Australia ceni polski węgiel

Australijska Balamara Resources wzięła rozpęd w polskiej branży węglowej. Na trasie biegu ma m.in. warszawską giełdę

Polski węgiel wygląda najatrakcyjniej, kiedy patrzy się na niego z Australii. Kiedy Unia Europejska dyskutuje na temat klimatu i próbuje ograniczać rolę węgla w gospodarce, australijska Balamara Resources koncentruje na polskim węglu wszystkie swoje siły.

Będą zakupy

Balamara to notowana w Sydney spółka skoncentrowana na poszukiwaniu, przejmowaniu i rozwijaniu aktywów surowcowych, głównie w środkowej Europie. Jej głównym akcjonariuszem jest Ample Skill, „strategiczny inwestor z Singapuru”, jak precyzują dokumenty Balamary. Wyceniana na giełdzie na 28 mln AUD (dolarów australijskich), czyli ponad 80 mln zł, ostatnio dawała inwestorom powody do zadowolenia. W lipcu dostała wyłączne prawa do prac nad projektem uruchomienia kopalni węgla w Nowej Rudzie, w okolicach Wałbrzycha. To projekt tak obiecujący, że zarząd ogłosił skupienie wszystkich sił właśnie na nim. Rozważa nawet wysłanie projektu na warszawską giełdę.

— Wstępny plan zakłada utworzenie osobnej spółki, wehikułu inwestycyjnego, do której wnieślibyśmy wszystkie polskie aktywa, a następnie wprowadzili je na warszawską giełdę — mówi Daniel Kendall, główny kontroler finansowy w Balamarze.

W tej spółce znalazłaby się zatem Nowa Ruda, w której trwają już przygotowania do wierceń oraz prace nad studium wykonalności. Przedstawiciele Balamary chętnie podkreślają, że przed zamknięciem w 1992 r. kopalnia wydobywała ok. 1 mln ton węgla koksowego rocznie. Na miejscu jest więc już cała infrastruktura, co sprzyja powodzeniu inwestycji. Poza tym do wehikułu trafiłyby polskie metaliczne koncesje Balamary, czyli projekt Bogdan, zlokalizowany na obrzeżach koncesji należących do miedziowego KGHM. Trwają tam już odwierty. Trafiłyby tam także aktywa, które Balamara dopiero zamierza kupić.

„Planujemy poszerzać nasze portfolio w Polsce” — podkreśla w komunikatach Derek Lenartowicz, szef Balamary, nie ujawniając jednak szczegółów. Firma wzmacnia też polski zespół. Kilka dni temu zatrudniła Andrzeja Zibrowa, związanego wcześniej przez kilka lat z KGHM. Zibrow będzie szefem projektu Nowa Ruda, ale ma również nadzorować pozostałe aktywa Balamary w Polsce.

Togo zdecyduje

Na razie trudno szacować, ile pieniędzy polska spółka Balamary mogłaby pozyskać z warszawskiej giełdy. Daniel Kendall podaje jedynie, że wstępne pracezwiązane z przygotowaniem studium wykonalności dla Nowej Rudy mogą kosztować 20-30 mln zł. Ile będzie potrzeba później — na razie nie wiadomo. Wstępny plan Balamary zakłada, że wprowadzenie polskich aktywów na warszawską giełdę będzie możliwe w pierwszej połowie przyszłego roku. Choć kluczowe dla harmonogramu będą wydarzenia w... Togo.

— Pracujemy właśnie nad zamknięciem transakcji przejęcia złoża fosforanów w Togo w zachodniej Afryce. Czekamy na zgodę tamtejszych władz, a spodziewamy się jej do końca tego roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i kupimy projekt w Togo, wtedy przystąpimy do gruntownej przebudowy i podziału firmy, bo tego oczekują nasi akcjonariusze. Nie chcą mieć w jednym worku aktywów afrykańskich i polskich. Stąd plan wydzielenia polskiej firmy — tłumaczy Daniel Kendall.

Balamara szykuje się zatem do sprzedaży projektów australijskich i zlokalizowanych na Bałkanach (w obu przypadkach chodzi o złoża polimetaliczne). Wstępne plany zakładają, że do transakcji mogłoby dojść do końca tego roku.

OKIEM PREZESA
Nowa Ruda ma trudne zasoby

JAROSŁAW ZAGÓROWSKI
prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej

Kiedy patrzę na zagraniczne firmy, które rozglądają się w Polsce za surowcami, to dostrzegam dwa rodzaje strategii. Pierwszy zakłada zdobycie koncesji i promowanie się w ten sposób, najczęściej wśród inwestorów giełdowych, bo to najczęściej firmy gdzieś notowane. To zatem strategia wizerunkowa, której celem jest budowanie wartości akcji. Tym bardziej kusząca, że inwestorom zza oceanu trudno sprawdzić, na ile realne są dziś projekty górnicze w Polsce. Drugi rodzaj strategii, też powszechny, zakłada natomiast zdobycie koncesji, przygotowanie projektu i jego odsprzedaż, najlepiej którejś z krajowych wielkich firm górniczych. Nie ma w tym niczego złego. Ale należy pamiętać, że polskie złoża węgla leżą na dużych głębokościach, a to oznacza i zagrożenia, i koszty. Należy też zwrócić uwagę na to, że od ok. 20 lat nie otwarto w Polsce żadnej nowej, wybudowanej od podstaw, kopalni. Ostatnie otwarcia to Budryk z grupy JSW i Bogdanka. Koszt budowy nowej kopalni w Polsce to ok. 4 mld zł, a okres realizacji inwestycji to ok. ośmiu lat. Nie jest łatwo pozyskać finansowanie zewnętrzne dla takich inwestycji, zwłaszcza przy obecnych niskich cenach węgla. Nie jest też łatwo pozyskać pozwolenia administracyjne, nie wspominając o przychylności społecznej. Dlatego zarówno my, jak i Bogdanka, koncentrujemy się na inwestycjach w istniejących kopalniach. Jeśli zaś chodzi o Nową Rudę, w którą inwestuje Balamara, to złoża węgla są tam bardzo trudno dostępne, a kopalnię zamknięto kiedyś ze względu na bardzo wysokie koszty.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Australia ceni polski węgiel