedażą na aukcjach, czy na wyceny dzieł. Podobną współpracę z Desą Unicum nawiązał też Noble Bank. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że w rezultacie zakrawa to bardziej na naganianie klientów konkretnym pośrednikom na rynku sztuki, niż działanie wyłącznie z myślą o potencjalnych nabywcach dzieł.

Sztuka zniechęcenia

Doradztwem zajmują się za to spółki Wealth Solutions i New World Holding, działająca pod marką New Word Alternative Investments. Nie odsyłają do konkretnej galerii. Informują, że monitorują ofertę rynkową i wybierają najlepsze rozwiązania.

Próg, by skorzystać z takiej usługi? W New World Holding — 10 tys. zł za transakcję, czyli nabywany obiekt. U konkurencji — podobnie.

— Nie ustaliliśmy limitu, od którego rozmawiamy z klientem, ale trudno kupić dobry obraz lub rzeźbę za mniej niż kilka tysięcy złotych. Moja praca polega zaś nie tylko na tym, by doradzić zakup, ale i zniechęcić klienta do jego pomysłu. To drugie jest często dużo trudniejsze — zastrzega Monika Weber, dyrektor ds. inwestycji w dzieła sztuki w Wealth Solutions.

New World Holding koncentruje się na polskiej sztuce współczesnej. Twórczość zagraniczna jest podobno dla Polaków za droga.

— Wynika to m.in. z relacji cen. Obraz obiecującego młodego polskiego artysty kosztuje 1-2 tys. euro. Na Zachodzie praca malarza z podobnym dorobkiem to już kilka, a nawet kilkanaście tysięcy euro — twierdzi Izabela Jabłońska, doradca ds. sztuki w New World Holding.

Wiele zależy jednak od punktu odniesienia.

— Dobry obraz szkoły krakowskiej kosztuje około 100 tys. zł. W tej samej cenie można nabyć ciekawy okaz sztuki prekolumbijskiej — przypomina Monika Weber.

Muzeum zamiast funduszu

Przed rozpoczęciem budowy kolekcji konieczne jest poznanie profilu estetycznego jej przyszłego właściciela.

— Tego nie da się zrobić w trakcie jednej rozmowy. Profil estetyczny klienta poznaje się również w trakcie wspólnego zwiedzania wystaw i targów sztuki — informuje Monika Weber.

"Dywidenda emocjonalna" nie jest jednak czymś, na czym każdemu zależy. Część właścicieli dzieł sztuki chciałoby po prostu na nich zarobić. Na Zachodzie oferuje się im specjalne fundusze inwestycyjne lub spółki celowe, w których rekomenduje się ulokowanie 5-10 proc. aktywów. W Polsce podobny projekt, pod marką New World Art Collectors, uruchomił w sierpniu 2008 r. New World Holding. Jedyna ujawniana informacja o tym przedsięwzięciu głosi, że "horyzont inwestycyjny" to pięć lat — z możliwością przedłużenia.

— Aby otwieranie w Polsce zamkniętych funduszy inwestycyjnych operujących na rynku sztuki miało sens, zainteresowanie tego typu lokatami musi wzrosnąć. Na razie brakuje stabilizacji rynku i punktu odniesienia do wyceny aktywów. Z drugiej strony: nie każdy obraz pasuje do każdego wnętrza. A zdjęcie go ze ściany i zniesienie do piwnicy to przecież żadne rozwiązanie — komentuje Marcin Panek, bankier prywatny z Noble Banku.

Inwestorom stricte finansowym pozostają zatem depozyty muzealne. W zamian za oddanie prawa do bieżącego dysponowania dziełem instytucji państwowej mają gwarancję przechowywania go w odpowiednich warunkach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Art banking dopiero raczkuje