Artman trafił w gusty klientów

ML
opublikowano: 2007-04-05 00:00

Krakowski dystrybutor odzieży po udanych trzech miesiącach liczy na podwojenie zysku netto na koniec roku.

Krakowski dystrybutor odzieży po udanych trzech miesiącach liczy na podwojenie zysku netto na koniec roku.

Pierwszy kwartał tego roku właściciel marki House ocenia pozytywnie. Artman miał 53,6 mln zł przychodów ze sprzedaży — wzrost o 39 proc. w porównaniu z takim samym okresem ubiegłego roku.

— Trafiliśmy z kolekcjami i sprzyja nam pogoda, więc odzież dobrze się sprzedaje. Liczymy, że cały rok będzie tak udany — tłumaczy wzrost wyników Grzegorz Koterwa, członek zarządu Artmana.

Po doświadczeniach z 2005 r. spółka jest ostrożna w dobieraniu ubrań. Wówczas wypuściła zbyt awangardową kolekcję, która nie przypadła do gustu klientom, co przełożyło się na niższe, niż zakładano, zyski. Na koniec 2005 r. Artman miał 3,2 mln zł zysku netto, podczas gdy prognozy mówiły o 4,5 mln zł. W zeszłym roku Artman zarobił 6,6 mln zł przy obrotach 205,4 mln zł. Ten rok spółka zamierza zakończyć z 11 mln zł zysku netto przy 270 mln zł przychodów.

Artman, który w swoim portfelu ma na razie jedną markę, pracuje nad stworzeniem nowego brandu. W grę wchodzi akwizycja lub budowa własnej sieci, na którą spółka przeznaczy około 20 mln zł.

— Nowa marka będzie podobna do House, ale nie ma mowy o kanibalizacji — mówi Grzegorz Koterwa.

Szczegóły spółka ujawni dopiero jesienią. Na razie wiadomo, że pierwszy sklep z nowym logo pojawi się w połowie przyszłego roku.

Obecnie działa 100 sklepów pod szyldem House w Polsce i 50 poza naszym krajem. Do końca 2010 r. Artman chce mieć od 350 do 400 sklepów: w Polsce, Rosji, na Ukrainie, w Rumunii, na Słowacji, Litwie, Łotwie oraz w Estonii. Na zakończeniu wczorajszej sesji za jeden walor spółki płacono 71 zł, co oznacza spadek o 2,1 proc.

Możesz zainteresować się również: