Awantura o pętlę lokalną

MEW
opublikowano: 2008-12-03 00:00

Regulator drastycznie ściął stawki hurtowe za dostęp do pętli lokalnej Telekomunikacji Polskiej. Straci TP, zyska Netia. Od przyszłego roku.

Regulator drastycznie ściął stawki hurtowe za dostęp do pętli lokalnej Telekomunikacji Polskiej. Straci TP, zyska Netia. Od przyszłego roku.

Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) drastycznie obniżył stawkę dla konkurentów Telekomunikacji Polskiej (TP), którzy chcą skorzystać z dostępu do pętli lokalnej operatora (LLU — dostęp od centrali do gniazdka abonenckiego). Stawka wyniesie 22 zł miesięcznie, a nie jak do tej pory 36 zł. Decyzja wywołała burzę w TP. Sprawa trafi do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, operator poinformuje także Komisję Europejską.

— Ta stawka jest o 8 zł miesięcznie niższa niż potwierdzone audytem nasze koszty świadczenia tej usługi — mówi Maciej Rogalski, dyrektor pionu współpracy z regulatorem w TP.

Operator nie chce mówić, ile może stracić na decyzji UKE. Największym i na razie jedynym beneficjentem będzie Netia, która mocno stawia na usługi oparte na pętli lokalnej.

— Obniżenie stawek to krok w dobrym kierunku, który powinien wpłynąć na wzrost konkurencji na rynku — mówi Małgorzata Babik, rzecznik Netii.

Dom Maklerski BZ WBK oszacował, że przy niezmienionych innych warunkach, decyzja UKE dodaje do jednak akcji Netii 0,9 zł wartości i ujmuje 0,7 zł w przypadku TP. W ocenie analityków, decyzja UKE wpłynie na spadek EBITDA w TP w latach 2009-11: odpowiednio o 8 mln zł, 25 mln zł oraz 59 mln zł.

BZ WBK szacuje, że wskaźnik powinien wzrosnąć w Netii odpowiednio o 8 mln zł w 2008 r. i 25 mln zł w 2010 r.

TP straci tyle, ile zyska Netia — 14 zł miesięcznie na jednej linii abonenckiej, choć nie wiadomo, ilu klientów uda się przyłączyć mniejszemu operatorowi. Na razie efektywnie uwolniono 1,1 tys. linii z 2 mln dostępnych. Tempo uwalniania linii to kolejne zarzewie konfliktu między TP a UKE. Operator przekonuje, że rocznie może uwalniać 60 tys. linii, UKE oczekuje, że będzie to kilkakrotnie więcej.

Teraz operatorzy będą musieli podpisać aneks do umowy — TP ma na to trzy miesiące, ale proces może się przedłużyć. Jeśli operatorzy nie dojdą do porozumienia, sprawę będzie musiał rozstrzygnąć UKE, co w pesymistycznym scenariuszu może oznaczać nawet rok opóźnienia.

— Decyzja UKE ma rygor natychmiastowej wykonalności. Aneksowaną umowę z operatorem podpiszemy możliwie jak najszybciej. Może w tym roku pierwsza linia będzie wydzierżawiona na bazie nowych stawek — mówi Maciej Rogalski.