Asfalt nie dogoni baryłki ropy

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2020-04-03 11:35

Firmy budowlane liczyły na asfaltową promocję, ale dostawcy rozwiewają nadzieje. Wyprodukują mniej paliw, więc i na budowy trafi mniej materiału.

Od kilku tygodni ropa tanieje na światowych giełdach, choć po wczorajszych sygnałach o możliwości ograniczenia wydobycia notowania zaczęły mocno się wahać. Dotychczasowe obniżki cen przyczyniły się także do spadku cen asfaltu. Firmy należące do grup Orlenu i Lotosu przedstawiły nowe cenniki.

- Cena asfaltu przed wybuchem pandemii COVID-19 wynosiła około 1,45 tys. zł za tonę, a obecnie jest o około 15-20 proc. niższa. Spodziewaliśmy się większych obniżek, ponieważ wskaźnik spadku ceny baryłki ropy jest znacznie wyższy – mówi Jakub Chojnacki, członek zarządu grupy PORR w Polsce.

Mniej paliw, mniej asfaltu

Marcin Lewandowski, prezes Trakcji PRKiI, spodziewa się kolejnych obniżek. Cezary Godziuk, prezes Lotosu Asfalt, przewiduje, że w krótkim terminie ceny mogą spadać, ale w dłuższym nastąpi wzrost popytu i spadek podaży. Może to skutkować wyhamowaniem obniżek.

- Notowania ropy naftowej, wyrażone w dolarze, spadły w marcu o 50 proc. Wraz z kursem dolara, który się umocnił, determinują one poziom cen asfaltu w Europie. Jednocześnie wpływa na nie szereg niezależnych czynników makroekonomicznych, m.in. popyt oraz podaż. Dlatego na rynku asfaltu nie nastąpił drastyczny spadek cen – twierdzi Cezary Godziuk.

Przypomina, że sezon budowlany dopiero się rozpoczyna.

- Popyt, wsparty rządowymi programami, powinien więc rosnąć. Podaż asfaltu w Europie może natomiast zostać ograniczona ze względu na spodziewany spadek przerobu ropy w rafineriach, związany ze zmniejszeniem zapotrzebowania na paliwa – tłumaczy Cezary Godziuk.

Zaznacza jednak, że dużą niewiadomą jest epidemia. Trudno przewidzieć jej konsekwencje dla firm wykonawczych – nie wiadomo jakie będą możliwości realizacji prac drogowych. Dlatego prognozowanie trendów cenowych jest obarczone dużym błędem.

Drogie oferty

Dotychczasowy spadek cen paliw i asfaltu nie został jeszcze odzwierciedlony w składanych obecnie ofertach na budowę dróg. Jakub Chojnacki zakłada jednak, że te podmioty, które obecnie kontraktują dostawy, mogą liczyć na niższe ceny, więc w dłuższym okresie obniżki cen paliw i asfaltu mogą przełożyć się na niewielki spadek wartości ofert  w nowych przetargach.

Dariusz Blocher, prezes Budimeksu, informuje, że duże firmy budowlane mają zabezpieczone ceny materiałów, np. asfaltu, w kontraktach na długoterminowe dostawy. Dlatego na razie nie odczuwają spadku stawek i nie mogą uwzględnić go w ofertach. Szef Budimeksu nie spodziewa się też dalszych znacznych obniżek – cena asfaltu nie zależy tylko od tego, ile kosztuje baryłka ropy.

Dariusz Blocher informuje również, że notowane obecnie niższe ceny, w stosunku do zapisanych w kontraktach długoterminowych, mogą odbić się na wskaźnikach waloryzacji zawartych w umowach budowlanych. Przewidują one indeksację nie więcej niż 50 proc. wartości umowy, np. na budowę drogi. W dwóch kontraktach grupa już widzi ryzyko dopłaty do umów, wynikające ze zmian cenowych w waloryzacyjnym koszyku. Równocześnie jednak,inne materiały budowlane, np. pręty stalowe, mogą drożeć, więc obecnie nie można prognozować, że ceny w budowlance znacząco spadną. Wpływ na to przede wszystkim skutki pandemii, których obecnie nikt nie jest w stanie ich przewidzieć.

 

Efekt krótkoterminowy:
Efekt krótkoterminowy:
Bieżący spadek cen asfaltu najmocniej mogą odczuć mali, lokalni wykonawcy, realizujący zazwyczaj umowy w ciągu jednego sezonu budowlanego. Takich inwestycji jest jednak niewiele, m.in. dlatego, że rząd jeszcze nie rozdysponował pieniędzy z Funduszu Dróg Samorządowych.

Możesz zainteresować się również: